Wczesny ranek, słyszę odgłosy rozmowy. Zastanawiam się, kto w tym miejscu i o takiej porze prowadzi tak rozbudowaną dyskusję, choć nie rozumiem słów to doskonale słyszę że pada ich wiele...
Jest piąta rano, leżę na łóżku w kulisach chełmskiego amfiteatru.
Najwyższa pora na kawę.
Wychodzę z pokoju tak cicho jak tylko umiem - a umiem, bo byłem harcerzem i sporo się nauczyłem.
Na korytarzu zielony dywan, półmrok, rozmowy dochodzą z niezgaszonego telewizora w świetlicy okupowanej przez recepcjonistę.
Po drodze omal nie nastąpiłem na suchy zwiędły liść...
skąd tu liście?
Na pierwszy rzut oka wyglądał jak liść wierzby, wyschnięty poskręcany.
Jesienią owszem, ale teraz żadnych zwiędłych liści nie widziałem...ten jednak był.
Był też nowy deseń na firance.
Jest piąta rano, leżę na łóżku w kulisach chełmskiego amfiteatru.
Najwyższa pora na kawę.
Wychodzę z pokoju tak cicho jak tylko umiem - a umiem, bo byłem harcerzem i sporo się nauczyłem.
Na korytarzu zielony dywan, półmrok, rozmowy dochodzą z niezgaszonego telewizora w świetlicy okupowanej przez recepcjonistę.
Po drodze omal nie nastąpiłem na suchy zwiędły liść...
skąd tu liście?
Na pierwszy rzut oka wyglądał jak liść wierzby, wyschnięty poskręcany.
Jesienią owszem, ale teraz żadnych zwiędłych liści nie widziałem...ten jednak był.
Był też nowy deseń na firance.
Rozlotlik lilakowiak - Apeira syringaria
Sówka i miernikowiec, popularne gatunki, których jednak u siebie w Tarnowie jeszcze nie spotkałem - albo nie występują w miejscach gdzie ja występuję, albo przeoczyłem. ale chyba to pierwsze. Myślę że w przypadku Kumowej Doliny (tak się nazywa miejsce gdzie postawiono amfiteatr) sąsiadującej z dużym kompleksem leśnym, gdybym miał więcej czasu zdołał bym "złapać" znacznie więcej ciekawych gatunków.
Ale dobre i to.
W ogóle pod względem przyrodniczym, była to także udana wycieczka - nie tylko zabytki i zamki, ale również, bardzo spoufalona samica zięby, zaganiacz, sporo obserwacji. Na pewno wróciłem znacznie bogatszy niż wyjeżdżałem.
