Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

środa, 21 czerwca 2017

Jedyny taki w Europie

A dziś znów pogadanka... zapraszam
Przed Państwem; Krzywonóg półskrzydlak (Valgus hemipterus L.)  (taaadaaam!!!)
jedyny taki w Europie (fanfary!!!! )



i co sądzicie o takiej formie!
oczywiście lajki i suby mile widziane ;-)

piątek, 2 czerwca 2017

Kluczowa Kwestia Kleszczy - suplement

Witam dziś suplement poprzedniego materiału.



Oczywiście repelenty itp. "ciężka chemia" jest jak najbardziej na miejscu - ale najważniejsze jest myślenie i świadomość konsekwencji (możliwych) własnych zaniedbań.

ps. czemu się wymądrzam?
Bo tylko jeden jedyny raz miałem wkłutego kleszcza, a zasiedlał mnie nie dłużej niż 15 minut! Za to każdy kto czyta moje blogi, czy ogląda moje filmiki musi przyznać jedno - nie unikam miejsc gdzie prawdopodobieństwo złapania kleszcza wynosi 125%. więc po prostu... wiem o czym mówię.
Pozdrawiam Was serdecznie.

środa, 31 maja 2017

Kluczowa kwestia kleszczy

Zastanawialiście się kiedyś jak to się stało że "złapaliście" kleszcza pomimo iż po powrocie z terenu, dokładnie przeglądnęliście całe ciało, a nawet wzięliście kąpiel? Albo co gorsza przez wiele dni lub tygodni wcale nie byliście w terenie?
Poniższy film może nieco Was naprowadzi na rozwiązanie tej kwestii.

Zapraszam.




piątek, 26 maja 2017

Dendrozagwozdka

Nie będę ukrywał że ten post pisze z myślą o pewnej osobie która takie zagadki lubi.
Ale zabawić się możemy wszyscy, bo to w sumie ciekawy i wdzięczny temat. No ale zacznijmy od początku: 
Na początku była era Plancka i ... nie wiemy co było na początku!

Jakis czas potem (tak circa about - prawie 14 miliardów lat) Xiąże Hieronim Sanguszko postanawia wybudować pałac w Gumniskach, małej podtarnowskiej wiosce - znaczy pałac tam już jest, i założenie parkowe i ogólnie sielanka, tyle że drewniana i nie licująca z godnością magnata... a ma być licująca! 

Zatem mamy początek XIX wieku gdy owa rezydencja powstaje - jakiś czas potem ich syn Eustachy rozbudowuje założenie parkowe w stylu romantycznym, powstają stajnie i ... ścieżki pięknie obsadzane platanami po których ich Xiążęce Moście konnych zażywali spacerów oraz grabami w których także chyba się lubowano. 

I Wojna oszczędziła ten teren - choć stacjonował tu sztab wojsk carskich należących do armii Radko Dmitriewa. II Także - dopiero komuna dała się mu we znaki - zainstalowano tu szkolę (ogrodniczą) która zmieniał kwitnące ogrody w pobojowisko i chwastowisko. Nabudowano tandetnych pawilonów mieszkalnych na internat, wyłożono podłej jakości płytami betonowymi, zadeptano... zgnojono! Jak to komuna miała w zwyczaju. 

Cokolwiek jednak przetrwało.

I właśnie o tym. Otóż ulica Lotnicza - bo na terenie maneżu konnego utworzono lotnisko dla ultralekkich samolotów - (na którym Gollobowie i tak zdołali się rozbić) - to dawna alejka spacerowa obsadzona platanami klonolistnymi i grabami właśnie - o ile to są graby, bo tego tyczy sie dendrozagwozdka! 

 Alejka.

 Stary platan w pełnym pokroju

Drzewa mają na bidę stoparędziesiąt lat - potem już nikt tu takich nie sadził.

A między nimi coś co zidentyfikowałem jako graby...
 Obok hangaru
 Jak widać niemiłosiernie zagalasowane

 Ale udaje mi sie znależć jeden czysty liść.


 Drzewka mają nader ciekawą fakturę kory na gałęziach.


Do tego postu szykowałem się kilka miesięcy, mam więc w archiwum serie zdjęć w formie bezlistnej. Jak się jednak okazało, przeprowadzone z wymagającym specjalnej troski poziomem inteligencji prace wzdłuż traktu zaowocowały obumarciem jednego z drzewek
Co niniejszym dokumentując wykorzystuję, lub wykorzystując dokumentuję - sami rozłóżcie sobie akcenty.  
 pokrój drzewka

 korona
 pokrój z innej strony 
(ciekawe co na to zawodowy krojczy ;-) ) 

 I szczegóły kory

I tu paść musi owo tytułowe pytanie. Drzewka mają najprawdopodobniej (przynajmniej ja nie znalazłem nic na temat późniejszych dosadzeń) tyle samo lat co platany. 
Chodzę tędy latami i nie dostrzegam przyrostów. 
Czy to w ogóle graby są, jeśli tak to jakiej odmiany, czy faktycznie jest ona tak niskopienna, czy po prostu ktoś jakiś czas temu je zasadził (np w ramach prac dyplomowych u "ogrodnika") a ja głupi myślę że to takie stare drzewa?
Oto są pytania?
Oto dendrozagwozdka!

środa, 24 maja 2017

Znieczulica - czyli Youtubowy przegadany felieton

Witam - na YT wrzuciłem filmik - opracowałem go w ichniejszym edytorze, całość nagrałem tabletem marki Lark, jakość obrazu i dźwięku są katastrofalne i to nawet dobrze (robienie dobrej miny do zlej gry) gdyż ... nie będziecie się rozglądać, tylko posłuchacie co mam do powiedzenia - raptem trzy minuty - da się wysiedzieć...

Cytując miszcza (daj mu Panie wieczne odpoczywanie, bo jeszcze po tym padole się pałęta) z pewnej telewizornii:  "wszystkie fakty są autentyczne".

A teraz zapraszam na film:



ps. Co myślicie o takim intro?

poniedziałek, 22 maja 2017

Omyłki w kwesti amyłki

Takie reminiscencje post pielgrzymkowe. U nas tych porostów nie widziałem nie znaczy że nie ma, ale że nie widziałem. Być może za mało po kamieniach patrzę, albo jakoś tak nie rzuciły się w oczy.

Zasadniczo to w nich nic ciekawego nie ma, choć pewnie dla znawców i miłośników jest, ale ja do tych ciekawostek nie dotarłem. Ot kolejny grzyb żyjący w symbiozie z glonem. W warunkach ludzkich często mamy do czynienia z młodymi "glonami" żyjącymi w symbiozie ze starymi grzybami... (jeśli jakiś aktor poczuł się dotknięty to... słusznie!)

Tak więc jest grzyb i jest glon - razem tworzą porost. Świetny przykład emergencji która pojawia się po połączeniu kilku czynników ale nie będąca prostą ich sumą.


Zatem jestem sobie na tej pielgrzymce, idziemy na drogę krzyżową, no to wiadomo na kolana i nos przy ziemi. A tam one, na kamieniach jak Bóg przykazał. Po zakończeniu nabożeństwa, odbiłem od grupy i nie musiałem szukać daleko - bo stanowisk jest tam mnóstwo wszędzie. Sprzętu do makr nie miałem, ale jakoś tak udało się wycelować i porosty wyszły całkiem przyzwoicie oddane.


W domku, wrzucam zapytanie do sieci - #czarne kropki, porosty, na kamieniu# i wujo Gugiel  wyrzuca z siebie jak zwykle kilka tysięcy rekordów, przy czym 99,9% tyczy się tego samego, a reszta jest ... milczeniem. Nie mniej jednak przeglądając zdjęcia i kombinując w/g podobieństw stwierdzam że to amyłki.  Super. Nic tylko się cieszyć. Ale coś mnie tyka i ... wrzucam też zapytanie na Bioforum! 

Z kolei Bioforum ma taką ciekawą cechę że cholernie rzadko kiedy się myli
(taki kamyczek do ogródka ślepych wyznawców wiary we wszechwiedzą algorytmów AI opartych o procesy BigData) .

A jeśli oni się nie mylą - a raczej się nie mylą, to znaczy że myliłem się ja - co jest znacznie bardziej możliwe, niż niemożliwe


W/g Bioforum - mamy przed sobą  Kamuszniki ;-) czyli porosty z rodzaju Porpidia sp.
Bo żeby oznaczyć gatunek potrzeba laboratorium...
Tak więc omyłka w kwestii amyłka na całego.

Ps. Jak myślicie co to jest?


Konkurs bez nagród - dla samej satysfakcji! Odpowiedź w następnym poście.





piątek, 28 kwietnia 2017

Zabierz dziecku komputra - na jego ręce czeka huta!!!

Kilka powszechnie wyznawanych prawd:
- za narkomanię odpowiadają dilerzy narkotyków,
- za strzelaniny odpowiada broń palna
- za to że dzieci nas nie słuchają i się nie uczą odpowiadają komputery...

Prawda że prawda?

To taki normalny ludzki zwyczaj że nie chcemy przyjąć do wiadomości tego co w ten czy  inny sposób psuje nasz błogostan intelektualny. Tymczasem wszystkie te trzy prawdy to gówno prawdy.

Narkomanem się zostaje bo ma się do tego predyspozycje i jak by nie było kola z dżointem to by był z tanim winem...

W strzelaninie się ginie - nie dlatego że można sobie kopic broń, ale dlatego że nie można, więc oprychy nie boją się kontry, a świry nie zostają wystarczająco wcześnie unieszkodliwione. Gdyby nie było broni palnej były bo noże, siekiery maczety albo, kanistry z benzyną. Nie broń jest winna ale frustracja społeczna.

Komputery - rodzice prześcigają się w opowiadaniu jak to ich pociechy mają "godzinę na tydzień czasu komputerowego", i zgoła są z tego dumni! Rzecz jasna wsadzam to między bajki - godzina tygodniowo, to za mało by zabawa z komputerem miała jakikolwiek sens, zwłaszcza dla młodego szukającego interakcji z rówieśnikami człowieka. Zapewne owi rodzice kłamią, będąc przekonanymi że oto głoszą mądrość najwyższą, a gdyby powiedzieli że ich pociecha spędza na komputerze (tablecie smartfonie) kilka godzin dziennie, to zostali by odsądzenie od czci i wiary a ich prawa rodzicielskie zanegował by sąd (co już samo w sobie jest patologiczne, że jakiś obcy babsztyl, bo najczęściej to są kobiety, decyduje o dobru mojego dziecka).

Rzeczywistość jest zgoła inna - jedne dzieciaki ZAWSZE nauki unikały, nawet wtedy gdy o komputerach nie czytało się nawet w powieściach SF, zawsze też zdarzały się kujony. Dzieciaki ZAWSZE były krnąbrne i nieposłuszne - nawet wtedy gdy jedyny telefon był na u wójta w mieście powiatowym... Zawsze zdarzały się też te ułożone i grzeczne.

Komputery, telewizory, rowery, trzepaki nic tu do rzeczy nie mają - to tylko rekwizyty. Wszystko tkwi w nas i tylko tam należy szukać rozwiązania.

A jak to jest u mnie?
Tak pozwalam moim synom grać na komputerach, tabletach i smartfonach!!! Nawet nie rozliczam ich z czasu. Pomagać w nauce pomagam, ocen wymagam (acz bez przesady), ale elektronikę mają dostępną.
Uważam że:

KOMPUTER NAUCZY ICH WIĘCEJ NIŻ SZKOŁA!!!!!   

Czego nauczą się w szkole co będzie im potrzebne na przyszłym rynku pracy?  Budowy pierwotniaka pantofelka, tego że łańcuch rowerowy trzeba "natłuścić" a Słowacki wielkim poetą był... ?
Tymczasem oni już teraz prowadzą telekonferencje, z wieloma uczestnikami podczas gier, wymieniają się dokumentami, tworzą wspólnie muzykę,  filmiki i inne treści. Rozwiązują problemy, zakładają swoje serwery, tworzą na nich atrakcyjne dla innych środowiska i już nawet zarabiają swoje (wirtualne) pieniądze. Czy myślicie że tego nauczy ich szkoła?  
Nie nie nauczy ich. 
Tymczasem oni uczą się tego w sposób naturalny!

Jaki będzie rynek pracy za dziesięć lat? Kto z Was wie? Ja nie wiem! Może będzie potrzeba trochę serwisantów, na pewno będą potrzebni ludzie do prostych prac fizycznych (tego chcecie dla waszych dzieci? - bo do łopaty współczesna szkoła przygotuje wyśmienicie). Ale na pewno będzie zapotrzebowanie na ludzi umiejących pracować zdalnie, bez biurka, siedziby, telefonów portierów... to już się dzieje na naszych oczach! 

Człowiek ma laptopa, pracuje w kawiarni, potrzebuje tylko dostępu do sieci, z kontrahentem umawia się w restauracji, parku albo w ogóle się nie umawia tylko telekonferuje... 



 
 Miłosz podczas zabawy - ogląda film, rozmawia ze znajomymi, gra w grę zespołową i robi notatki - Jak dorośnie wejdzie w świat bez zgrzytów, potknięć i zdenerwowania.

Wiecie jak dziś nagrywa się muzykę? Jeden chłopak coś tam nagrał, inni podchwycili, rozbudowali, dziewczyny dołożyły wokal, ktoś zmiksował wszystko przez sieć, wszystko na PCtach... wyszedł super kawałek ale M schował a ja mu nie chcę po jego miejscach grzebać (jak znajdę zalinkuję) Nie potrzeba kosztujących miliony studiów nagrań, pijawek w postaci producentów, wystarczy pomysł, odrobina pracy, zespół który nawet nie musi się na oczy widzieć...  
A You Tuberzy? - niektórzy już nieźle na tym zarabiają... 

Więc macie racje zabierajcie dzieciakom komputery... niech siedzą same w pokojach, albo wychodzą na opustoszałe podwórka czy place zabaw... w końcu ktoś musi te najprostsze prace fizyczne wykonywać, tam gdzie nie będzie się opłacało użycie robotów... projektowanych i drukowanych w 3D, za duży szmal przez tych co dzisiaj siedzą przy komputerach.


 Ps. Mam nadzieję że zespół Czerwony Tulipan wybaczy mi taką trawestację "morału" z ich piosenki.

Ps. 2 - Doroto - tekst inspirowały twoje działania w szkole ale Ty jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę.