Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trudne pytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trudne pytania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 stycznia 2016

Futeologia...

Tak wiem nie ma takiego słowa, a w zasadzie nie  było... do tej pory.
Czym zatem jest futeologia?
Neologizmem, zbitką dwóch słów futurologii i teologii.  Można by oczywiście używać określeń "futurystyka teologiczna" albo jeszcze lepiej "teologia futurystyczna", ale tak jest fajniej.
Futurologia, przy tym to termin nader gładko kojarzący się z science fiction, czyli fantastyką naukową zgrabnie oznakowywaną skrótem SF. Natomiast teologia... no teologia się z SF nijak nie kojarzy choć...  

Choć od samego chyba początku fantastyki naukowej, nawet wtedy gdy wcale jeszcze tego pojęcia nie znano, twórczość którą dziś w ten sposób etykietujemy po tematy teologiczne sięgała -
 no weźmy Mary Shelley

 i jej  Frankensteina (pełen tytuł Frankenstein albo: Współczesny Prometeusz)

 - tylko że wówczas teologia odżegnywała się od tych "bajań" i nie podjęła tematu. 

Potem było raz lepiej raz gorzej ale teologowie, nie tylko katoliccy, bo i anglikańscy czy ewangeliccy unikali rozważania pewnych kwestii jak diabeł święconej wody.

Pamiętam swojego licealnego katechetę który zagadnięty o to czy Kościół gotów jest na wyzwanie przyszłości, czy umie znaleźć odpowiedź choćby na tak proste pytanie jak to czy sklonowany człowiek będzie miał duszę? Odpowiedział coś co w wolnym tłumaczeniu należy rozumieć jako "spadaj pętaku, nie zawracaj dupy, najpierw sobie uzupełnij zeszyt do katechez" - za co odpłaciłem mu podczas lekcji pokazowej gdy padło pytanie "dlaczego chodzimy na katechezę" (to był czas salek katechetycznych - Episkopat jeszcze nie skumał się z politykami i na "religię w szkołach" trzeba było poczekać kolejną dekadę z haczykiem) odpowiedziałem "z nudów"...
Ksiądz ten stał się dla mnie gładkim pomostem po którym... odszedłem od Kościoła. Potem wróciłem ale to zupełnie inna historia.

Kolejnym wyzwaniem futeologicznym stały się książki Orsona Scotta Carda. Mormona, więc z kwestią wiary obytego od dziecka - choć co prawda dziwna to wiara w oczach chrześcijanina...

Głównie z cyklu o Mówcy Umarłych - kontynuacja opowieści o Enderze - kto czytał wie, kto nie czytał niech przeczyta, bo tego się nie da w kilku zdaniach streścić.
To u niego po raz pierwszy spotkałem się z pytaniem: "czy ofiara Chrystusa została złożona także za mieszkańców innych systemów planetarnych?" (nawet brak nam sensownych pojęć - "obcy" brzmi... obco jak by nie patrzeć, "kosmita" śmiesznie a całe reszta bez sensu...).

Czy ktoś znalazł na nie odpowiedź? Nie słyszałem o takowym, prawdopodobnie pytanie zostało zapomniane i nikt nie miał ochoty doń wracać... ale są ludzie których to zagadnienie musi nurtować (jak fajnie nie być jedynym świrem na planecie...) i uparcie je powtarzają.

Jednym z nich jest Marek Abramowicz.

 

Tak uparcie zadawał pewne pytania że w końcu  trafiły pod strzechy, nawet strzechy Wyższych Seminariów Duchownych.  

A jakie to pytania? Przeczytajcie zalinkowany tekst a dla tych którzy nie mają na to czasu czy ochoty przedstawię je poniżej.
Część z nich pokrywa się z pytaniami Carda, część z pytaniami o klony. cały czas pozostaję w paradygmacie teologicznym, więc to implikuje właśnie takie a nie inne pytania.   Ale zastanówmy się:
1 - Czemu Oni mieli by nie istnieć?
2 - Czy oni także mają na swoim koncie Grzech Pierworodny, czy też ich ten delikt nie dotyczy?
3 - Czy odkupienie za sprawą ofiary Jezusa Chrystusa stało się także ich udziałem (o ile go potrzebowali)?
4 - Czy Oni w ogóle mają dusze nieśmiertelne?
Można by mnożyć...
A wciąż futeologia nie odpowiedziała na pytanie czy pierwszy sklonowany człowiek (zakładam że nie będzie to jakaś modyfikacja In Vitro z ominięciem plemników - ale faktyczne powielenie istoty ludzkiej w całkowicie nienaturalny sposób) będzie miał duszę?
A czy sztuczna inteligencja, posiadająca wszelkie ludzkie przymioty, łącznie z uczuciami i własnymi dążeniami będzie miała duszę, czy w ogóle zostanie uznana za człowieka w każdym sensie również tym teologicznym?
hmmm
Mówcie co chcecie - ale to cholernie szerokie i grząskie pole.
Najłatwiej jest wzorem "racjonalistów" stwierdzić "Boga nie ma, duszy nie ma, problemu nie ma..." ale to równie głupioe i prostackie jak stwierdzenie drugiej stropny:
"kosmitów nie ma, klonów nie ma, problemu nie ma..."
Bo on jest - czai się na nas gdzieś w przyszłości - być może dożyję rozstrzygnięć empirycznych, być może nie...  ale to nie znaczy że ich nie będzie... będą!