Pracowity "ludek bozy" czyli pszczoły...
Dziś rankiem zauważyłem je po raz pierwszy, wcześniej pogoda była co nieco parszywa,
to nie ma co się pszczołom dziwić iż wolały w ulach pozostać.
A dziś są i to mnie cieszy, cieszyło by bardziej gdyby były z mojego ula... niestety.
Podejrzewam iż w tym przypadku opinie (jak rzadko) mojej żony i sąsiadów były by zbieżne.
Nakopałem, cztery spore kępy cebul przebiśniegu i zaraz dostarczę je koledze do pracy. On ma świetną pasiekę, odziedziczoną po ojcu i doprowadzoną do stanu kwitnącego. Zasadził całe aleje lip, ma rośliny kwiatowe które dają pyłek i nektar o odpowiednich właściwościach.
I cały czas wprowadza nowe gatunki, lub odnawia linie genetyczne innych.
Godzinami potrafi o tym opowiadać i ... nie przynudza.
Ps. a wiecie iż w dawnych mądrych czasach bartnik nie musiał składać przysięgi na prawdomówność?
Po prostu uznawano wtedy iż kłamcę pszczoły po prostu zarządziły by na śmierć (ile w tym wiary w nadprzyrodzone a ile... biochemii i enzymów? - kto rozezna?)
Bzzz bzzz bz z zzzz odpowiedziała jedna z nich...