Drzewo jak drzewo lipa najzwyklejsza, znaczy nie taka jaką nam phemieh wstawia w swoich exposach, tylko taka uczciwa lipa. Ale dymi!
Drzewo DYMI!
DYMI !!!
ki diabeł?
Na zdjęciach to może tak fajnie nie wygląda, bo mgiełki zazwyczaj do fotogenicznych bez specjalnego podświetlenia nie należą, poza tym ich mgiełkowatość polega właśnie na dynamizmie akcji, który jako żywo na statycznym zdjęciu pokazać niełatwo.
Ale łatwo nie łatwo - drzewo sobie z tego nic nie robi i dymi!
Tak to wygląda jak by ktoś ukryty za drzewem co i raz obłoczek dymu z papierosa wypuszczał. Kogośia nie ma tam z całą pewnością, ba, nie ma także niedopałka - a drzewo DYMI!!!
Osoba która wyjaśni zagadkę ma u mnie piwo lub kawę przy najbliższej okazji.
Dla zaciemnienia dodam:
było to wczesnym rankiem
było stosunkowo chłodno (poniżej 10 na termometrze)
„Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro”
papież Benedykt XVI
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro”
papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 października 2012
czwartek, 30 sierpnia 2012
Tarzanienie
Tarzan - legendarny człowiek małpa. W sumie fajny facet tylko nieco dziki i z cywilizacja nieobeznany. Ale kto z nas nie pragnie czasem dać upust swojej dzikości? Co wtedy robimy.... niektórzy wybierają się do parku linowego poszukać adrenaliny - jak dla mnie to mało fajne, ot kolejny przejaw... cywilizacji.
Co innego zwalone wiatrem drzewo. Onegdaj też na "Marcince" takie drzewo leżało w poprzek jaru wypłukanego schodząca z góry wodą. Miałem wtedy tyle lat co mój syn i .... cholernego stracha. ale przejść trzeba było - koledzy patrzyli. W samym środku, do dna było ładnych klika metrów a pniak chwiał się zastraszająco.
Przeszedłem!
Dziś kolejną taką przygodę miał Mikołaj. Chciał zaimponować tacie a tata... jemu. Więc wpierw wszedł on a potem ja. Adrenalina była jak diabli.
A drzewo?Piękny buk i padł wypróchniały od środka. Drzewa umierają stojąc. To mogło stać jeszcze setkę lat. Co je zniszczyło. nie wiem, nie jestem dendrologiem. Stawiam na melanz różnych czynników, głównie antropogenicznych. Naruszenie warstw gleby przez jazdę crossową, deszcze, osłabienie korzeni, zanieczyszczenie powietrza i traaaach.
Szkoda.
Co innego zwalone wiatrem drzewo. Onegdaj też na "Marcince" takie drzewo leżało w poprzek jaru wypłukanego schodząca z góry wodą. Miałem wtedy tyle lat co mój syn i .... cholernego stracha. ale przejść trzeba było - koledzy patrzyli. W samym środku, do dna było ładnych klika metrów a pniak chwiał się zastraszająco.
Przeszedłem!
Dziś kolejną taką przygodę miał Mikołaj. Chciał zaimponować tacie a tata... jemu. Więc wpierw wszedł on a potem ja. Adrenalina była jak diabli.
A drzewo?Piękny buk i padł wypróchniały od środka. Drzewa umierają stojąc. To mogło stać jeszcze setkę lat. Co je zniszczyło. nie wiem, nie jestem dendrologiem. Stawiam na melanz różnych czynników, głównie antropogenicznych. Naruszenie warstw gleby przez jazdę crossową, deszcze, osłabienie korzeni, zanieczyszczenie powietrza i traaaach.
Szkoda.
poniedziałek, 5 marca 2012
Pałka wodna i różne takie
Kolejny spacer z Aurą.
Wpierw o obwodnicy, potem wzdłuż niej, aż do starej glinianki.
Tego roku już nie popełniam błędu z ubiegłego i nie usiłuję stopami badać twardości lodu.
Za to mam świetną okazje by podejść blisko do pałki wodnej.
Zazwyczaj korzenią się one na głębokości od kilkudziesięciu centymetrów do metra, więc podejście do nich wymaga, co najmniej poświęcenia, lub sztucznych pomostów.
Co ciekawsze grunt na którym się ukorzeniają (poza torfami) prócz tego że jest mułowaty nazywa się...gytia ... jak komuś dobrze babrać się w czymś co się gytia nazywa to... dobrze mu tak...
Ja mam pod nogami kęs lodu sięgający do samego dna (sprawdziłem trzy razy), na którym mogę stać spokojnie i bez obaw.
Wpierw o obwodnicy, potem wzdłuż niej, aż do starej glinianki.
Tego roku już nie popełniam błędu z ubiegłego i nie usiłuję stopami badać twardości lodu.
Za to mam świetną okazje by podejść blisko do pałki wodnej.
Zazwyczaj korzenią się one na głębokości od kilkudziesięciu centymetrów do metra, więc podejście do nich wymaga, co najmniej poświęcenia, lub sztucznych pomostów.
Co ciekawsze grunt na którym się ukorzeniają (poza torfami) prócz tego że jest mułowaty nazywa się...gytia ... jak komuś dobrze babrać się w czymś co się gytia nazywa to... dobrze mu tak...
Ja mam pod nogami kęs lodu sięgający do samego dna (sprawdziłem trzy razy), na którym mogę stać spokojnie i bez obaw.
A potem do kanału i na druga stronę obwodnicy.
Ba ale kanał jest zalodzony mniej więcej do 1/4 wysokości, czyli nie ma mowy bym nim przeszedł, muszę pełznąc albo na czworakach (upokarzające) , albo... trzymając w lewej ręce kijek a w prawej maczetę z nogą wysuniętą w quasi telemarku ślizgał się po lodowej powierzchni... genialnie proste i skuteczne. Do czasu!
Nagle ślizg i... nogi daleko z przodu,
ręce kurczowo zaciśnięte na kijku i maczecie...
drżą....
bardzo drżą...
chyba nie wytrzymają....
nie wytrzymały...
dupa....
mokra...
Ale trzeba iść dalej
Oczyma czarownic nazywano dziury w drzewach powstałe na skutek wypadnięcia zbutwiałego sęku, czasami też sięgające na wylot dziuple.
Tu też spotkałem oko czarownicy, dawniej wierzono iż patrząc przez nie można poznać swoją przyszłość ale... ceną jest cząstka duszy.
Aparat duszy nie ma, co najwyżej matryce... ale na cholerę czarownicy kawałek matrycy?
A to już widoczek szczególnie przeze mnie ulubiony - autentycznie i szczerze.
przydrożny kamień - nie wiem tylko czy to głazik runiony tu przez czoło lodowca, czy też porzucony przez budowniczych zamku którzy zapewne tędy dowozili nań budulec.
A potem trzeba było wrócić do domu.
Ps, był bym zapomniał - Aura dopadła sarnią nogę, całkiem objedzoną - albo więc okoliczni mieszkańcy kłusują, albo sama padła i lisy rozwłóczyły, zabrałem sobie racice, zrobię z nich amulet... może przyda się w przyszłym roku do chodzenia po lodzie ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)