Dość powszechnie występująca roślinka, w zasadzie charakterystyczna dla terenów ruderalnych (czyli wszystkich miejskich) . Aczkolwiek jak u mnie to mało rozpowszechniona.
Te także namierzyłem dopiero na zboczach Góry Zamkowej, będącej jedną z odnóg masywu Góry Św. Marcina.
Nie opodal mnie rośnie cała masa innych przedstawicieli rodziny Euphorbiaceae czyli wilczomleczowatych, ale akurat nie sosnki.
Wilczomlecz sosnka (Euphorbia cyparissias L.)
Inaczej mówiąc z punktu widzenia pragmatyzmu, roślina nieprzydatna kompletnie do niczego.
Ale za to jaka ładna... zwłaszcza jesienią.
6 komentarzy:
Będę uważać. Ale bardzo podobna do młodej siewki sosny.
Podobno nawet domowe roślinki mogą zatruć, podstępne bestie.
Muszę się przyjrzeć i dokładnie rozglądnąć u siebie, bo chyba takiej sosnki nie spotkałam...
A smarować kurzajki mleczkiem? np.
Zbyszku - owszem niektóre zawierają np duże stężenie strychniny a są namiętnie trzymane w domu ze względu na ozdobne liście - vide Dieffenbachia. Trujące są bluszcze i cisy... ogólnie zauważyłem że świat roślinny jest nam wybitnie wrogi ... ba nawet pospolite ziemniaki też są trujące... ;-)
Ewo - pewnie widziałaś ale we wcześniejszym stadium.
Tili - też o tym czytałem - ale ponieważ nigdy kurzajek nie miałem, to nie było tez okazji wypróbować - podobnie jak z jęczmieniem. Podejrzewam iż głównym czynnikiem sprawczym jest tu sam akt potarcia, czyli naruszenia osłony dla koloni bakteryjnej przed naszymi przeciwciałami - gdy już dojdzie do spotkania to bakterie zostają unicestwione i zarówno kurzajka jak i jęczmień znikają.
Tak to już jest, że co niebezpieczne, to piękne... Nie wiedziałam, że wilczomlecz sosnka tak wygląda. Dzięki za zdjęcia, będę unikać tej piękności ;-)
latem jest zielony - zmienia barwy na jesień.
Prześlij komentarz