Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

wtorek, 27 marca 2012

Schowek czy karmnik ?

Drzewa są?
są! 
Wiewiórki są? 
są! 
Orzechy w pobliżu rosną?
rosną! 

czyli zagwozdka...


 Schowek to wiewiórczy, czy ludzki sposób na dokarmianie tych uroczych zwierzaków?

Jak na wiewiórczą spiżarnię, nieco zbyt słabo zakamuflowany, choć być może skoro dostrzegłem go dopiero teraz, a przecież przez cmentarz przechodzeń stosunkowo często, mógł być zamaskowany ziemią, kawałkami zieleniny z wieńców i dopiero wiosenne porządki usunęły to zakrycie. Za wiewiórczą teorią przemawia też fakt iż orzechy znajdują się nie tylko przy wylocie dziupli, ale także i wewnątrz, dość głęboko, nie sądzę by człowiekowi chciało się wkładać rękę z orzechami tak głęboko.
Z drugiej strony, orzechy są suche, starannie obrane z łupin i ... czyste! 
Ciekawostka...

Coraz śmielej

Jeszcze nas straszą chłodami, ba niekiedy wcale straszyć nie muszą.
Ale spora część owadów już nie śpi.
Ryzykując śmierć podczas nagłego załamania pogody, 
dążą do zaspokojenia dwóch podstawowych swoich pragnień.
Muszą się najeść i... przedłużyć gatunek.
Wszystko co ponad to jest kulturą, którą rzekomo cechują się wyłącznie 
przedstawiciele Homo sapiens sapiens.
Zatem nie napiszę że owady cieszą się słońcem, gdyż była by to niedopuszczalna antropomorfizacja. 
Dla owadów owadów słoneczny dzień to jedynie czynnik sprzyjający w ich 
zaprogramowanych instynktem dążeniach.
A ja i tak wiem swoje...

 Pscułka na krokusiku

 Biedronecka na listku

A to cmielik w norce...

Strasznie człowiek dziecinnieje na wiosnę ;-)

środa, 21 marca 2012

Zrachujcie zyski i straty

Jak co roku o tej porze...
i jak zwykle bez skutku...
Piszę o bezsensie tzw. "zmiany czasu"
Coś co miało (być może) pozory sensu w XIX wieku i na początku XX w XXI już sensu nie ma.
Kto dziś żyje "na zegar słoneczny"
W biurach, halach i warsztatach światła palą się i tak praktycznie cały czas.
Nasza gospodarka pochłania terawaty energii.
Dzięki "zmianie czasu" zaoszczędzimy... może kilkaset kilowatów, może mniej.
Licząc koszty społeczne; zmęczenie, rozdrażnienie, wypadki nimi spowodowane,
pogorszenie efektywności pracy itp.
Wychodzimy na "zmianie czasu" jak Zabłocki na mydle...
wszak jednak nie o racjonalność tu chodzi, 
ale o przekonanie człowieczków iż "władzę nad czasem mają"...
No to nich sobie "oświecone mózgi" trwają w swoim zabobonie ale czemu my swoim zdrowiem musimy za to płacić?

Pora na dowód

Zmiana czasu z zimowego na letni zwiększa ryzyko zawału serca

 pomyślcie zanim będzie za późno.

piątek, 16 marca 2012

U mnie już bzyczą


 Pracowity "ludek bozy" czyli pszczoły...
Dziś rankiem zauważyłem je po raz pierwszy, wcześniej pogoda była co nieco parszywa,
 to nie ma co się pszczołom dziwić iż wolały w ulach pozostać.
 A dziś są i to mnie cieszy, cieszyło by bardziej gdyby były z mojego ula... niestety.
Podejrzewam iż w tym przypadku opinie (jak rzadko) mojej żony i sąsiadów były by zbieżne.

n
 

 Nakopałem, cztery spore kępy cebul przebiśniegu i zaraz dostarczę je koledze do pracy. On ma świetną pasiekę, odziedziczoną po ojcu i doprowadzoną do stanu kwitnącego. Zasadził całe aleje lip, ma rośliny kwiatowe które dają pyłek i nektar o odpowiednich właściwościach.
I cały czas wprowadza nowe gatunki, lub odnawia linie genetyczne innych.
Godzinami potrafi o tym opowiadać i ... nie przynudza.

Ps. a wiecie iż w dawnych mądrych czasach bartnik nie musiał składać przysięgi na prawdomówność?
Po prostu uznawano wtedy iż kłamcę pszczoły po prostu zarządziły by na śmierć (ile w tym wiary w nadprzyrodzone a ile... biochemii i enzymów? - kto rozezna?)
 Bzzz bzzz bz z zzzz odpowiedziała jedna z nich...

poniedziałek, 12 marca 2012

tulismanore

taka dziecięca zabawa
szybko wypowiadane słowa, z nieco zmienionym akcentem i bez przerw pomiędzy dają zupełnie nieoczekiwane efekty.

Tulismanore idei nostre
prawda ze brzmią co nieco łacińsko?

Albo z francuskiego
Pety le żą

Lub p0 japońsku
Nagasuka nabo saka
(znam inne ale to już z wulgaryzmami)

No wiec przejdźmy do sedna
Tu lis ma norę.
Nie bez dumy stwierdzę iż pierwszy ją wypatrzyłem nim jeszcze Aura ja wywęszyła.
a jak wywęszyła to i wlazła...

Musiałem ją stamtąd wywlec i...

sam wlazłem ;-)


Ale za głęboko się nie wczołgiwałem, w końcu ja psa odkopać gdyby się ziemia obsunęła dam radę, a ona mnie nie.

Trzeba przyznać psowatemu że głęboko kopał i w fajnym piaszczystym miejscu. W ogóle to cały ten teren to dziesiątki metrów litego iłu, ale gdzieniegdzie zdarzają się piaskowe wykwity.
Nie wiem czy badał to jakiś geolog, ale sądzę iż mamy tu do czynienia z wysadem piasku wyciśniętym przez nacisk iłów.
W każdym razie lisek sobie fajne miejsce wynalazł tylko... zbyt blisko ludzkich siedzib.


poniedziałek, 5 marca 2012

Pałka wodna i różne takie

Kolejny spacer z Aurą.
Wpierw o obwodnicy, potem wzdłuż niej, aż do starej glinianki.
Tego roku już nie popełniam błędu z ubiegłego i nie usiłuję stopami badać twardości lodu.

Za to mam świetną okazje by podejść blisko do pałki wodnej.
Zazwyczaj korzenią się one na głębokości od kilkudziesięciu centymetrów do metra, więc podejście do nich wymaga, co najmniej poświęcenia, lub sztucznych pomostów.
Co ciekawsze grunt na którym się ukorzeniają (poza torfami) prócz tego że jest mułowaty nazywa się...gytia ... jak komuś dobrze babrać się w czymś co się gytia nazywa to... dobrze mu tak...

Ja mam pod nogami kęs lodu sięgający do samego dna (sprawdziłem trzy razy), na którym mogę stać spokojnie i bez obaw.


Pałka szerokolistna (Typha latifolia L.)


Pałka jest roślina lubianą przez survivalowców... i to lubianą w sensie dosłownym - w całości nadaje się do zjedzenia... smacznego.


A potem do kanału i na druga stronę obwodnicy.
Ba ale kanał jest zalodzony mniej więcej do 1/4 wysokości, czyli nie ma mowy bym nim przeszedł, muszę pełznąc albo na czworakach (upokarzające) , albo... trzymając w lewej ręce kijek a w prawej maczetę z nogą wysuniętą w quasi telemarku ślizgał się po lodowej powierzchni... genialnie proste i skuteczne. Do czasu!
Nagle ślizg i... nogi daleko z przodu,
ręce kurczowo zaciśnięte na kijku i maczecie...
drżą....
bardzo drżą...
chyba nie wytrzymają....
nie wytrzymały...
dupa....
mokra...


Ale trzeba iść dalej



Oczyma czarownic nazywano dziury w drzewach powstałe na skutek wypadnięcia zbutwiałego sęku, czasami też sięgające na wylot dziuple.

Tu też spotkałem oko czarownicy, dawniej wierzono iż patrząc przez nie można poznać swoją przyszłość ale... ceną jest cząstka duszy.
Aparat duszy nie ma, co najwyżej matryce... ale na cholerę czarownicy kawałek matrycy?


Nader fajne drzewo, główny pień nielitościwie masakrowany wiejącymi na tej przełączce potężnymi wiatrami dał za wygraną, lecz boczne pną się w górę i wyglądają całkiem zdrowo i potężnie.


A to już widoczek szczególnie przeze mnie ulubiony - autentycznie i szczerze.
przydrożny kamień - nie wiem tylko czy to głazik runiony tu przez czoło lodowca, czy też porzucony przez budowniczych zamku którzy zapewne tędy dowozili nań budulec.

A potem trzeba było wrócić do domu.

Ps, był bym zapomniał - Aura dopadła sarnią nogę, całkiem objedzoną - albo więc okoliczni mieszkańcy kłusują, albo sama padła i lisy rozwłóczyły, zabrałem sobie racice, zrobię z nich amulet... może przyda się w przyszłym roku do chodzenia po lodzie ;-)

sobota, 3 marca 2012

Sopelkowo

Takie krótkie reminiscencje pozimowe.
Zdjęcia zaledwie sprzed kilku dni, a zmieniło się wokół tak wiele.





Dla ciekawych.
jak powstają takie sople?
Nie z topniejącego śniegu. Otóż płynąca woda tworzy nad swoją powierzchnią kilkunastocentymetrowy (im szybciej płynie, tym wyżej sięgający) aerozol.
czyli zawiesinę drobnych kropelek wody w powietrzu.
W sprzyjających warunkach, ów wodny pył osiada na zbliżonych do lustra wody przedmiotach i zamarza, tworząc takie malownicze kształty.

piątek, 2 marca 2012

Ptactwo wczesną wiosną

Dziś filmowo - pogoda na zdjęcia była co najmniej fatalna, na filmy tez ale przynajmniej co nieco głosu i ruchu się nagrało.

Spacerowaliśmy z Aurą w okolicach Pałacu Xiążąt Sanguszków, a potem po lotnisku sportowym.

Pierwsze co przykuło moją uwagę były dziwne nawoływania
świetnie słyszalne, choć ich nadawca raczej nie rzucał się w oczy.
Przez lornetke usiłowałem go namierzyć, sekundowo coś mignęło mi przed oczami. Wyraźnie czerwonawy brzuch i "bandycka" opaska na oczach.
Ta "bandycka" opaska ma znaczenie podczas łowów - zbadano iż w znacznym stopniu pozwala zredukować rażące działanie promieni słonecznych, przez co można ofiarę podchodzić pod słońce -na pierwsza myśl, wydaje się to absurdem - ale ma swój sens-podchodząc ze słońcem zawsze rzuca się swój cień - ofiara spostrzega nagłe osłabnięcie światła i... czmych. Tymczasem działając w drugą stronę unika się tego kłopotu.

Tym nie miej nadal nie mam pewności czy podsłuchiwałem kowalika, czy białorzytkę
Chyba jednak kowalika, bo akurat ten gatunek na pewno w Tarnowie występuje.
zresztą posłuchajcie (głównie wycia wiatru zresztą)

video



W chwilę potem usłyszałem nawoływania ale z... powietrza.
Pierwsza myśl żurawie, ale:
jakieś takie za małe, za szybko skrzydłami machają i w ogóle sylwetki zdecydowanie mniej szlachetne
Zatem pewnie Gęsi gęgawe
W sumie... "bez gęsi nie ma wiosny" głosi powiedzonko - no to gęsi są
a ja już pierwsze fiołki kwitnące też widziałem.

Klucz leciał prosto z południa a potem odbił... na wschód - choć w zasadzie powinien na zachód.
Być może szukają odpoczynku na terenach Czarnej, Machowa, Żdżar?

video



A potem wyszliśmy na lotnisko - szumna nazwa, ale dla aerokluby tarnowskiego to wszystko co posiada i stale monituja u władz, aby zrobić więcej - w sumie to idea ma sens, zarówno ze względów biznesowych, jak i turystycznych i rekreacyjnych. Ale widać władze mają swoje pomysły... Co gorsza teren jest bezsensownie usiany liniami energetycznymi, co już raz skończyło się wypadkiem lotniczym.

Póki co jest to ładny szmat ziemi, strzyżony biologicznie przez krowy, wiec w miarę równo i z sensem - ciekawe jak długo? Z niewielkim hangarem i "skarpetą" czyli wiatrowskazem i ... tyle.
Co roku organizuje się tu pikniki, czasami plac służy do pokazu tresury psów, jest też świetnym miejscem spacerowym i... bogatym łowiskiem dla drapoli.

Krogulca? zaobserwowałem w zawisie - błyskawiczne sięgnięcie po aparat i... zaciął się zamek w plecaku, nim go otwarłem ptaszysko spokojnie sobie fruwało po okolicy - a mi właśnie na tym zawisie najbardziej zleżało...

A propos krogulca od pustułki odróżniam nie po sylwetce ale po krzykach - mają zdecydowanie inne. W czasie gdy jeden polował - słyszałem nawoływania z Parku wokół Pałacu X. Sanguszków.
być może szykują się tam do lęgów - trzeba sprawę wybadać.

video

Czemu zawisa właśnie nad lotniskiem?
bynajmniej nie z zazdrości wobec "stalowych ptaków"
poniżej rozwiązanie zagadki.

Teren kilku hektarów gęsto "zadrukowany" jest norami i ścieżkami gryzoni.
Spory zapas prowiantu dla pary drapieżców.

czwartek, 1 marca 2012

Czacha dymi czyli naukowe podstawy kolokwializmu


Prof. Duch (nomen omen?) rzecze...

nie możemy wykorzystywać mózgu w stu procentach

Czemu?

pokrótce;
Bo już w tej chwili, pracując z jednoprocentową wydajnością, nasze mózgi generują
około 20 Watów mocy a jak by pracowały na 100% to było by tego 200Watów.

Na moje oko prof w czasie wykładu omsknął się o jeden rząd wielkości podczas procesu mnożenia, a reszta serwisów w kraju (liczne linki) kopiuje to bezrefleksyjnie
(Maciej ale ty normalnie bystrzak jesteś i na;leżysz do elitarnego grona tych którzy czytają to o czym piszą).

Prawdopodobnie chodziło też nie o "wytwarzanie" mocy co o jej użytkowanie - żarówka w końcu nie wytwarza mocy lecz ją przetwarza w światło i ciepło.
(ale to także wielkie uproszczenie zagadnienia)

Jak zwał tak zwał - jest tych Watów sporo.
Zwolennicy telepatii itp. już zacierają rączki - 20 Watowy nadajnik to nie w kij dmuchał - telefon komórkowy emituje moce rzędu 2Wartów dla porównania.

Oczywiście sprawa nie jest taka prosta.
Z drugiej strony jak się tak nad tym zastanowić z większa mocą to... czacha dymi od potencjalnych możliwości.


Podpadłem gigantowi http://www.blogger.com/img/blank.gif

Otrzymałem taką wiadomość


Szanowni Państwo,

Podczas przeprowadzonej niedawno kontroli Państwa konta zauważyliśmy, że obecnie wyświetlają Państwo reklamy Google w sposób niezgodny z zasadami programu (https://www.google.com/support/adsense/bin/answer.py?answer=48182&stc=aspe-1pp-en&hl=pl).

------------------------------
--------------------
PRZYKŁADOWA STRONA: http://makrodrogi.blogspot.com/2010/06/czemu-nienawidze-samochodziarzy-uwaga.html

Prosimy pamiętać, że podany adres URL jest tylko przykładem, a takie same naruszenia mogą występować na innych stronach witryny lub w innych witrynach Państwa sieci.

ZNALEZIONE NARUSZENIA:

NIENAWIŚĆ/NEGOWANIE: wydawcy AdSense nie mogą umieszczać reklam Google w witrynach skierowanych przeciwko osobom prywatnym, grupom lub organizacjom. Więcej informacji na temat tej zasady można uzyskać w naszym Centrum pomocy (https://www.google.com/adsense/support/bin/answer.py?hl=pl&answer=105947).

PODJĘTE DZIAŁANIE: wyłączyliśmy wyświetlanie reklam w Państwa witrynie.

STAN KONTA: AKTYWNE
Państwa konto AdSense pozostaje aktywne. Prosimy jednak pamiętać, że nasz zespół zastrzega sobie prawo do wyłączenia Państwa konta w dowolnym momencie. Dlatego też zachęcamy do zapoznania się z naszymi zasadami programu i odpowiedniego monitorowania sieci.

Numer identyfikacyjny problemu: 10875119

--------------------------------------------------
Dziękujemy za współpracę.


Ponieważ jednocześnie przyszła informacja iż;
"Ta wiadomość została wysłana z adresu e-mail przeznaczonego wyłącznie do przesyłania powiadomień, który nie przyjmuje poczty przychodzącej. Prosimy na nią nie odpowiadać."

Biorąc pod uwagę iż i tak nikt nie klika w te ich beznadziejnie głupio dobrane reklamy (w poście o mrówkach ich roli w ekosystemie, wartości dla środowiska itd ... pustaki reklamują... środek je zwalczający!) -spokojnie mógł bym skomentować ten fakt słowami Tuwima
Całujcie nie wszyscy w dupę
I co nieco, jak się wczytacie w sens tuwimowego wiersza, było by to trafne ...
A ja tylko chciałem im odpowiedzieć: "I straszne i śmieszne..." ale skoro nie ma takiej możliwości ...