Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą borowik szlachetny Szmaciak gałęzisty vel siedzuń sosnowy Czubajka kania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą borowik szlachetny Szmaciak gałęzisty vel siedzuń sosnowy Czubajka kania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2016

Grzybobranie...

Nie jestem grzybiarzem, ale:
1 - Pora dać wam odsapnąć po samolubnym genie - poczekajcie, trzecia część to będą dopiero kontrowersyjne wnioski... Oczywiście cały czas czekam na wykazanie błędów logicznych bądź merytorycznych w moim rozumowaniu - było by mi bardzo miło, bo na niczym człowiek tak się dobrze nie uczy jak na własnych błędach.
2 - Sporo po lasach wędruję więc to i owo się przed obiektyw "rzuci", nie mam sprzętu by robić fascynujące zdjęcia zwierząt jak:
 gŁOŚ z bagien
Tomasz Skorupka 
czy
Wojciech Gotkiewicz
 (kolejność przypadkowa - z jednym wyjątkiem)
Ale grzyba sfocić mogę i pokazać.
3 - grzyby to fascynujący świat, pełen gatunków i ciekawostek z nimi związanych. 


Zatem zacznijmy:

Grzybka spotkałem w paśmie Brzanki, w granicach Lubaszowej - opodal ośrodka nowicjatu O.O.Redemptorystów. Prócz niego jeszcze dwie łuski mannlicherowskie ale o tym na moim drugim blogu.
 Początkowo myślałem ze to jakiś "zaschnięty" gałęziak/koralówka - który po prostu z wiekiem stracił barwę. 

 Ale na Bio-forum rozpoznali (a oni się zazwyczaj nie mylą - przynajmniej ja się z błędami z ich strony nie spotkałem) że to: Thelephora palmata

 Chropiatka cuchnąca.

 Przyznam że nie przyszło mi do głowy wąchać - czy faktycznie "daje"
 zgniłą kapustą - człowiek uczy się przez całe życie - na przyszłość będę niuchał...


 Młody fallusik czyli muchomor sromotnikowy vel zielonawy.
Amanita phalloides
faktycznie fallusoidalny.
Podobno takie młode są jadalne i mają posmak rzodkiewek... bez weryfikacji z mojej strony - ale gdyby ktoś chciał to czekam na maila z opisem zdarzenia ;-) 

A teraz ciekawostki z  pasma Szpilówki w okolicach Iwkowej - czyli z krainy Białego jelenia. 
Grzybne to lasy ze  hej, grzybiarzy multum ale i dla nas coś zostało... coś czego inni raczej nie zbierają ;-).
 
(Leotia lubrica)

 Dam sobie pępek wylizać, że mało kto tego grzyba w ogóle kojarzy. Co prawda dosyć powszechny, ale za to drobnica i niejadalny - zatem ani grzybiarzy, ani spacerowiczów "nie rusza". 

 W sumie trochę szkoda, bo malowniczy jest i urocze kępki pośród mchów tworzy. 

 A że wygląda jak "żelki"?

 To tak właśnie zatytułowałem swój post na Bio-forum - bo sam bym grzyba nie oznaczył.


 A tu coś pominiętego przez grzybiarzy - piękne młode borowiki szlachetne 
Boletus edulis
takie pytanie ile grzybków widzicie? 


I na prawie koniec najciekawszy z nich wszystkich.
 
 Szmaciak gałęzisty vel siedzuń sosnowy
czyli 
Sparassis crispa
Ongis chroniony - teraz już nie - oczywiście go zostawiłem na miejscu pomimo iż są przepisy - jak d(r)ania przyrządzić

 Grzybek ten potrafi też osiągnąć całkiem spore rozmiary - rekordowy w Polsce znaleziono w Piotrkowicach (moje tereny) - ponad 15 kg, we Francji blisko 30... 

A na koniec anegdota.
Otóż dzieckiem będąc, u ciotki w Łowczówku, chadzaliśmy z jej synami w lasy i darli grzyby aż miło - jedne szły na jedzenie, a część na sprzedaż - bo sioe nie przelewało.  Ale kanie były nasze.
Ciotka miała stary piec, opalany węglem i drzewem, z blachą i na tej blasze  myśmy te kanie podpiekali...
Pewnego razu po powrocie do Tarnowa, zaczęły się u mnie silne bóle brzucha - mama oczywiście spanikowała i mimo zapewnień ze minie... zawiozła mnie do szpitala. Rzecz jasna badania, jakieś rurki w żołądku - już chcieli mi płukanie robić (lekarze zawsze wiedzą, co dla pacjenta lepsze, nawet jeśli po ich terapii kopnie w kalendarz, to jednak powinien mieć świadomość że oni działali w myśl "najlepszej wiedzy"), ale miałem szczęście i udzielono mi posłuchania. 
- "co jadłeś?" zapytał biały kitel.
- kanie opiekane na blasze, odparłem
- "a skąd wiesz że kanie?" nie ustępował kitel
- bo się znam! i  mówię ze nic mi nie jest!  stwierdziłem
- "to czemu cie boli?" kitel wykazał się niebywałą inteligencją, empatia i zmysłem obserwacji
- bo ich dużo było, dookreśliłem
-"jak dużo?" kitel domagał się szczegółów
- reklamówka...
- "jaka reklamówka?"
- peweksowaska 
- "cała?" kitel wyraził niedowierzanie... 
- cała i jeszcze trochę podebrałem chłopakom bo oni już nie mogli... 
- "to cie k... musi boleć!" 
- a czy ja mówię że nie boli?! - boli i skręca, ale zaraz przejdzie! 

skończyło się na nospie i obserwacji...
  jaki to fart trafić na inteligentnego łapiducha.
 
A oto inkryminowana trucicielka
Czubajka kania
Macrolepiota procera
też nie zebrałem - mieliśmy tylko plecaki i kawałek drogi przed sobą - zniszczyła by się.