Ten tekst jest kontynuacją a w zasadzie uzupełnieniem wcześniejszego opowiadania o pogoni za drapolem.
Dla wielu nie będzie zaskoczeniem iż jestem wrogiem budowania coraz to nowych autostrad, obwodnic, przebić, dróg szybkiego ruchu i całego tego asfaltowo betonowego badziewia, będącego współczesnym odpowiednikiem fenickiego Molocha.
Autostrady niszczą kraj, zabijają przyrodę, ludzi, krajobraz...wszystko.
Tylko dlatego żeby sobie ten czy ów szurnięty automobilista mógł pojechać setką i poczuć na chwilę przypływ adrenaliny...
Ale cóż decydenci ("decydent" - patologiczny przypadek buca nadętego, który posiada uprawnienia do decydowania o innych) to także zmotoryzowani...Więc autostrady i obwodnice buduje się nadal.
Tarnowska obwodnica to przypadek dość szczególny, na całej długości przelotu w pobliżu terenów leśnych nie ma ani jednego przepustu dla zwierzyny..no decydentowi wyobraźni zabrakło...moim zdaniem to zabrakło mu także rozumu i przyzwoitości, lecz to wyłącznie moje zdanie i ktoś może dostrzec także inne przymioty których mu zabrakło.
W każdym razie przejść dla zwierzyny nie ma.
Ptaki sobie radzą, bez problemu, gorzej z rogacizną i dzikami i zającami, te szans nie mają na zmianę siedliska.
Jedynie płazy i gady mogą skorzystać z przepustów wodnych pod obwodnicą...płazy, gady, i ... ja.
Nie chwaląc się mam tę drogę już "zrobioną" i teraz nie nadkładam kilometrów w/g widzimisię buca nadętego, tylko przechodzę przepustem - wystarczy nieco się schylić.
No cóż lat temu kilkanaście nazad - to szło się tędy ścieżkami a wziąwszy rozpęd z góry na sankach czy rowerze, zjeżdżało znacznie dalej niż obecnie - można też było poszorować po zboczu brzuchem w trakcie oblatywania domowej roboty lotni...
No więc jestem w tym przepuście i...spotykam jego!
Zapraszam do spotkania z Sieciarzem jaskiniowym (Meta menardi).
Podobno jednym z najbardziej jadowitych pająków w Polsce - są tacy co twierdzą wręcz że jadowitym najbardziej.
Dotychczas najwięcej przekazów o jego obserwacji dotyczyło terenów jury Krakowsko-częstochowskiej.
jak sama nazwa wskazuje sieciarz sieci...nie buduje!
tworzy plątaninę lin po których się porusza, niczym grotołaz zabezpieczający sobie awen w trakcie eksploracji.

Pająka obserwowałem wczesnym przed przedwiośniem, prawdopodobnie obudziły go ciepło słoneczne, wespół z ciepłem drogi. Jeszcze nie zdążył swojej siatki utworzyć, był bardzo powolny, drażniony źdźbłem trawy jedynie oganiał się odnóżami.
Dla wielu nie będzie zaskoczeniem iż jestem wrogiem budowania coraz to nowych autostrad, obwodnic, przebić, dróg szybkiego ruchu i całego tego asfaltowo betonowego badziewia, będącego współczesnym odpowiednikiem fenickiego Molocha.
Autostrady niszczą kraj, zabijają przyrodę, ludzi, krajobraz...wszystko.
Tylko dlatego żeby sobie ten czy ów szurnięty automobilista mógł pojechać setką i poczuć na chwilę przypływ adrenaliny...
Ale cóż decydenci ("decydent" - patologiczny przypadek buca nadętego, który posiada uprawnienia do decydowania o innych) to także zmotoryzowani...Więc autostrady i obwodnice buduje się nadal.
Tarnowska obwodnica to przypadek dość szczególny, na całej długości przelotu w pobliżu terenów leśnych nie ma ani jednego przepustu dla zwierzyny..no decydentowi wyobraźni zabrakło...moim zdaniem to zabrakło mu także rozumu i przyzwoitości, lecz to wyłącznie moje zdanie i ktoś może dostrzec także inne przymioty których mu zabrakło.
W każdym razie przejść dla zwierzyny nie ma.
Ptaki sobie radzą, bez problemu, gorzej z rogacizną i dzikami i zającami, te szans nie mają na zmianę siedliska.
Jedynie płazy i gady mogą skorzystać z przepustów wodnych pod obwodnicą...płazy, gady, i ... ja.
Nie chwaląc się mam tę drogę już "zrobioną" i teraz nie nadkładam kilometrów w/g widzimisię buca nadętego, tylko przechodzę przepustem - wystarczy nieco się schylić.
No cóż lat temu kilkanaście nazad - to szło się tędy ścieżkami a wziąwszy rozpęd z góry na sankach czy rowerze, zjeżdżało znacznie dalej niż obecnie - można też było poszorować po zboczu brzuchem w trakcie oblatywania domowej roboty lotni...
No więc jestem w tym przepuście i...spotykam jego!
Zapraszam do spotkania z Sieciarzem jaskiniowym (Meta menardi).
Podobno jednym z najbardziej jadowitych pająków w Polsce - są tacy co twierdzą wręcz że jadowitym najbardziej.
Dotychczas najwięcej przekazów o jego obserwacji dotyczyło terenów jury Krakowsko-częstochowskiej.
jak sama nazwa wskazuje sieciarz sieci...nie buduje!
tworzy plątaninę lin po których się porusza, niczym grotołaz zabezpieczający sobie awen w trakcie eksploracji.
Pająka obserwowałem wczesnym przed przedwiośniem, prawdopodobnie obudziły go ciepło słoneczne, wespół z ciepłem drogi. Jeszcze nie zdążył swojej siatki utworzyć, był bardzo powolny, drażniony źdźbłem trawy jedynie oganiał się odnóżami.
Zrobiłem mu kilka zdjęć, w celu identyfikacji i zostawiłem go w spokoju, żeby nie wpadł do wody, która raźnym strumieniem spływała z topniejących śniegów na północnych zboczach Góry św.Marcina
