Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

niedziela, 9 lipca 2017

Myślałem że gliniarz a to curvatum

Tak! Zdaje sobie sprawę że dla wielu słowa "gliniarz" i "curvatum" są bliskoznaczne i często wymieniają je zamiennie. Niemniej jednak jest to nieścisłość, w związku z którą i gliniarze mogą poczuć się nieswojo i curvatum  obrażone.

Otóż pewnego razu posłyszałem dobijanie się do okna, natarczywe, nerwowe, momentami złowrogie. Oczywiście poszedłem zobaczyć co za diabeł, zabierając ze sobą rzecz jasna aparat, co by udokumentować zajście całe. Nie żebym wierzył iż to cokolwiek da, ale zawsze dobrze jest mieć choć zdjęcia a nie tylko goła d.. znaczy mowę.

Zatem patrzę co się dzieje a tam... normalnie gliniarz, wali w okno jak głupi (w zasadzie są tacy co zbitkę "gliniarz" i "głupi" także uznają za oksymoron) i do tego brzęczy jak suka na sygnale.

Musiałem interweniować szybko, nim Żona zobaczy i każe go utłuc (nie żebym miał coś przeciw biciu gliniarzy, bo choć są w "czerwonej księdze' to przecież ochrona im nie przysługuje), ale robić tego w domu nie lubię, w końcu gość w dom, Bóg w dom. A z Żoną żartów nie ma... kto ma (Żonę a nie żarty) ten wie.

Zatem odpalam hybrydę i nuże focić, a ten jak by mu premię za wyniki dali, i w te i wewte, i w górę i w dół, i ryczy, bzyczy oraz się odgraża. Normalnie wściekł się jak sam bies na oblanie święconą wodą.

Do tego mój Fuji to... powiedzmy sobie trzeciorzędny sprzęt, wyglądający jednak poważnie (coś a'la 90% aut typu SUV - maleńkie i kiepskie osiągi maskowane rozbudowaną wzdłuż, wszerz i  wzwyż blacharką...) zatem zdjęcia marnie wyszły. Ale w końcu rzekłem sam do siebie - "kończ waść, wstydu oszczędź" i ... uchyliłem okno.


Coś jednak stale mnie nurtowało, porównywałem swoje zdjęcia z atlasem, z netem i stale miałem wątpliwości. lecz od czego jest wypróbowana i niezawodna niczym m'me Gilotyna Aneta z Entomoforum?

I się okazało że gliniarz to nie gliniarz tylko S. curvatum!!!


Sceliphron curatum
nie znam polskiej nazwy. 
 Choć w zasadzie można  by o nim mówić - także gliniarz... 
w końcu sceliphron!
Skoro gliniarz naścienny to Sceliphron destillatorium
(nota bene, też wiele razy za czasów PRL słyszałem o gliniarzach destylatorach) 
to  Sceliphron destillatorium - może być zwany gliniarzem pokrzywionym.
 
 Ale czy to nie za wiele jak na jednego?
Nie dość że gliniarz to jeszcze pokrzywiony? 
a ktoś może nawet przetłumaczyć to jako złamany! 



Swoją drogą ostatnio słyszałem coś o gliniarzach złamanych (i nie tylko), idąc obok stojących w korku samochodów, po tym jak policjanci urządzili sobie łapankę ... o przepraszam "rutynową kontrolę trzeźwości" a samochody stały w blisko dwukilometrowym korku. Pewnie miałem farta przechodzić obok auta z z entomologami. 

 

Tak czy siak uważam iż mimo że inwazyjny - nie zasługuje na takie nagromadzenie obelg i niech trwa już przy łacińskiej nie niosącej skojarzeń nazwie s. curvatum ...
choć w sumie to też można to skojarzyć z takim czy owakim synem ....

 
O jego przydomku, zwyczajach i budowanych przezeń amforach, napiszę przy okazji kolejnego spotkania. 

7 komentarzy:

Wojciech Gotkiewicz pisze...

Zacząłem się już zastanawiać, dlaczego nie wszedł Ci do domu razem z drzwiami, ale po zobaczeniu gabarytów "pana władzy" zrozumiałem, że miałby z tym mały kłopot :)) Poza tym, sądząc z postu, popija (o czym świadczy bezsprzecznie amfora), co także sił nie przysparza :))

makroman pisze...

Wojciechu - ;). A tak na serio, to ciekawe owady, inwazyjne, ale raczej nieszkodliwe (choć pająki mogą mieć na ten temat odmienne zdanie). Czachorowski fajnie o nich pisał.

Wojciech Gotkiewicz pisze...

Z owadami mam kłopot, gdyż jest ich po prostu za dużo. Z Czachorem będę musiał pokonferować na temat ważek, gdyż jak co roku planujemy eksplorację leśnych jeziorek, gdzie jest ich zatrzęsienie, ale dla mnie wszystkie są prawie takie same :))

makroman pisze...

Czekam na Wasze opisy tej konferencji i wypadu. Powinny być pasjonujące. Jak widxisz ja takze nie pozuję ma entomkznawcę, bazuję na wiedzy tych którzy... wiedzą ;)

DD pisze...

Brrr... Też bym utłuc kazała, gdyby do domu mi się wpakował! Jaki taki niezbyt miły ten gliniarz....

hapaw pisze...

Dzięki temu wpisowi poczytałam o grzebaczu - na zdjęciu 3 i 4 naprawdę robi wrażenie :-) Owady są ciekawe, ale faktycznie jest ich całe multum, a oprócz nich tyle innych gatunków, no i trzeba wybierać :-)

makroman pisze...

Doroto - ależ to całkiem miłe owady! Moja Marzenka wie że nie wolno zabijać i tylko prosi o wyrzucenie z domu.

Hapaw - entomo to fascynujące hobby. Zdjęcia takie sobie, kombinuję z jakimiś szkłami powiększającymi, ale to nie to co być powinno.