„Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro”
papież Benedykt XVI
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro”
papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sorek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sorek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 listopada 2013
Sorek
Wikipedia: "Sarna europejska (Capreolus capreolus) – gatunek ssaka parzystokopytnego z rodziny jeleniowatych. Jedno z ważniejszych zwierząt łownych Europy. Samica jest potocznie nazywana kozą, samiec rogaczem, kozłem, młode zaś koźlętami. Istnieje również łowieckie określenie sarniak na dorosłego samca sarny."
Hmmm... a w moich stronach mówi się sorek i wszyscy wiedzą o kogo chodzi i ci ze wsi i z miast i leśnicy i bezmysliwi i grzybiarze, no generalnie wszyscy. Tylko nie Wikipedyści.
No więc u mnie jest sorek - jak ktoś nie wiedział, to teraz już wie. A może mu się przydać jak Galicję odwiedzi.
Kopytne włażą nam na teren elektrowni dość często - to taka zabawa w ciuciubabkę. Po jednej stronie zabawy są Robotnicy, po drugiej Straż Przemysłowa (obecnie firmy "ochroniarskie"). Robotnicy albo sami uszkadzają ogrodzenie - wiadomo, czasem coś trzeba wymycić z zakładu, czasem coś przemycić, albo korzystają z dziur wyszukanych przez sarny. Ochroniarze zaś pilnie tropią co widoczniejsze ścieżki i likwidują nieciągłość ogrodzenia. Obecnie zresztą Robotnicy jak by mniej chętnie dokonują przemytów - wystarczyło podnieść pensje by poważnie ograniczyć plagę zarówno drobnych kradzieży jak i picia w miejscu pracy - takie proste rozwiązanie a socjalizm nie wpadł na nie przez 50 lat... do dziś zresztą wielu półgłówków powtarza tezę że dzięki niskim płacom Polska jest tanim miejscem do inwestowania...Efekty widać...znaczy nie widać, bo mało komu chce się u nas inwestować - Pracownik źle opłacany, jest pracownikiem nielojalnym, niesumiennym i wiecznie zmęczonym, przy okazji dokonuje drobnych kradzieży i matactw - bo jakoś musi żyć i ja bynajmniej mu tego za złe nie mam.
Ale wróćmy do kopytnych - celowo nie piszę o rogaciźnie, gdyż zakładam że wielu decydentów to rogacze pierwszego sortu (która mądra kobieta wytrzyma by nie upokorzyć nadętego buca?).
Ich ślady znajdywałem już od dawna, czy to w postaci wyleżanych miejsc noclegowych, czy kopczyka odchodów, czy też odcisków "obuwia". Osobiście jednak trafiałem na nie rzadko. Nie chodzi nawet o znajomość terenu, bo znam go świetnie, ale o prosty fakt ścieżki saren są ścieżkami saren i przeznaczone są dla osobników zdecydowanie niższych niż człowiek w postawie wyprostowanej. Poza tym zwierzaki świetnie orientując się w zwyczajach ludzkich, opuszczają miejsca przez ludzi penetrowane na czas dziennej zmiany. Tyle że nie mogą przewidzieć iż od czasu do czasu, ktoś z personelu wykaże się sumiennością i zrobi obchód terenu nawet w czasie zmiany przypadającej w sobotę.
I opłaciło się zabrać ze sobą aparat.
Trzy sarny przeskoczyły nasyp, samiec został na czatach.
Zapewne badał moje zamiary, w razie pościgu odciągał by, mnie od samic, w razie strzału, ginął tylko on, reszta miała by czas na ucieczkę.
Ale dzięki temu mam fajne zdjęcie i ciekawy temat na post.
Jeszcze tytułem wyjaśnienia. To peryferia Elektrowni. tuż obok są tereny nieużytków, lub użytków okresowych, zazwyczaj zarośnięte wysoką roślinnością, zaś kilkaset metrów dalej Biała wpada do Dunajca, są wały, łęgi, podtopienia... bez mała matecznik i ostoja.
czwartek, 31 marca 2011
Rogacz i jego harem
Wracałem ze spaceru z psem. Północne stoki góry Św.Marcina dopiero nieśmiało budziły się ze snu zimowego.
jakieś mało chętne zawilce gajowe, dopiero dawały złudzenie że zakwitają, skoro się zielenią nawet pochwalić nie chciały, Złoć (jak sama nazwa wskazuje) żółta dopiero wypuściła kilka listków, niczym zwiadowców lub ... straceńców (a może to na jedno wychodzi?) . Trawa jedynie zieleniła się wokół zbiorników z wodą. Teren pielęgnowany, czyszczony i ... ogrodzony! świetne miejsce dla...
jakieś mało chętne zawilce gajowe, dopiero dawały złudzenie że zakwitają, skoro się zielenią nawet pochwalić nie chciały, Złoć (jak sama nazwa wskazuje) żółta dopiero wypuściła kilka listków, niczym zwiadowców lub ... straceńców (a może to na jedno wychodzi?) . Trawa jedynie zieleniła się wokół zbiorników z wodą. Teren pielęgnowany, czyszczony i ... ogrodzony! świetne miejsce dla...
kątem oka dostrzegłem ruch i coś białego mignęło mi pomiędzy krzewami
Odbiegło na bezpieczną odległość i "schowało" się za drzewami - z punktu widzenia zwierzyny logiczna taktyka (nie biorąca wszakże poprawki na cwaniaczków z dwururkami) pozwalająca na zachowanie dystansu i pola obserwacji, które gwarantują jej czas na ucieczkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
