Nie będzie też o Photoshopie...
Kobiety mają wielki życiowy problem - nie umieją rozpoznać swoich prawdziwych przyjaciół zadowalając się pozorami przyjaźni...
Nie wierzycie?
To przeczytajcie!
Czym innym są brylanty jak nie zmyłką mającą dodać blasku gasnącej urodzie? Czym innym jest Photoshop (lub inne programy graficzne) jak nie maskowaniem niedoskonałości? Podobnie jak kilogram "tapety" na twarzy, "wyszczuplająca" bielizna, szpilki itp. gadżety. Tymczasem ten prawdziwy przyjaciel, który nie maskuje i nie przekłamuje ale umie dać kobiecie smukłą sylwetkę, gładką, jędrną skórę, dobre samopoczucie i dłuższe życie jest przez nie gremialnie pogardzany, niechciany, odrzucany, przepędzany itd...
Dziwne istoty te kobiety, nigdy ich nie zrozumiem...
Kim jest ten tajemniczy niechciany dobroczyńca?
O tym za moment. Teraz ciut wiedzy.
Kalorie. Zmora i utrapienie walczących o utrzymanie wagi lub chcących schudnąć. Czasami przedmiot marzeń np. uwięzionych na Marsie ;-).
Kaloria to bardzo umowny termin, praktycznie w chwili obecnej już całkowicie poza naukowy, jedynie orientacyjny, używany w dietetyce i... handlu węglem. Przyjmuje się że kaloria to ilość ciepła potrzebna na ogrzanie jednego grama czystej chemicznie wody o jeden stopień pod ciśnieniem 1 atmosfery. Osoby rozeznane w fizyce czy chemii już w tym momencie mają pewność że jest to jednostka bardzo umowna. Osoby bez rozeznania mają nieco większy problem, ale niech mi wierzą na słowo - nauka stosuje Dżule J kaloria raz równa się 4,1855 J, innym razem (kaloria międzynarodowa) 4,1868 J, a obecnie w naukach termochemicznych 4,184 J.
Sami widzicie - spory mętlik.
Człowiek potrzebuje żeby przeżyć ileś tam megakalorii dziennie (tysiąc kilokalorii - to megakaloria). W zależności od masy ciała, aktywności fizycznej rodzaju wykonywanej pracy itp zapotrzebowanie poszczególnych osobników waha się od 1500 do 3500 tysiąca kilokalorii dziennie. Spory rozrzut.
Na wiele z nich nie mamy żadnego wpływu, chcąc schudnąć możemy albo zwiększyć aktywność fizyczna (co nie zawsze jest łatwe - choć zawsze godne polecanie - oczywiście dla tych mało aktywnych, bo tym bardzo aktywnym jak sportowcy zwiększenie aktywności pożytku nie przyniesie), albo zacząć stosować diety - które bardzo często prowadzą do wyniszczenia organizmu, nic przy tym nie dając - bo zmniejszenie podaży kalorii powoduje... zwolnienie metabolizmu i oszczędzanie energii poprzez... magazynowanie jej w tłuszczu - tak samo jest w gospodarce - ludzie nie oszczędzają w czasach prosperity ale w czasach kryzysu!
Przyu okazji diety za to łatwo popaść w solidne niedobory witamin czy substancji mineralnych.
Zatem?
Zastanawialiście się czasem ile energii potrzebujemy żeby się.. ograć? Nasza stałocieplność kosztuje i dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości energii to często kwestia życia i śmierci - nie chodzi tu tylko o ludzi uwięzionych na Marsie ;-) ale choćby o bezdomnych czy wędrowców za kołem podbiegunowym.
Tu także najważniejsza jest masa ciała - ale ilość ta sięga kilkuset kilokalorii dzienni! I o ile nie możemy jej obniżyć, co stanowi problem dla surwiwalowców, to łatwo możemy ją.... PODNIEŚĆ!
wystarczy kilka prostych tricków:
Lżejsze ubranie, skręcenie kaloryferów w domu, chłodniejsze kąpiele. Poza oczywistością w postaci zaoszczędzonych pieniędzy (wierzącym w antropogenicznego Globcia - dodam że środowisko także będzie miało ulgę), w krótkim czasie zauważymy też:
Znaczną zmianę wagi (organizm zacznie zużywać rezerwy tłuszczyku, na bieżące potrzeby ciepłownicze). Ujędrnienie mięśni (ciepło wytwarzane jest właśnie w nich, więc zmuszone zostaną do pracy, której nawet nie zauważycie).
Poprawę cery (gdy organizmowi jest gorąco, powoduje zwiększone ukrwienie odsłoniętych miejsc na skórze - policzki - prawda ile razy wam pałały w gorących pomieszczeniach? gdy jest mu zimno, "chowa" naczyńka znacznie głębiej a skóra wyraźnie staje się jaśniejsza i gładsza).
Poprawę samopoczucia - (ciepło rozleniwia, chłód motywuje)
Polepszenie stanu zdrowia - (można by mówić o "zahartowaniu" ale myślę że to bardziej złożone reakcje i wolał bym w ten temat nie wnikać - ważne że taki objaw zaobserwujecie.
Czy zatem nie są te kobiety dziwne skoro tak uparcie wzbraniaja się przed swoim najlepszym przyjacielem... chłodem?