Jest w tym wszystkim jakaś złośliwość losu - światło dobre, ostre kontrastowe i ... cholerny wiatr, wiejący z porywami - w efekcie nie sposób ustawić ostrości na wciąż chwiejącym się obiekcie.
Z bólem ale się udało i mam zaszczyt przedstawić państwu
Zorzynek rzeżuchowiec - Anthocharis cardamines
we własnej samczej osobie.
A trening wymowy?
no to chyba oczywiste, wystarczy kilka razy dziennie wypowiadać jego nazwę, ładnym czystym głosem, by wyrobić sobie dykcje godną Krystyny Jandy albo Artura Barcisia.

Najprawdopodobniej próba wypowiedzenia jej przed dowolnego uczestnika (niczkę) idioten programów z telewizorni skończyła by się ostrym atakiem histerii.
Motylek jest z rodziny bielinkowatych - pieridae.
A ja spróbuję zapolować nań z aparatem kolejny raz - wiatry przycichły - może się uda.