Pamiętacie te żarty z "uświadamiania" młodych ludzi co do spraw naszej seksualności? Te zachęty, by dzieci uczyć na przykładach, a to z piesków, a to z koników czy z.... biedronek właśnie. Pomijając cały absurd "uświadamiania" (podejrzewam iż Australopiteków czy Neandertalczyków nikt nie uświadamiał, a jednak swoje geny do naszych czasów przekazali), to pragnę nadmienić iż oglądanie zbliżenia biedronek do łatwych nie należy, a same biedronki, także nie epatują nas tym widokiem natrętnie. Powiedzmy że owad taki jak kowal bezskrzydły jest znacznie łatwiejszy do dostrzeżenia.
- Zatem dzieciaczki drogie, na dzisiejszej lekcji będziemy mówili o tym jak TO robią biedroneczki...
- A prosę pana czy biedronecki robią to jak tata z mamą, cy jak mój starsy brat ze swojom dziewcynom, bo ja wsystko widziałam!
- Tak, ona wsystko widziała, i nam mówiła, prosę pana!
- A prosę pana, Tomak to ma nawet takie zdjęcia na telefonie, no pokaz panu, Tomek!
- Prose pana!!, a jak TO robią biedroneczki, bo jak to robią ludzie to my wszystko już wiemy...
i tyle w temacie "uświadamiania" ...
Zatem skoro nic do powiedzenia więcej nie jest wymagane, to zapraszam na poglądowy materiał fotograficzny.
W roli małżeńskiego łoża krzew rokitnika.





