Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarnów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarnów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2017

Bobrowanie w centrum Tarnowa

Że bobry się rozmnożyły, to już żadna nowość. Od dawna o tym głośno.
Jedni się skarzą że im "łąki" zalewa... a że łąki od dziesięciu lat nie wykaszane? "No Panie, daj Pan spokój, nie ma komu wykaszać, ani bydła już też nie ma to po co kosić", A że bobry szkód narobiły to się odszkodowanie Panie należy!!!" 
Inni się cieszą.
Jeszcze inni zachodzą w głowę, gdzie te cholery żeremia sobie pobudowały...?!  

No bo ja rozumiem, gdzieś z dale od ludzkich siedzib, albo na terenach przemysłowych, zdegradowanych, gdzie pijak jakiś, szabrownik i ja ewentualnie zaglądną... Ale tak obcesowo w centrum?



Przy nadbrzeżnej, od strony Westwalewicza, między Almą (w stanie rozkładu) a Biedronką. W środku zimy...



Ciekawe. Już któryś z kolei raz, kręcę się z Aurą po okolicach i szukam ich żeremi, nie mogąc znaleźć. Wypada szukać dalej, nim badyle odżyją po zimie i brzegi staną się jeszcze bardziej niedostępne.

czwartek, 21 czerwca 2012

Panzerfaust w zaroślach ? ;-)

Nawet nie tyle sam panzerfaust, co granat do niego.
Tylko...
Co granat do panzerfausta robił by na terenie parku, w okolicach szkoły i do tego 70 lat po wojnie?
ba... pewnie ktoś zgubił...
kto?
i czemu stoi na cienkim końcu? 

ale ze mnie gapa to nie jest granat o panzerfausta, tylko wazonik na kwiaty...
oczywiście pytania kto i czemu zostawił wazonik na kwiaty w parku opodal korzeni drzewa i do tego wbity szyjką w ziemię? Pozostawały otwarte.

Podszedłem bliżej, dokonałem organoleptycznej oceny powierzchni obiektu -czy po prostu dotknąłem
 
 grzyb! 

Jeszcze nigdy takiego nie widziałem, coś niby cienka skórka owleczona na stelażu.

Zdjęcia zaraz po powrocie do domu wrzucam na Bioforum kretyńsko pytając o łuskwiaka (bo tylko z tym mi się cośkolwiek kojarzył) 
Odpowiedź jest jak zwykle niezwykle szybka 

Vollvariella bombycina 
(hmmm z nazwy wnioskując byłem blisko z tym panzerfaustem ;D ) 
nazwa polska jednak rozwiewa złudzenia.
Pochwiak jedwabnikowy.
Wolę jednak Volwariellę - w końcu wyrwanie się z "pochwiakiem" w niejednym towarzystwie może zostać odczytane mylnie, lub zgoła jako prowokacja.

A sam grzyb też wielce ciekawy
Na drugi dzień byłem w Mościcach po żonę, ale niestety grzyba już nie było - albo ktoś zebrał, albo kopnął i rozwalił. Szkoda, bo pewnie już był w stadium "wyklutym". Bowiem to co na zdjęciach to jedynie "szata" wewnątrz rozwija się dorodny biały owocnik, więc i wartość poznawcza postu była by większa. 
A tak to muszę linkować.

ps. mam wątpliwości czy to na pewno p. pedwabnikowy. Na moje oko rósł wprawdzie u korzeni ale jednak na sciółce (ziemi) i może to być pochwiak okazały Volvariella gloiocephala. 
Ale teraz już tego nie sprawdzę.

środa, 23 maja 2012

Ryby

Cóż za banalny temat?
Ryby! 
A jednak 
Ostatni raz rybę na Wątoku widziałem jakieś 5 może 6 lat temu
była to... makrela i do tego wędzona ;-)

Tymczasem wczoraj!


widok z mostu na ulicy Dąbrowskiego, pomiędzy WKU a Almą...
Jest to bardzo ważne spostrzezenie w świetle niedawnej katastrofy ekologicznej w Tarnowie
Ryby poszły spać na Białej, szukano sprawcy poród zakładów przemysłowych i miejskiej oczyszczalni ścieków, nic nie znaleziono. Zarzucono iż trucizna mogła przyjść do rzeki po wiosennych opadach, wypłukana z miejskich kanałów burzowych.
Jeśli tak to na pewno nie z tej części miasta - bo tu odwodnienia kierowane są do Wątoku, a w tym... ryby przecież żyją!

piątek, 17 czerwca 2011

wężowe spotkanie

Przypadki chodzą wężykiem ...
albo jakoś tak ...
nie mam głowy do porzekadeł ;-)

Wracaliśmy od Mikołaja ze szkoły, ze spotkania z okazji święta rodziców połączonego z pokazem ich osiągnięć z ostatniego roku.

Zazwyczaj staję dwie przecznice wcześniej, obok więzienia ... wczoraj przypadkowo dojechałem do samej szkoły, a skoro przez przypadek na jej parkingu nie było wolnych miejsc choć o wpół do piątej po południu to już być powinny i faktycznie wkrótce się pojawiły, to wysadziwszy rodzinkę pojechałem dalej - przypadkowo znajdując miejsce na jedynym bezpłatnym parkingu w okolicy na którym nigdy wolnych miejsc nie ma...
Sam zbieg dziwnych przypadków.

wychodzimy więc ze spotkania, kierujemy siwe w stronę samochodu, wtem zatrzymuje nas wołanie pewnej pani:
-Proszę Pana, niech Pan zobaczy, co to jest? to chyba wąż? On nie jest jadowity? Nie ugryzie? Ja się strasznie węzy boję.

Dwa razy mi nie trzeba było powtarzać.
Podchodzę szybkim krokiem a tu ... samym środkiem zjazdu na bulwary Wątoku snuje się wężykiem najprawdziwszy zaskroniec!

Ale fajna sztuka, młodzik jakiś, pewnie nie więcej niż dwa lata. W sumie to pierwszy raz tu węża widzę, to raczej nie jest ich terytorium. Aczkolwiek w starej zabudowie miasta, w licznych kanałach, na wpół ślepych odpływach i pod kamieniami znajdą dla siebie mnóstwo wygodnych do życia nisz. Pewnie też i jedzenia im nie zabraknie.

Serdecznie życzę im powodzenia.

Autor z zaskrońcem
ps - prosimy nie regulować monitorów, to nic nie da, ja naprawdę jestem typem urody zbliżonym do Prezydenta ... czego zresztą serdecznie żałuję.

Najciekawsza jednak była obserwacja zachowania owej pani ...
Głośno deklarując obrzydzenie "ja tam się gadami brzydzę", "w życiu bym tego do reki nie wzięła" itp. stała kilkanaście centymetrów ode mnie - z zaciekawieniem się przyglądając.
Chyba nawet nie liczyła na to że jednak wąż mnie ukąsi, okazując się imitującą zaskrońca jadowitą południowo amerykańską żararaką przybyłą do nas w kiści bananów a ja w spektakurarny sposób padnę trupem na środku bulwaru
ku uciesze gawiedzi.
Raczej była to wrodzona kobietom rozbieżność uczuć, słów i czynów mogacych bytować jednocześnie pomimo całkowitej wzajemnej sprzeczności.

A wonsz ?
A wonsz - jak powiedział Miłosz - posurał się pod ksakami, pomachał Miłosowi ogonkiem i teras poluje na myski zeby myski nie zjadły Miłosowi bułki z budyniem.

czwartek, 24 czerwca 2010

most do nieba

Okolice godziny ósmej, Tarnów, bulwary wątku...
Lubie tędy jeździć o tej porze, nie ma jeszcze wagarowiczów, wózków z dziećmi, spacerujących, są tylko zapóźnieni bezdomni, dojadający ofiarowane im na Burku produkty, słońce i my z Miłoszem.

Bulwary położone są kilka metrów poniżej poziomu ulicy Nadbrzeżnej i to także stanowi o ich uroku...można przy dobrym słońcu obserwować duchy ludzi idących do nieba...



poniedziałek, 7 czerwca 2010

Hitchcock w Tarnowie!

Spacerujemy sobie jakiś czas temu po Tarnowie - główną ulicą, Krakowską, a jakże, prawie deptak, tyle że rozciągnięty wzdłuż parkingu, no taka widać była wizja rządzących miastem.

Teraz jako trakt komunikacyjny ul. Krakowska jest mało warta, jako spacerniak ;-) także, za to mamy wielki parking w reprezentacyjnym miejscu! genialne!
Trawestując klasyka:
"Jakie władze miasta, taka i jego prezentacja".
znów zwycięzył interes zmotoryzowanych buców którzy muszą koniecznie w samo centrum wjechać samochodem - no taki nawyk ze wsi - tam też i pod oborę i pod kościół można podjechać prawie na styk.
Chamski to naród ci zmotoryzowani, równie chamscy są zresztą urzędnicy którzy o ich interesy dbają.

Ale mniejsza.
Thriller w Tarnowie !
Rój !!!!
krwiożercze owady obsiadły centrum tarnowskiej wiedzy, czyli budynek główny biblioteki i okupują go!

Zaalarmowana policja, straż miejska, pożarna
- pewnie pogotowie a może nawet i wojsko?!

Kordony szczelnie odgradzają przechodniów i gapiów (zasadniczo to i tak było dwa w jednym)
od miejsca bezpośredniego zagrożenia - akcja trwa!

Monstrualny rój gotował się do ataku!
Zabrakło podkładu muzycznego, bo ani chybi ludzie mdleli by z emocji na chodniku.


Najdzielniejsi z dzielnych przystąpili do akcji - ludność poproszono o oddalenie się - czyli trzeba było stanąć w miejscu skąd i tak nic nie było widać - na nic tłumaczenia i argumenty.
Strażnicy Miejscy napuszeni ważnością swojej misji, ni jąć się nie dali.
bliżej nie nada i szlus!

Centrum miasta wyłączone z ruchu - dobrze że dzień był świąteczny i ruch zdecydowanie mniejszy. Trwało to jakieś dwie godziny... moje gratulacje!

Wystarczyło zadzwonić do Związku Pszczelarskiego - oni poinformowali by najbliżej mieszkającego członka, który chętnie by się pofatygował - rójki to dość droga inwestycja, więc by mu się opłaciło przyjechać nawet z daleka , choc i w samym miescie pszczelarze to spora grupa.
ten wszedł by po drabinie nadstawił worek i zgarnął towarzystwo - wszystko trwało by kilka minut, z dojazdem może kilkanaście.
Ale tak to już jest!
Niekompetencja (nieznajomość przyrody, środowiska itp.) w połączeniu z tyranią "bezpieczeństwa" robią swoje.

środa, 31 marca 2010

Bobrowanie nad Wątokiem

Wątok - potok sączący się poprzez centrum Tarnowa - miejscami urocze spacerowisko, zwłaszcza po bulwarach, miejscami ściek i śmietnisko.
Kawałek to odpływ wód z cmentarza (prawda że "starego" dosłownie i w nazwie więc już chyba nie tak jadowitego).
Spora część to kompletna "dzicz" nie uczęszczana przez nikogo poza wariatami takimi jak ja.

W/g encyklopedii Wątok ma 23,o2 km długości, ma swe źródła w Zalasowej. Podają tam także że w jego wodach występują: strzebla potokowa, pstrąg potokowy, śliz,kiełb,kleń,ukleja i karaś...jako żywo się takiego bogactwa rym nie spodziewałem - między nami mówiąc poza kilkoma gatunkami glonów to ja tam życia specjalnie nie obserwowałem...do czasu!

Od mniej więcej 10 lat sytuacja się poprawia.
Widziałem tam już zimorodka, masowo żyją na Wątoku kaczki krzyżówki.

Jak pokazują poniższe zdjęcia Wątok stał się terenem migracji bobrów.
(ślady rozpoznane przez fachowca)





teren jest doskonale obserwowalny z ulicy Przemysłowej, ślady znajdują się w okolicach terenów kolejowych, tuż obok górki rozrządowej i warsztatów.
Zapewne więc tam się bobry nie osiedlą, ale w niższym biegu potoku być może znajdą dla siebie dogodne miejsce.
Sporo tam nieużytków więc nikomu nie szkodziwszy zrobiły by wiele dobrego dla bogactwa przyrodniczego Tarnowa.

Jest jeszcze coś takiego
http://www.wykop.pl/link/334095/atak-bobra/
Posted by Picasa

piątek, 20 lutego 2009

Góra Św. Marcina zimą

Góra św. Marcina - pierwszy pagór należący do Karpat, dalej na północ nie sięga już nic karpackiego.
To zespół kilku sąsiadujących ze sobą wierzchołków - na jednym są dziś ruiny zamku, stawianego jeszcze przez Spytka Leliwitę, na innym relikty pradziejowego osadnictwa, jeszcze na innym przepiękny drewniany kościół (to już Zawada).
Marcinka (tak popularnie, choć nieprawidłowo, nazywają to miejsce tubylcy), jest piękna o każdej porze roku, ale dziś zimą, gdy wyjrzało słońce - robi naprawdę wielkie wrażenie.



Kościół w Zawadzie




Sosna na jednym z bastionów ziemnych dawnego założenia obronnego - dziś już nieczytelnego.



Zagadka - co jest na tym zdjęciu - za prawidłowe rozwiązanie stawiam piwo lub kawę.



Podmurówka wschodniej wieży starego zamku.

śnieżne wydmy, usypane przez wiatr między dwoma wierzchołkami góry.


Posted by Picasa

czwartek, 29 stycznia 2009

W klimacie śnieżyc

Śnieżyce znów wróciły do Tarnowa. Cieszy m,nie to, bo lubię wiatr i śnieg, lubię przebijać się przez śnieżne zadymki - może to swoisty masochizm, ale ja osobiście wole o tym myśleć jak o "mięsie" z powieści Jacka Londona. Mam za sobą wielokilometrowe marsze w takich warunkach i ... nadal nie gasnąca chęć na dalsze.






A już szczególną cechą śnieżyc jest...odrealnienie świata - banalne obrazki nagle zaczynają wyglądać inaczej, bardziej malowniczo.
No powiedzcie sami - czy ta ostatnie fotka nie wygląda jak pastel oszalałego grafika?
A to najzwyklejsze zdjęcie, bez żadnych obróbek, jedynie z korekcją naświetlenia i kontrastu.
Posted by Picasa

środa, 21 stycznia 2009

Skamienieliny w Tarnowie

Zima - mało co się w przyrodzie dzieje, a to co się dzieje trudno pokazać aparatem fotograficznym.
Czas kolejny raz sięgnąć do archiwum.
No więc sięgnąłem i znalazłem...skamienieliny!
A potem poszedłem i sprawdziłem czy jeszcze są?...są!

Miasto ufundowało nam w Tarnowie, uroczy bulwar nad potokiem o dwuznacznie brzmiącej nazwie "Wątok" (złośliwcy mówią o "Wońtoku").
Pobudowano sztuczne wyspy w nurcie i ich odpowiedniki na deptaku. Ładne to nie powiem, choć dziś już wiele z tych ławeczek jest zdemolowanych. ale mniejsza.

Na wschodnim krańcu bulwarów (od strony ul.Dąbrowskiego - dla tych co znają Tarnów, lub dla tych co by chcieli tu przyjechać), są dwie takie wysepki - jedna w nurcie druga na deptaku - skamieniałości można znaleźć na obu.




ten sam pięknie wyeksponowany skamieniały głowonóg, na wysepce w nurcie - zdjęcia z lata i obecne (dla porównania)


A to już ciekawsze "odbicia" z "wysepki" na deptaku, poza nimi jest tu jeszcze sporo innych mniejszych i mniej widocznych obiektów.

Post edytowany po interwencji Rado
Posted by Picasa

wtorek, 16 września 2008

Stemonitis fusca

Pisałem już o tej śluzorośli wcześniej, ale ta tutaj jest o tyle ciekawa że posiada te widoczne na zdjęciach szare kuleczki (żelki) na szczytach.
Zdjęcia pochodzą sprzed kilkunastu dni, ale publikuje je dopiero teraz gdyż wcześniej chciałem pewne rzeczy ustalić. Niestety nie ustaliłem zbyt wiele.

Ten gatunek starzeje się inaczej niż inne. Nie ma przebarwień, czy rozpływania się, natomiast wygląda jak by zasychał.

Obserwowałem go przez kilka dni i pozostał praktycznie niezmienny.



Po kilku dniach ich "łebki" zaczęły zmieniać barwę na beżową.
Niestety musiałem przerwać obserwacje z powodu wyjazdu.

Posted by Picasa

niedziela, 7 września 2008

"Gniazdo obcych", czyli - Kubek prążkowany...

"Gniazdo obcych" znalazłem u podnóża kapliczki na Górze Św. Marcina w Tarnowie. Pierwszą myślą było wrócić się do domu po pistolet laserowy, aloe przypomniałem sobie że takowego nie posiadam, natomiast mogę uzbroić się w wiatrówkę i bardzo silny ruski harpun, w ostateczności postanowiłem jednak się nie wracać i w razie kłopotów ubić "aliena" saperką, my Polacy nie takie rzeczy już robiliśmy...

Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę nikczemne rozmiary "obcych", najprawdopodobniej wystarczyło by użycie zelówek buta w celu odsunięcie niewątpliwego zagrożenia dla całej ludzkości (poza UE - bo tej jak wiadomo nic nie zagraża) .



Skoro więc ustaliłem jak mam się przed obcymi bronic, tedy trzeba było ustalić cóż owi obcy są, jak zwykle w takich okolicznościach absolutnie niezawodne okazały się fora internetowe.

Przed wami

Cyathus striatus (kubek prążkowany)

Ciekawy jest także sposób rozmnażania tego grzyba, otóż spadające krople deszczy wypłukują zarodniki z kubków będących owocnikami tego grzyba, a następnie cieknąca woda transportuje je na miejsce "docelowe". Taki sposób rozprowadzania swych potomnych po okolicy powoduje iż niejako grzyby te rosną z góry do dołu...prawdopodobnie zatem zasiedlenie przez nie wyżej położonych partii terenu odbywa się poprzez przeniesienie przez wiatr, zwierzęta lub ludzi cząstek roślinnych zawierających grzybnię. Ciekawy grzybek...
A saperka? ... gdzieś mi się zapodziała ;-)
Posted by Picasa