Znacie ten koszarowy kawał o różnicy między pesymistą a optymistą?
Otóż pesymista uważa że wszystkie kobiety to ...
a optymista modli się żeby pesymista miał rację.
Tak więc z przykrością stwierdzam że chyba coś w tym jest skoro w ciągu ostatnich kilku dni bombarduje się nas "newsami" że "będzie kupa bękartów" (Hanna Bakuła dla Pudelka)
Na mój szowinistyczny rozum, bękarty się z prawego łoża nie poczynają i są efektem puszczalstwa, a skoro ktoś się "źle prowadzi" to jest najogólniej rzecz ujmując ... .
Co oczywiście mi nie przeszkadza, daleki jestem od wystawiania ocen, po prostu stwierdzam logiczne konsekwencje słów.
W drugą stronę, też ostatnio mieliśmy "błysk" inteligencji po tym jak Michelle Obama stwierdziła
"haniebne komentarze na temat naszego ciała".Na logikę rzecz ujmując w/g niej wszystkie kobiety to jedno ciało... znaczy nie ważne z którą bo skoro "nasze ciało" (znaczy ich ciało)... to czy z żoną czy z kochanką... zawsze z "naszym ciałem"...
Zatem drodzy panowie oto zyskaliśmy niepodważalne argumenty w dyskusjach z naszymi żonami:
po pierwsze - są ... ! bo tak zadekretowała Hanna Bakuła (a z autorytetem tej maści się nie polemizuje)
Po drugie - my ich nie zdradzamy - bo wszak wszystkie stanowią wspólne ciało (aby to zakwestionować trzeba by podważyć cały ład światowy - bo skoro Obama wie co robi to pewnie jego żona wie co mówi...?)
I tym optymistycznym akcentem skończmy masze pesymistyczne dywagacje.