Pamiętacie "Turbo", tę hollywoodzką bajeczkę o ślimaku który wygrywał wyścigi samochodowe? Barwny film z cyklu - trening motywacyjny dla maluczkich -, znaczy "my ci będziemy człowieczku bajeczki wciskali, ty sobie żyły wypruwaj w pogoni za mrzonkami, byleś tylko uwierzył w american dream i że wszystko zależy od ciebie". Guzik prawda! Ślimak choćby się nie wiem czego naćpał, szybkości samochodu wyścigowego nie nabierze. No ale filmik zgrabny, barwny dobrze skomponowany - choć według schematów wytartych niczym podeszwy moich trampek.
Pewnie wielu po obejrzeniu poczuło się silnie zmotywowanymi, ja nie, ale trudno, taka moja przypadłość.
Jak widać na złączonym obrazku był ślimak przebrany za samochód wyścigowy, może być i ślimak przebrany za... rakietę!
Arion, czyli ślinik ale czy rufus czy luzytański to bez sekcji powiedzieć się nie da.