„Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro
”
papież Benedykt XVI

środa, 11 lipca 2012

Koziobród

Wczesnym rankiem do pracy.
rowerem
bocznymi dróżkami 
ścieżkami wzdłuż torów kolejowych
 Stary domeczek przy magistrali kolejowej, PKP już niepotrzebny, opuszczony.
Został ogród i malwy. 

 Tytułowy bohater 

 Ta w oddali te błyski to nadjeżdżający pociąg - nie słuchać tego, ale trąbił na mnie przeraźliwie...

A potem już wałem przeciwpowodziowym.
W tym sezonie jeszcze nikt go nie kosił, trawa sięga powyżej głowy. 
Dziewanny zaś znacznie trawę przerastają.
Ładnie tu choć... mokro od rosy.
w kilka chwil trampki, skarpetki i spodenki mam przemoczone. 

W pracy wędrują na wieszak obok okna - za kilka godzin wyschną.

Zmiennik zadaje denerwujące pytania o przyczyny przemoczenia - bo jemu by się tak nie chciało.

"Hańba Ci Kazimierzu!" 
- odpowiadam tonem króla Juliana z serii o pingwinach z Madagaskaru
"masz przed sobą zaszczytne dowody mojej bliskości z naturą, 
możesz teraz w ciszy oddać im należny pokłon,
nie musisz jednak całować moich trampek,
wystarczy pełen atencji ukłon" 

Zmiennik popada w stupor 




wtorek, 3 lipca 2012

Straż lotniska

Samozwańcza i nieetatowa, jednak nader skuteczna.
Lotniska trawiaste mają wielu wrogów, bardzo wielu.
Rodzą się w tempie kilku miotów na rok, 
po kilku miesiącach osiągają dojrzałość płciowa i nadal się mnożą!
Ich korytarzyki potrafią unicestwić powierzchnię lotniska, doprowadzając ją do stanu zagrażającego bezpieczeństwu kołujących samolotów.

Na szczęście są i sprzymierzeńcy 

na zdjęciu Krogulec (zwyczajny) (Accipiter nisus)

między nami mówiąc wcale nie taki on zwyczajny!

FAQ:
1 gdzie ten ptak?
2 skąd poznałem ze to krogulec?
3 czemu nie ma więcej zdjęć?
4 co takiego się tam działo?
5 czy można było nakręcić filmik?

odpowiedzi:
1 - na środku zdjęcia
2 - bo jak ptaka trudno oznaczyć po wyglądzie zwłaszcza z kilkuset metrów, to zawsze można go oznaczyć po zawołaniu, a te krogulcze są nie do podrobienia.
3 -Bo padły mi baterie (!#@*^!!)
4 - Krogulce polowały na gryzonie ryjące w murawie lotniska
5 - zamierzałem ale z powodu wyłuszczonego w punkcie 3, nic z tego nie wyszło -a działo się! 
Ptak wzbijał się w powietrze, zawisał nieruchomo, wyczekiwał, wypatrywał.... atakował!
większość ataków była nieudana, ale w końcu dostrzegłem go ze zdobyczą w dziobie! 

Gniazduja prawdopodobnie w starodrzewiu porastającym Park X Sanguszków i to któryś już z rzędu rok.
Ujmująca w tym wszystkim jest postawa aerohobbistów (lotniarzy, paralotniarzy, awionetkowców, modelarzy itp.) Szanują fakt bytności tam ptaków tak organizując swoje zajęcia by i dla tamtych starczyło i miejsca i czasu na łowy! 

Ps. ZAWSZE jak idę na lotnisko z zamiarem "upolowania" krogulców to... ich tam nie ma! Są jak np. nie mam aparatu, nie mam czasu lub mam aparat, mam czas... nie mam zasilania ;-(

poniedziałek, 2 lipca 2012

Śniadanie na trawie

No może nie tyle na trawie co pośrodku odrastającego zielska, ale za to dzieweczka była! 


czatowała
(dla młodych  - "czatowanie"- to także oczekiwanie na zdobycz, nie tylko rozmowy poprzez sieć)

 Dostrzegłam że zmieniła miejsce spoczynku, wtedy jeszcze nie wiedziałem że wykonany króciutki przelot był w rzeczywistości łowami.
Zdjęcia robiłem nawet nie wiedząc iż obiektyw chwyta dwa obiekty, choć jednemu trudno zazdrościć.

 Dopiero po powtórnej zmianie lokalizacji, dostrzegłem że coś zjada.

Smacznego 
Pierwotnie myślałem że konsumuje komara, ale chyba to inny owad.  

ps. ta dzieweczka to samczyk... więc nici z randki 

czwartek, 21 czerwca 2012

Panzerfaust w zaroślach ? ;-)

Nawet nie tyle sam panzerfaust, co granat do niego.
Tylko...
Co granat do panzerfausta robił by na terenie parku, w okolicach szkoły i do tego 70 lat po wojnie?
ba... pewnie ktoś zgubił...
kto?
i czemu stoi na cienkim końcu? 

ale ze mnie gapa to nie jest granat o panzerfausta, tylko wazonik na kwiaty...
oczywiście pytania kto i czemu zostawił wazonik na kwiaty w parku opodal korzeni drzewa i do tego wbity szyjką w ziemię? Pozostawały otwarte.

Podszedłem bliżej, dokonałem organoleptycznej oceny powierzchni obiektu -czy po prostu dotknąłem
 
 grzyb! 

Jeszcze nigdy takiego nie widziałem, coś niby cienka skórka owleczona na stelażu.

Zdjęcia zaraz po powrocie do domu wrzucam na Bioforum kretyńsko pytając o łuskwiaka (bo tylko z tym mi się cośkolwiek kojarzył) 
Odpowiedź jest jak zwykle niezwykle szybka 

Vollvariella bombycina 
(hmmm z nazwy wnioskując byłem blisko z tym panzerfaustem ;D ) 
nazwa polska jednak rozwiewa złudzenia.
Pochwiak jedwabnikowy.
Wolę jednak Volwariellę - w końcu wyrwanie się z "pochwiakiem" w niejednym towarzystwie może zostać odczytane mylnie, lub zgoła jako prowokacja.

A sam grzyb też wielce ciekawy
Na drugi dzień byłem w Mościcach po żonę, ale niestety grzyba już nie było - albo ktoś zebrał, albo kopnął i rozwalił. Szkoda, bo pewnie już był w stadium "wyklutym". Bowiem to co na zdjęciach to jedynie "szata" wewnątrz rozwija się dorodny biały owocnik, więc i wartość poznawcza postu była by większa. 
A tak to muszę linkować.

ps. mam wątpliwości czy to na pewno p. pedwabnikowy. Na moje oko rósł wprawdzie u korzeni ale jednak na sciółce (ziemi) i może to być pochwiak okazały Volvariella gloiocephala. 
Ale teraz już tego nie sprawdzę.

środa, 13 czerwca 2012

Ale urósł .

Na własne potrzeby oznaczyłem grzyba jako łuskwiaka nastroszonego (Pholiota squarrosa)
lecz...
mam teraz spore wątpliwości. 
Będę szedł do pracy to jeszcze raz się mu przyjrzę...
no chyba że czyjaś noga posłała go do krainy wiecznej grzybni.




Tyle urósł w ciągu czterech dni, przyznajmy że jak na legendarnie szybko rosnące grzyby, ten jest wyraźnie maruderem.

piątek, 8 czerwca 2012

Z dziewicą na rękawicy

Dziewica była omdlewająca.
Ująłem ją tedy delikatnie pod boki i podniosłem.
Do domu zawiodłem 
i
nie uwiodłem ! 
;-)

Bo to ważka była.

 Świtezianka dziewica, świtezianka modra (Calopteryx virgo)


 Ważka była silnie poturbowana podmuchem powietrza wywołanego pędem przejeżdżającego samochodu 
(debile nie dostrzegają znaku ograniczającego prędkość na tym terenie do 30 na godzinę i jeszcze bezczelnie się wykłócają). 

Zatrzymałem rower, wysadziłem Miłosza z fotelika (nie będę ryzykował) rower postawiłem w poprzek jezdni i ... podniosłem Świteziankę z ulicy, delikatnie wsunąłem w zewnętrzną kieszeń plecaka, który leżał na koszu zamontowanym przed kierownicą, więc zgniecenie jej nie groziło. 

Pod domem odbyła się seria pieszczot, bo Miłoszek koniecznie chciał ją pogłaskać - trzeba mu przyznać że rączki ma delikatne, więc nie wyrządził owadowi żadnej krzywdy. 
Czasu starczyło jeszcze tylko na kilka zdjęć. 
Ważka doszła do siebie, rozpostarła skrzydła i... odleciała.
A propos - to była samiczka - zielona, nie wiem czemu na zdjęciu opalizacja wyszła tak jak byśmy mieli do czynienia z samczykiem - niebieskim.

Ps. osoby przerażone stanem technicznym moich rękawiczek uprzejmie informuję iż używam ich zarówno do jazdy rowerowej jak i nordic walking co skutkuje przyspieszonym zużyciem.
Mógł bym kupić nowe, ale w ten sposób wyrażam swój antykonsumpcjonizm
(dla złośliwców niech będzie że jestem centusiem ;-)  )

piątek, 1 czerwca 2012

Krótki żywot śniedka

Nie wiem skąd się tu wziął, ja go nie sadziłem, pewnie przywlókł się z dosypywaną w celu wyrównania terenu ziemią, być może skądś trafiło tu nasiono. w okolicy nie występuje, ani w stanie dzikim, ani w ogródkach u sąsiadów nie dostrzegłem.

Uciechy zatem miałem mnóstwo a i peany pod swoim adresem kierowałem, jako tego który bioróżnorodność kultywuje i przez to natura nie skąpi mu prezentów. 

No cóż los bywa złośliwy. 

 Śniedek baldaszkowaty (ornithogalum umbellatum) 

Wyrósł całkiem niespodziewanie.

 Z zapałem wziąłem się do fotografowania, pomimo pochmurnej pogody

I wtedy wkroczyła Aura...
Położyła się DOKŁADNIE NA WPROST obiektywu!
czyli na śniedku! 
I tyle się nim nacieszyłem...

pozostaje mieć nadzieję że z cebulki w przyszłym roku coś jednak wyrośnie.

czwartek, 31 maja 2012

Ogławianie

I znów brak czasu uniemożliwił "bycie na bieżąco".
Niby nic prostszego niż blog. usiąść napisać kilka słów, wkleić jakieś zdjęcia...
A w praktyce?
 Sami wiecie.  

 Ogławianie
Prosty zabieg pielęgnacyjny, polegający na obcinaniu gałęzi tuż przy samym pniu.  
W przypadku zdecydowanej większości gatunków to barbarzyństwo prowadzące do śmierci  drzewa.
Dobrze że znalazło swoje "uznanie" w formie ustawowej
(art. 88 ust. 1 pkt. 3 Ustawy O Ochronie Przyrody)
przewidujący kary finansowe wymierzane administracyjne w przypadku niewłaściwie
(bo trudno by udowodnić celowość działań)  
przeprowadzone zabiegi pielęgnacyjne w obrębie korony drzewa.
Z tego co wiem już kilku cwaniaczków pozbyło się większej gotówki...

Z drugiej jednak strony, są gatunki dla których ogławianie jest wręcz niezbędne
np.
 wierzby głowiaste

Wbrew powszechnemu mniemaniu wierzba głowiasta... nie istnieje! 
Nie ma takiego gatunku, "głowiastość" to wynik szczególnej formy prowadzenia rośliny,
najczęściej wierzby białej (Salix alba), Wierzby kruchej (Salix fragilis) lub 
Wierzby iwy (Salix caprea) 
lub...
ich mieszańców 
bo wierzby namiętnie się krzyżują międzygatunkowo ... świntuchy ;-)
 
 Wierzba głowiasta, 
to symbol Polski, Polskości, takiej serdecznej, Chopinowskiej 
(cóż za rdzennie polskie nazwisko)
tych dróg prowadzących w dal siną, tego krajobrazu nizinnego z dworkami szlacheckimi, chałupami chłopskimi, końskim zaprzęgiem i dziewoją hożą bawiącą się babim latem w polu.
A propos Chopina -  jak wiadomo siedzi pod wierzba plączącą...
(znów ta nostalgia) 
która jest... mieszańcem polsko... chińskim ;-P 
A ściślej polskiej wierzby białej (Salix alba) w odmianie  'Vitellina'
z  wierzbą babilońską (S. babylonica 'Babylon') o której sama nazwa wskazuje że pochodzi z Chin właśnie...
Powiedzmy sobie szczerze - wierzba to idealny symbol tak pokręconego kraju jak nasz...



Ale wróćmy do ogławiania.
Wierzby ogławiać trzeba a nawet należy.
Wierzba ma drewno, liche, tudzież marne, kruche szybko próchniejące, bez ogławiania byle wiatr silniejszym podmuchem powoduje jej odłamywanie, pekanie, rozpadanie się i obumieranie.
Za to ogłowiona wierzba, radzi sobie świetnie, stając się jednoczenie doskonałym schronieniem dla wielu gatunków zwierząt, głównie ptaków - których populacja zmniejsza się najczęściej nie na skutek trucia, czy zabijania ale... braku miejsc lęgowych.

Aby było eko - znaczy ekonomicznologicznie - ogłowione konary to świetny opał, przez setki lat wykorzystywany w gospodarstwach domowych, darmowy, ekologiczny i ... 
obecnie zarzucony ze względu na ... chamskie wygodnictwo. 


Na zdjęciach wierzby ogłowione w okolicach "Nowego Szpitala" w Tarnowie, teren przygotowywany pod inwestycje, drzewa pozostawiono. Wygląda na to że gospodarz terenu to człowiek rozumny. 

środa, 23 maja 2012

Ryby

Cóż za banalny temat?
Ryby! 
A jednak 
Ostatni raz rybę na Wątoku widziałem jakieś 5 może 6 lat temu
była to... makrela i do tego wędzona ;-)

Tymczasem wczoraj!


widok z mostu na ulicy Dąbrowskiego, pomiędzy WKU a Almą...
Jest to bardzo ważne spostrzezenie w świetle niedawnej katastrofy ekologicznej w Tarnowie
Ryby poszły spać na Białej, szukano sprawcy poród zakładów przemysłowych i miejskiej oczyszczalni ścieków, nic nie znaleziono. Zarzucono iż trucizna mogła przyjść do rzeki po wiosennych opadach, wypłukana z miejskich kanałów burzowych.
Jeśli tak to na pewno nie z tej części miasta - bo tu odwodnienia kierowane są do Wątoku, a w tym... ryby przecież żyją!

Bielinek w potrzasku

- Tatusiuuu, coś tsepoce w psedpokoju!!! 

Miłosz przybiegł do mnie zaaferowany wielce

- nie bój się , na pewno nie zrobi Miłoszowi krzywdy, pewnie mucha jakaś większa do domu wleciała.
- nie tato!, to motyl jest, taki biały i chyba się bardzo boi, musisz iść mu pomóc
- po prostu otwórz drzwi i sam wyleci
- ale ja się boję, tato, 
- a ja już ci mówiłem że na pewno nie zrobi Miłoszkowi żadnej krzywdy 
- ale zawsze to ty pomagasz zwierzętom nie Miłosz, to teraz też musisz ty pomóc.

no i co miałem robić?
ruszyłem odwłok z fotela, po drodze machinalnie sięgając po aparat. 
nim bielinek odzyskał wolność jeszcze strzeliłem mu kilka fotek - słusznie zresztą, bo jak się potem okazało, moja fotomenażeria była bardzo uboga w zdjęcia tego popularnego motyla.



Bielinek kapustnik (Pieris brassicae)
samczyk - samiczki mają plamki dwie na przedniej parze skrzydeł. 

środa, 16 maja 2012

pluskwiaki inflagranti


 Akurat robiłem w pracy "obchód terenów zielonych" 
czyli ustalałem miejsca dokąd trzeba posłać "ludzi z kosami" aby
zrobili przejścia dla "ludzi z kluczami" tudzież "personelu nadzorującego".
Jako iż jestem jedynym który porusza się zaopatrzony w maczetę, 
przeto zadanie to powierzono mi jako "oczywistą oczywistość".
A teren zarasta niesamowicie - ciut ciepła i opadów, a w ciągu dwóch tygodni mamy zieleń sięgającą miejscami do ramion, a w dłuższej perspektywie wyraźnie od człowieka wyższą.
W związku z czym trudno się dziwić iż posłanie ludzi w taki teren jest traktowane jako:
 "kara" lub przejaw "upierdliwości". 
No więc posyła się mnie, ja wytyczam sciezki, potem wpadają 'ludzie z kosami" i ...
robi się cywilizacja na chwastowisku...
Ale nim się zrobi, mam nieco czasu dla siebie.
Moją uwagę przykuły zawzięcie kopulujące pluskwiaki

 
 Prawdopodobnie Warzywnica kapustna (Eurydema oleraceum)
zwłaszcza biorąc pod uwagę wyraźny dymorfizm pokoleniowy.
"Młode osobniki warzywnicy kapustnej posiadają żółte plamy, 
natomiast osobniki, które przezimowały, zmieniają barwę plam na ciemnoczerwoną"

 Się chyba zawstydziły i pośpieszyły skryć swój wstyd za listkiem... ;-) 

Ale nie ze mną te numery...
Tu doniośle widać iż mamy do czynienia z seksem międzypokoleniowym ;-)

piątek, 11 maja 2012

Apolonia


Witajcie
piszę ten tekst Apolonią!

Co to jest Apolonia?
Apolonia to czcionka specjalnie zaprojektowana by oddać brzmienie polskiego języka.
Jak się okazuje odpowiedni krój fontów ma niebagatelne znaczenie, zwłaszcza dla tych którzy czytając nie literują, ale składają w zdania całe słowa... jak ja.

Poza tym jest po prostu ładna...

a jak chcecie wiedzieć więcej to zapraszam na stronę źródłową

ps. u mnie pokazuje prawidłowo – a jak u Was? 

wtorek, 17 kwietnia 2012

Zapylanie?

Nie posiadam wykształcenia agrotechnicznego 
- ergo czynności wykonywane przez grupę ludzi na  
żonkilowym polu są dla mnie co najmniej tajemnicze.


Tak sobie roję, że to chyba zapylają kwiatuszki.
Pszczół jak na lekarstwo (za czasów NFZ), 
pogoda raczej gorsza niż lepsza, w żadnym wypadku nie do oblotow, 
zresztą w pobliżu ostatnie dwa ule które widziałem kilka lat temu rozpadły się w drzazgi.

czasami sobie marzę, że udało by mi się gdzieś tam pod górką, wydzierżawić kawałek gruntu i sobie pasiekę postawić...
ale to dopiero chyba na emeryturze, albo jak dzieciaki dorosną.

ps. jeśli ktoś wie co za zabiegi są tam przeprowadzane 
jakoś tak było mi głupio włazić pośród nich z aparatem - nie mam w sobie tyle arogancji co Cejrowski)
i/lub wie że w żadnym wypadku nie jest to zapylanie to nich koniecznie napisze, bo ciekawość mnie zżera.

piątek, 13 kwietnia 2012

Siła wody.

Wątok to dziwna struga, wolna i leniwa, zazwyczaj płytka,
miejscami w wypłukanych korytach nieco głębsza. 
Ale to także nieczęsto spotykany na obszarach już nizinnych potok górski.
praktycznie cały swój bieg Wątok prowadzi dolinką, i po równinie,
ale to zmyła - straszliwa zmyła. 
większość wód które odprowadza, to zlewnia ze zboczy Góry Św. Marcina 
i położonego na wzgórzu Tarnowa.
W efekcie w ciągu godziny od intensywnych opadów potrafi zwiększyć swoją objętość wielokrotnie. 

Wtedy niszczy wszystko co mu stanie na drodze.
Miasto jest obetonowane, stosunkowo bezpieczne -
zawsze najzacieklej broni się Kościoła Matki Bożej Szkaplerznej na Zabłociu (Burku)
ewentualnie podmyć też może siedzibę Straży Miejskiej - ale tej akurat nikt nie broni.

A co z przedmieściami? 
pomiędzy Skrzyszowem a Tarnowem jest przepust, który w znacznym stopniu spowalnia przepływ wody, chroni miasto ale zalewa okolicznych mieszkańców, niekiedy zabiera całe połacie ogrodu. 
 tak jak ten tutaj

 Nie ma siły, ta skarpa nie wytrzyma kolejnej powodzi. 

Nieco bojno (gwarowo - straszno) stać w tym miejscu, po prawdzie poza umoczeniem i unurzaniem w błocku nic pewnie by się mi nie stało - le szkoda ryzykować utopienia kolejnego aparatu.

Pomóc mógł by zbiornik retencyjny w Skrzyszowie;
od lat projektowany, analizowany, przyjmowany do wykonania i odkładany w niepamięć. 
Pieniądze na budowę nowego gmachu dla parazytów sorry urzędników są, tych na zabezpieczenie siedlisk ludzkich nie ma...
Największym nieszczęściem powodzi nie jest to ze zabiera ze sobą ludzki dobytek, a czasem i życie, ale to że nijak nie chce zabrać ze sobą władzuni.

tyle że zdjęcie były robione kilka godzin po przejściu fali kulminacyjnej.

środa, 11 kwietnia 2012

śledzenie śledziennicy


 Na to przejście szykowałem się już od kilku lat, wzdłuż brzegu Wątoku na odcinku od Okrężnej aż po obwodnicę.
Dzicz straszliwa. w kilku miejscach śmietniska do mieszkających nad brzegiem gnojarzy, w innych znów wielometrowe podmyte skarpy, ścieżek wydeptanych praktycznie brak.
jeszce kilka dni i wszystko zarośnie pokrzywami i inna zielenina a przejście stanie się niemożliwe. Więc poszedłem - o tym co widziałem opowiem w innym miejscu.
teraz pochylmy się nad maleństwem.

 Śledziennica skrętolistna (Chrysosplenium alternifolium L.)
 
Pospolita, a zazwyczaj niedostrzegana roślinka z rodziny skalnicowatych.
Jedna z najwcześniej kwitnących w naszym klimacie, jednocześnie głównie samopylna.
Czasami rolę zapylaczy spełniają owady i ślimaki.
Ani piękna, ani brzydka
ani pożyteczna ani szkodliwa
po prostu sobie jest i 
niech sobie będzie.
A właśnie - jej krewniaczka
śledziennica naprzeciwlistna to rezydent... czerwonej księgi.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Siła ducha

Celowo zostawiłem sobie ten temat na wielki Piątek, 
mimo iż powinien być poruszony zdecydowanie wcześniej.

Ale po kolei.

Jest wielki Piątek, dla chrześcijan post ścisły.
Trzy posiłki w ciągu dnia, jeden do sytości dwa lekkie i...co dalej? 
Kto czytał Rob'a Roy'a Waltera Scotta ten pewnie pamięta jedną z rozmów, 
tę podczas której ogrodnik Fairservice  wyrzeka na swoich gospodarzy. jak to podczas postu 
wstrzymują się od jedzenia mięsa, za to opychają się najprzedniejszymi gatunkami ryb...

Czy o to chodzi?

Nie tak dawno Wojciech Cejrowski wywołał burzę i poruszenie, zadając pytanie:
Do kogo modlą się buddyści, skoro nie wierzą w Boga?
Samemu sobie odpowiadając iż modlą się do demonów. 

Czy rzeczywiście?

Jakieś wyjaśnienie przychodzi z zupełnie nieoczekiwanej strony, 
piękny wpis na blogu Jerzego Vetulaniego.
Vetulani jest ateistą, czy to nie śmieszne iż człowiek który WIE że praktyki medytacyjne 
mają ogromny wpływ na siatkę połączeń neuronowych w mózgach, 
jednocześnie słowem nie zająknie się na temat... 
modlitwy?

Czy istnieje jakaś zdecydowana różnica fizjologiczna pomiędzy stanem medytacji a stanem rozmodlenia? 
czy rozmowa pomiędzy ultra katolem a ateistą zawsze musi przybierać formę demagogicznego 'kiwania" przeciwnika? Podczas której jedna strona pomija niewygodne fakty a druga zamiast argumentów myślowych, posługuje się emocjonalnymi?


 Zatem co jest ważniejsze post czy modlitwa?
Modlitwa bez postu?
Czemu nie... popatrzmy na zaokrąglone brzuszki mnichów.

Post bez modlitwy? 
zwykła głodówka dla oczyszczenia organizmu, 
bez większego znaczenia dla stanu naszego ducha.

 Zatem post i wyrzeczenia?
jak najbardziej ale...
z wiarą w to że wprawdzie Chrystus dziś umrze lecz 

NA TRZECI DZIEŃ ZMARTWYCHWSTANIE!!!!
ALLELUJA!!!!

Wszystkim czytelnikom oraz ewentualnym sympatykom tego bloga składam 
najserdeczniejsze życzenia, modlitewnej głębokiej zadumy, a potem
tej niesamowitej radości z faktu że Jezus nas odkupił 
i oto staliśmy się wybrani by móc stać się częścią 
wiekuistego życia.

Trzęsak pomarańczowożółty suplement

ponieważ po opublikowaniu mojego zapytana na Bioforum
wywiązała się krótka dyskusja w której padło mnóstwo ciekawych informacji, których gdzie indziej znaleźć trudno, jak nie jest się pasjonatem grzybów. zatem zamieszczam wkopiowane stamtąd posty.

Mirosław Gryc (mirek63) na forum od maja 2009, wypowiedź #3201
Marcin Piątek gdzieś już się na temat tego grzybka wypowiadał.
Jeśli chodzi o substrat liściasty to Tremella mesenterica(pasożytuje na powłocznicy), ale żeby sprawa nie była tak prosta to wyłoniono z tego gatunku jeszcze Tremella aurantia która pasożytuje na skórniku szorstkim.
Do odróżnienia tylko pod mikroskopem:-(
Możesz jednak założyć że dobrze wytypowałeś, bo ta druga ponoć występuje w Polsce bardzo rzadko, o ile w ogóle występuje.
 
Darek Karasiński (olaras) na forum od maja 2002, wypowiedź #1859
Tremella aurantia jak najbardziej występuje w Polsce chociaż rzeczywiście bardzo rzadko. Moim zdaniem ten gatunek można bez najmniejszego trudu i bez użycia mikroskopu odróżnić w terenie od Tremella mesenterica. Po pierwsze, co już napisano powyżej, na podstawie żywiciela (Stereum lub Peniophora), a po drugie po wielkości owocników. U Tremella mesenterica owocniki są zazwyczaj niewielkie, natomiast Tremella aurantia ma owocniki znacznych rozmiarów. Najmniejszy, młody okaz tego gatunku jaki widziałem w Puszczy Białowieskiej miał wielkość męskiej pięści, a największy miał rozmiar całkiem sporego kalafiora. Różnią się także konsystencją - T. aurantia ma zwarty, twardo chrząskowaty miąższ, coś jak Auricularia hirneola-judae, i jest on , matowy (nieprzeźroczysty), jakby "suchy", a miąższ T. mesenterica jest dość luźno galaretowaty, wodnisto-półprzeźroczysty i dopiero wysychające okazy stają się matowe. Wiem, że wielkość owocników i ich konsystencja to są cechy mało konkretne, zwłaszcza dla kogoś kto nie miał okazji spotkać T. aurantia i przekonać się osobiście jak ten gatunek bardzo różni się od T. mesenterica. Dla polujących na Tremella aurantia (nie mikroskopujących) pozostaje dokładne oglądanie podłoża dla stwierdzenia obecności żywiciela, a jak się trafi gałąź ze Stereum i żółtą Tremella to wtedy na pewno znajdą się na forum chętni do wzięcia tego pod mikroskop :-)
 
 

środa, 4 kwietnia 2012

Pierwszy grzyb tej wiosny

Znalezisko całkowicie przypadkowe.

Szedłem między zbiegiem torowisk, w głębokim na kilka metrów jarze utworzonym przez nasypy,
jeszcze niedawno zarośniętym gąszczem drzewek i krzaków bzu czarnego, ale ostatnio wydepilowanym prawie do zera rękoma odpowiednich służb.
Notabene wycinka taka, jest bez sensu i pomyślunku:
Po pierwsze - te dzikie zarośla nikomu nie wadziły, nie groziły pożarem bardziej niż inne,
nie zasłaniały widoku, nie psuły krajobrazu, po prostu sobie były...
Po drugie - wycinka drzew i krzewów bez usuwania korzeni powoduje tylko że za dwa trzy lata mamy kolejny gąszcz, tyle ze zamiast złożonego z jednolitych pni, jest on gęstwina poprzeplatanych pni odrostowych, które nie dość że nawet wartość opałową mają marną, to jeszcze są szalenie niebezpieczne w czasie kolejnego karczowania.
Ale trudno - ktoś podjął decyzję..

Mnie tam zawlokła ciekawość, bo dawno tamtędy nie szedłem i 
z pustym aparatem ie wróciłem.

Na tle szarzyzny, butwiejących zrzuconych i połamanych gałęzi, on prezentował się barwnie i ciekawie. 

 Trzęsak pomarańczowożółty
Tremella mesenterica  

Akurat tego grzybka oznaczyłem samodzielnie (wielki jesteś o Makro ;-)  )
Na Bioforum szukałem jedynie potwierdzenia i ... znalazłem.
Rozpoznanie w dobie internetu nie było trudne, z tak charakterystyczną barwą i kształtem
nie bardzo miał jak się ukrywać.


 Te owocniki są dość młode, liczę ze urosną większe, według mądrych stron powinny mieć od 5 do 100 milimetrów, czyli te moje maja dolna granicę, a do górnej wiele im jeszcze zostało.


Rozmnaża się na dwa sposoby, w młodości - jak ten -
wytwarza konidia które powodują jego rozwój w szerz, 
rozrasta się na drewnie, zajmując coraz to nowe obszary. To dobry sposób by uchronić się przed przypadkowym zniszczeniem.
W wieku dojrzałym wytwarza już specjalne miejsca w których dojrzewają 
powstałe w wyniku wymiany materiału genetycznego 
(Makro ty hipokryto - chodzi o obcowanie płciowe - zdalne bo zdalne i za pomocą wiatru, ale zawsze)
zarodniki.

Ps - jak oduczyć psa by nie kładł się dokładnie i centrycznie na wprost obiektywu podczas robienia zdjęć?

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Bieluń i rozważania o wojnie z narkotykami

Często jak przyglądam się dysputom na temat szkodliwości narkotyków, odnoszę wrażenie iż dyskutanci po prostu zadali sobie Bielunia...
Czym jest bieluń? 
Bieluń dziędzierzawa (Datura stramonium L.)
To roślina z rodziny psiankowatych, czasami wykorzystywana jako ozdoba ogrodowa (wcale ładna), nazwa łacińska wskazuje na powinowactwo z daturą ozdobną, także piękną rośliną - moja żona miała do ślubu bukiet z kwiatów datury ((Datura candida)... 
Zdziczały przybysz z Ameryki Południowej. 
Obecnie wegetuje głównie na terenach ruderalnych.
Co w nim takiego niezwykłego?

 Jest silnie toksyczny, ma właściwości narkotyczne i halucynogenne. Już spożycie kilkunastu nasion może być ŚMIERTELNE i...
I NIKT go nie ściga, nikt nie nakłada grzywn na ludzi którzy go uprawiają, nikt nie wypala go w przydrożnych rowach...
mam takie pytanie do rządzących.... czemu?

mogę przeczytać że np. aby zabić się marihuaną musiał bym wypalić naraz - ponad 1 kilogram konopi! 
Zabawne prawda? 
I znów pytanie do rządzących - czemu ściga się akurat konopie? 
I naprawdę nie interesują mnie brednie które np. Tusk wygłaszał przy okazji wojny z dopalaczami - kto lepiej niż neurobiolog WIE na temat szkodliwości narkotyków? 

No prawda byłbym zapomniał... przecież narkotyki są szkodliwe społecznie...
(alkohole także i nikt ich nie delegalizuje) 
niszczą rodzinę
(lewica też, od stu z hakiem lat i także nikt ich nie delegalizuje)
powodują choroby i absencję w pracy 
(otyłość i brak ruchu również - a nikt pod przymusem nie goni ludzi do uprawiana sportu)
więc jak to jest naprawdę?

Dajmy upust mojej paranoi
Wojna z narkotykami trwa już 50 lat, przez ten czas wydano tryliony dolarów na ten cel, w więzieniach odsadzono miliony ludzi z narkotykami związanych, wykonano setki kar śmierci, zabito tysiące ludzi w potyczkach z handlarzami, przemytnikami i producentami. 
Efekty?
Widać...(znaczy widać że nie widać)

Czemu ta paranoja trwa? 
Bo ktoś ma w tym INTERES.
Wielu ma w tym interes! 

Bossowie narkobiznesów - rękami policji pozbywają się konkurencji, sami dobrze ukryci, pod protekcją skorumpowanych polityków, czasami z immunitetami "świadków koronnych".

Media - mają zagwarantowany stały dopływ krwawych, bulwersujących, skandalizujących newsów. Tego aresztowano, tamci się wystrzelali... dzielna policja udaremniła itd...
bad news it's a god news...

Politycy - wojna z narkomanią zapewnia im stałe pole do popisu, możliwość rozdysponowywania kolosalnych funduszy, tworzenia nowych instytucji inwigilujących społeczeństwo, wreszcie -
last but not least -
daje politykom możliwość tłumaczenia wyborcom spadku ich stopy życiowej poprzez podnoszenie podatków, "koniecznością walki o cele społecznie istotne".

Ale największą frajdę z tej hucpy mają policje całego świata!
Praktycznie niekontrolowany przepływ ogromnych pieniędzy, nowoczesne wyposażenie, nowe etaty, nowe instytucje i agencje. a wreszcie PRAWO do trzymania nas za pyski, upokarzania na lotniskach i w samochodach, podsłuchów, kontroli internetu i korespondencji, aresztowań... użycia broni...

Stary poczciwy bieluń...

Ps. Żeby nie było nieporozumień. NIGDY nie używałem narkotyków, NIGDY nawet porządnie się nie upiłem a papierosa wypalam jednego dziennie wieczorem, więc nie piszę w swoim imieniu, bo temat dotyczy mnie tylko na marginesie - gdy muszę zdejmować buty na lotnisku wobec sadysty w mundurze - piszę bo po prostu ma dość głupoty wyborców i draństwa polityków, co do postaw policji i bossów narkotykowych i tak nie mam złudzeń, że mogły by ulec zmianie).