Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strusinianka Wątok skute lodem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strusinianka Wątok skute lodem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lutego 2012

Skute lodem

Rzeki, rzeczułki, potoczki i stróżki skuło lodem.
Podobnież stawki, jeziora i zalewy

po zeszłorocznej mokrej przygodzie na nic innego
poza stróżkami i potoczkami zapuszczać się nie mam ochoty
a i to czynię z dusza na ramieniu.
Choć warunki zgoła odmienne - wtedy było ju z wiosennie i od dawna trwała odwilż
teraz od trzech tygodni trzymają solidne mrozy.
Ale mimo wszystko - zbyt często lód się pode mną załamywał abym nie czuł strach.

Z drugiej strony spacer zamarzniętymi korytami ma swój urok...

Stróżka Strósinka - w zasadzie coś na kształt rowu melioracyjnego.
Choć trzy lata temu pokazała groźne oblicze zalewając pobliskie domy.
Średnia głębokość około 20 cm.

A to już prawdziwy potok - Wątok - tu gdzie stoję też nie ma więcej niż 20 cm...
Aczkolwiek to już drugi lód, pierwszy który skuł wodę swym naporem zmusił ja też do wypłynięcia bokami, wtedy zamarzła ponownie.
Ten drugi lód jest o wiele bardziej zdradliwy.
Pałkiewicz opisuje jak na Syberii załamał się pod saniami.
Choć oni mieli gorzej minus 30 to nie przelewki a do tego znacznie głębiej... ale przeżyli.

O właśnie ślady wypływającej z okolic brzegu wody
- akurat te jęzory to woda z topniejącego w słońcu lody,
ale też i co nieco to ta wypchana lodem.

I w myslach wykrakałem, na szczęście buty pozostały suche, po pod spodem wartko płynie woda.


I kres spaceru - to już kościół Św. Trójcy
jeszcze tylko przejdziemy za zakręt i tam wyjdziemy na brzeg, który nie będzie już odseparowany barierkami.