Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątok. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 maja 2012

Ryby

Cóż za banalny temat?
Ryby! 
A jednak 
Ostatni raz rybę na Wątoku widziałem jakieś 5 może 6 lat temu
była to... makrela i do tego wędzona ;-)

Tymczasem wczoraj!


widok z mostu na ulicy Dąbrowskiego, pomiędzy WKU a Almą...
Jest to bardzo ważne spostrzezenie w świetle niedawnej katastrofy ekologicznej w Tarnowie
Ryby poszły spać na Białej, szukano sprawcy poród zakładów przemysłowych i miejskiej oczyszczalni ścieków, nic nie znaleziono. Zarzucono iż trucizna mogła przyjść do rzeki po wiosennych opadach, wypłukana z miejskich kanałów burzowych.
Jeśli tak to na pewno nie z tej części miasta - bo tu odwodnienia kierowane są do Wątoku, a w tym... ryby przecież żyją!

piątek, 13 kwietnia 2012

Siła wody.

Wątok to dziwna struga, wolna i leniwa, zazwyczaj płytka,
miejscami w wypłukanych korytach nieco głębsza. 
Ale to także nieczęsto spotykany na obszarach już nizinnych potok górski.
praktycznie cały swój bieg Wątok prowadzi dolinką, i po równinie,
ale to zmyła - straszliwa zmyła. 
większość wód które odprowadza, to zlewnia ze zboczy Góry Św. Marcina 
i położonego na wzgórzu Tarnowa.
W efekcie w ciągu godziny od intensywnych opadów potrafi zwiększyć swoją objętość wielokrotnie. 

Wtedy niszczy wszystko co mu stanie na drodze.
Miasto jest obetonowane, stosunkowo bezpieczne -
zawsze najzacieklej broni się Kościoła Matki Bożej Szkaplerznej na Zabłociu (Burku)
ewentualnie podmyć też może siedzibę Straży Miejskiej - ale tej akurat nikt nie broni.

A co z przedmieściami? 
pomiędzy Skrzyszowem a Tarnowem jest przepust, który w znacznym stopniu spowalnia przepływ wody, chroni miasto ale zalewa okolicznych mieszkańców, niekiedy zabiera całe połacie ogrodu. 
 tak jak ten tutaj

 Nie ma siły, ta skarpa nie wytrzyma kolejnej powodzi. 

Nieco bojno (gwarowo - straszno) stać w tym miejscu, po prawdzie poza umoczeniem i unurzaniem w błocku nic pewnie by się mi nie stało - le szkoda ryzykować utopienia kolejnego aparatu.

Pomóc mógł by zbiornik retencyjny w Skrzyszowie;
od lat projektowany, analizowany, przyjmowany do wykonania i odkładany w niepamięć. 
Pieniądze na budowę nowego gmachu dla parazytów sorry urzędników są, tych na zabezpieczenie siedlisk ludzkich nie ma...
Największym nieszczęściem powodzi nie jest to ze zabiera ze sobą ludzki dobytek, a czasem i życie, ale to że nijak nie chce zabrać ze sobą władzuni.

tyle że zdjęcie były robione kilka godzin po przejściu fali kulminacyjnej.

czwartek, 2 lutego 2012

Tarnów mrozem skuty

Zmroziło całą Polskę - akurat Tarnów jako polski "biegun ciepła" nie może narzekać.
Mamy szczęśliwe położenie - sam południowy skraj Kotliny Sandomierskiej -
i fakt faktem - średnią roczną temperatur najwyższą w Polsce.

Dziś w południe zaledwie 14 na minusie, w nocy dobiło do 25, nieco bardziej w górkach podobno do 27 na minusie - podejrzewam iż lokalnie mogło spaść nawet na minus 30.


W sam raz pogoda na spacer z psem.
Ponieważ z racji innych konieczności i tak musiałem kierować się w stronę centrum, więc wykorzystałem okazje by pójść do biblioteki.
Nie daleko, w linii prostej nie całe dwa kilometry, ulicami - robiło się bez mała pięć w obie strony.

Potok Wątok, wraz ze sztuczną wysepką w nurcie.

Znów Wątok, ale z drugiej strony mostu.
W oddali kościółek Matki Boskiej Szkaplerznej
Na lodzie stadko kaczek...

A to dowód na wielkie serce i niestety mały rozum moich ziomali.

Na lodzie walają się sterty SUCHEGO chleba a kaczki głodują!
Swoja droga gdyby tak miasto postawiło w okolicach mostów nad Wątokiem kilka tablic informacyjnych. Głoszących wszem i wobec, iż kaczki nie mają dziobów przystosowanych do radzenia sobie ze suchym chlebem!
One pobierają pokarm z wody - rozmoczony, miękki!
Zupełnie tak samo jak by karmiono bezzębnego staruszka sucharami i nie podano mu szklanki herbaty.

W drodze powrotnej Aura dostała przyśpieszenia już na nasypie kolejowym, wskazując mi drogę do domu i nakłaniając abym przeszedł z chodu w galop...
Widać nawet psy rozumieją, że każda droga jest dobra pod warunkiem że kończy się przy domowym... kaloryferze ;-)

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Wróble jako...drapieżniki


Siedzę teraz w domu z dzieciakami na głowie, nie dość że mają ferie to jeszcze Miłosz załapał się na Ospę.
Czyli jestem uwiązany, a pogoda się poprawia,
w Święta sypnęło śniegiem, mróz trzyma...teren wzywa!

I może sobie wzywać, zew rodziny jest silniejszy.

No to robię remanent i znajduję sporo ciekawego materiału, którego dotąd nie opublikowałem.

Choćby właśnie opowieść o wróblach drapieżnikach.



Poczciwy wróbel domowy jako drapieżnik (choćby i owadożerny) ? to się w głowie mieścić nie chce. A jednak to prawda - w okresie lęgowym łowy na owady uzupełniają dietę wróbla o wysokobiałkowy pokarm, niezbędny dla wykarmienia potomstwa.

Praktycznie wszystkie ptaki tak postępują, wyjątkiem są niektóre gatunki gołębi, które karmią młode złuszczającym się nabłonkiem z własnych przełyków (stąd "ptasie mleczko").

Co innego jednak wiedzieć a co innego obserwować.


Przez Tarnów przepływa szereg potoków, największym z nich jest Wątok - tych co ich ta nazwa drażni swoja plebejskoscią informuje że jest tu ten sam źródłosłów co i w ... Wawelu. więc jak Wawel królom nie przeszkadzał to i od Watoku proszę się nie odwracać.
Z drugiej strony dzięki usilnym staraniom parchów pomieszkujących nad i w okolicach Wątoku w lecie często możemy mówić o ... "Wońtoku"...

Wróblom to jednak nie przeszkadza, wznoszą się ponad to i ...
zawisając niczym kolibry wypatrują zdobyczy, w gęstej porastającej uregulowany nurt potoku trawie.



W chwile potem nurkują, w zielonych falach, by okazać się ze zdobyczą w dziobach.
trudno rozpoznać z takiej odległości, może zdjęcia robione teleobiektywem pozwoliły by określić gatunek wróblich ofiar, ale go nie mam, więc trudno dywagować.



Łowy trwają kilkanaście minut, nie obserwuje odlatywania ptaków które pokarm już zdobyły. Jest to raczej nieustająca kotłowanina kilku sztuk. Prawdopodobnie nic chcąc narażać się na samodzielny przelot, zdobyty pokarm przechowują w wolu, a następnie całym stadkiem zmierzają na miejsce gniazdowania.

Być może zresztą łapały owady niejako na własny użytek...
Ale czy to przystoi łuszczakowi żreć muchy?

środa, 31 marca 2010

Bobrowanie nad Wątokiem

Wątok - potok sączący się poprzez centrum Tarnowa - miejscami urocze spacerowisko, zwłaszcza po bulwarach, miejscami ściek i śmietnisko.
Kawałek to odpływ wód z cmentarza (prawda że "starego" dosłownie i w nazwie więc już chyba nie tak jadowitego).
Spora część to kompletna "dzicz" nie uczęszczana przez nikogo poza wariatami takimi jak ja.

W/g encyklopedii Wątok ma 23,o2 km długości, ma swe źródła w Zalasowej. Podają tam także że w jego wodach występują: strzebla potokowa, pstrąg potokowy, śliz,kiełb,kleń,ukleja i karaś...jako żywo się takiego bogactwa rym nie spodziewałem - między nami mówiąc poza kilkoma gatunkami glonów to ja tam życia specjalnie nie obserwowałem...do czasu!

Od mniej więcej 10 lat sytuacja się poprawia.
Widziałem tam już zimorodka, masowo żyją na Wątoku kaczki krzyżówki.

Jak pokazują poniższe zdjęcia Wątok stał się terenem migracji bobrów.
(ślady rozpoznane przez fachowca)





teren jest doskonale obserwowalny z ulicy Przemysłowej, ślady znajdują się w okolicach terenów kolejowych, tuż obok górki rozrządowej i warsztatów.
Zapewne więc tam się bobry nie osiedlą, ale w niższym biegu potoku być może znajdą dla siebie dogodne miejsce.
Sporo tam nieużytków więc nikomu nie szkodziwszy zrobiły by wiele dobrego dla bogactwa przyrodniczego Tarnowa.

Jest jeszcze coś takiego
http://www.wykop.pl/link/334095/atak-bobra/
Posted by Picasa

poniedziałek, 4 maja 2009

seks leniuszków

Jak leniuchy uprawiają seks?
łączą się, a potem czekają na trzęsienie ziemi, w tym wypadku owady maja o tyle lepiej że kołysze nimi wiatr ;-)

W rzeczy samej kołysać nie musi, gdyż owadom ruchy frykcyjne nie są potrzebne.
Tę zakochaną w sobie parkę przyłapałem nad Wątokiem,i byli tak zapamiętali w tym co robią, i nawet nie zwrócili na mnie uwagi , a ja mrugałem kilka razy fleszem, zmieniałem nasadki do makrofotografii i kląłem się w duchu że nie wziąłem statywu.



Prawdę powiedziawszy pewnie bym na nie nie trafił, gdyby nie informacja z bio-forum że potarty liść czosnaczka wydziela zapach...czosnku (to zresztą chyba oczywiste w świetle nazwy) , ale chciałem przekonać się sam, ponieważ wiedziałem że tam trafię roślinkę bez pudła, przeto wybrałem trasę dziką i mało uczęszczaną, pod wiaduktami węzła kolejowego wzdłuż brzegów potoku Wątok.
Zatem jadę, i wypatruję, i dostrzegłem, i zsiadłem i...dostrzegłem tę parkę...i zapomniałem o czosnaczku.



Ale się opłaciło...



A liść zerwałem z innej roślinki i potarłem i faktycznie pachnie czosnkiem...

Ba byłbym zapomniał wyjaśnić kto jest na zdjęciach - otóż przedstawiam we własnych osobach samczyka i samiczkę muchówki
Bibio marci, czyli...Lenia marcowego
Posted by Picasa

środa, 21 stycznia 2009

Skamienieliny w Tarnowie

Zima - mało co się w przyrodzie dzieje, a to co się dzieje trudno pokazać aparatem fotograficznym.
Czas kolejny raz sięgnąć do archiwum.
No więc sięgnąłem i znalazłem...skamienieliny!
A potem poszedłem i sprawdziłem czy jeszcze są?...są!

Miasto ufundowało nam w Tarnowie, uroczy bulwar nad potokiem o dwuznacznie brzmiącej nazwie "Wątok" (złośliwcy mówią o "Wońtoku").
Pobudowano sztuczne wyspy w nurcie i ich odpowiedniki na deptaku. Ładne to nie powiem, choć dziś już wiele z tych ławeczek jest zdemolowanych. ale mniejsza.

Na wschodnim krańcu bulwarów (od strony ul.Dąbrowskiego - dla tych co znają Tarnów, lub dla tych co by chcieli tu przyjechać), są dwie takie wysepki - jedna w nurcie druga na deptaku - skamieniałości można znaleźć na obu.




ten sam pięknie wyeksponowany skamieniały głowonóg, na wysepce w nurcie - zdjęcia z lata i obecne (dla porównania)


A to już ciekawsze "odbicia" z "wysepki" na deptaku, poza nimi jest tu jeszcze sporo innych mniejszych i mniej widocznych obiektów.

Post edytowany po interwencji Rado
Posted by Picasa