Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kozy. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 czerwca 2010

portrety rodzinne i o zmianach na zachodzie


Już kiedyś o tych bestiach pisałem, wylegują się na dachu samochodu, szczodrze dokarmiane przez dzieciarnie suchym chlebem (w ramach atrakcji... drzewiej atrakcją był telewizor, gra video, potem komputer...teraz kozy...taki przyczynek do rozwoju naszej kultury).

Osobiście lubię wszystkie zwierzaki i sam chętnie bym kozy trzymał (gdyby rozmiar działki i zona pozwoliły...ale nie pozwalają)

Mówcie co chcecie ale mądrze im z oczu patrzy




Kręte (dosłownie) drogi wyniosły mnie do Gosławic - taka wioska w bezpośredniej bliskości Tarnowa, acz po drugiej (zachodniej) stronie Dunajca.
Tereny mało ciekawe, wiedzie tędy trasa rowerowa - ale chyba wytyczona na zasadzie:
"no przecież gdzieś ją wytyczyć musimy bo tak kozali"

W samej wiosce jest sklep - sceny jak z Rancza, ale nie ma ławeczki.
klasztor Kanosjanek - zbyt młody by być ciekawy.
a na pobliskich polach relikty dawnego grodziska...

jedyna co mają piękne to...
otwartą przestrzeń (no gdyby jeszcze nie ten słup wysokiego napięcia)
by patrzeć na zachody słońca

czwartek, 25 lutego 2010

Kozie na wozie & drób wolno latający

Swojskie klimaty...
Od siebie napiszę iż koza ma cholernie zły PijaR, jak trzymasz kozy toś biedak.
t5ak przynajmniej się u nas w Małopolsce przyjęło, o tyle słusznie, że koza to zwierze idealne dla biedaków, o tyle głupio że przed wojna największe pogłowie kóz było w ... najbogatszym rejonie Polski, czyli w Poznańskiem!
Jeśli o mnie chodzi to chętnie bym k0ozy trzymał, podobnie jak i hucuły i zazdroszczę koledze z pracy, który ma i jedno i drugie. Z kóz jest świetne mleko - mleka nie pijam, ale sery robić umiem - a i niezłe mięso, a na hucułach można podreptać po pogórzu - co jest najsensowniejszym sposobem zwiedzania tego przepięknego regionu.

Ale jak się ma 7 arów ziemi, na której stoi jeszcze dom, to się rozochacać nie ma co.



Ale ktoś w pobliżu kozy ma, wybudował im szopę - Robinson przy braku narządzi i materiałów sprawił się lepiej, ale cóż - ważne że przynajmniej kozy i motoryzacja idą w parze.

A propos - kawał o robinsonie i kozie (świński)
Jak wszyscy wiemy robinson, żył samotnie na pięknej tropikalnej wyspie, towarzyszyło mu stadko udomowionych kóz.
Z braku kobiety, cierpiał niemiłosiernie, aczkolwiek Defoe miłosiernie oszczędził nam tych szczegółów.
Razu pewnego jednak nie wytrzymał i...no cóż postanowił zgrzeszyć z kozą.
Ba, postanowić łatwo, a dopaść złośliwe, szybkie i zwinne zwierze to już zupełnie inna historia - tyle powiemy, ze robinson szczerze wściekły, zziajany i potłuczony nie był w stanie swych zamierzeń zrealizować.
Pech chciał że obok rozbił się statek i na brzeg wyrzuciło, młodą atrakcyjną k0obietę...
Dziewczyna widzi Robinsona, z szaleństwem w oczach uganiającego się za kozą.
Wie że spędzić jej przyjdzie na tej wyspie szmat czasu i chce na wstępie przyjaźnie nastawić do siebie gospodarza.
Ale cóż ma robić, cóż mu dać? No ak nie wiadomo co dać, to wiadomo co...
Więc poprawiając nieco odzienie, przy okazji odsłaniając to i owo, staje przed upoconym w pościgu Robinsonem i słodkim głosem mówi:
- czy jest coś co mogła bym dla Ciebie zrobić?
- Tak! Potrzymaj mi tę cholerna kozę !!!

Jak widać na zdjęciach, śnieg jeszcze u nas trzymał do niedawna mocno.
A ja od dłuższego czasu zastanawiałem się nad losem stadka kuropatw, żyjącego u podnóży Góry Św. Marcina.
Od dłuższego czasu, nie udawało mi się ich zobaczyć, a na śniegach ich tropy powinny być świetnie czytelne.
Zagadka wyjaśniła się sama - kuropatwy przeniosły się bliżej siedzib ludzkich, na pola leżące w gestii technikum Ogrodniczo ekonomicznego, czyli dawne pola Sanguszków.
Prawdopodobnie tu miały więcej pokarmu, a jednocześnie z powodu trudnej do przekroczenia dla lisów obwodnicy były bezpieczniejsze.




Teraz pozostaje mi tylko namierzyć gdzie konkretnie lubią przesiadywać.
Posted by Picasa