Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

wtorek, 11 maja 2010

Młodzieży na ratunek

Ptasiej młodzież, rzecz jasna, tej ludzkiej z biegiem przybywających mi lat coraz mniej okazuję serca ;-) .

Ale ptasia to co innego.

Lało wtedy, może nawet nie bardzo, ale za to gęsto - wilgotność tak na oko 125% z tendencją rosnącą. A żóna dzwoni żeby po coś koniecznie przyjść do niej do pracy, no to odebrałem Mikołaja ze szkoły i poszliśmy.

Droga wiodła ładnym i ciekawym szlakiem przez stare zaułki Tarnowa.
Ten mur po mojej lewej ręce, to ogrodzenie klasztoru bernardynów, wcześniej jednak był to klasztor karmelitanek, natomiast bernardyni mieścili się po mojej prawej ręce (dziś zabudowania prywatne na terenie dawnej fosy - bo klasztor bernardynów był regularnym zamkiem, z wieżą i bastionami, oraz z przeciw podkopem usytuowanym w ogrodach (za moimi plecami) , tak aby ewentualny oblężnik nie mógł użyć minerskiej roboty w celu wysadzenia potężnych obwarowań klasztoru - praktyka pokazała że...żaden nawet nie próbował ;-)



No więc idziemy sobie i...pod krzakami mignęło nam coś szarego, mokrego i przestraszonego.

Młoda sierpówka

Wbrew powszechnej opinii, nie są to ptaki które wypadły z gniazda - młodziki owszem, ale nie wypadły, tylko wyleciały same. Spokojnie można by zostawić ja własnemu losowi - w wielkiej ilości przypadków, za chwilę odzyskała by siły i sama wzbiła się w powietrze, unikając zagrożenia ze strony kotów.
Nie mniej jednak została schwytana (bez wysiłku) i umieszczona w o niebo bezpieczniejszym miejscu. W tarnowie kpoty nie głodują, sa stale i znakomicie odżywione, zarówno przez prywatnych zapaleńców, jak i poprzez programy sponsorowane przez miasto, zatem nie ma potrzeby dostarczania im dodatkowego żeru w postaci młodych sierpówek.

Ps. wcale taki wysoki nie jestem - sierpówka trafiła w ręce Mikołaja a ten na moje barki i wtedy spokojnie sięgnęliśmy wierzchołka muru zakonników.

5 komentarzy:

jola pisze...

my spotkaliśmy ostatnio młodego kwiczoła,taki czupurek z wyskubanym ogonkiem:) trochę skakał,trochę fruwał,raczej nie chciał zawierać bliższej znajomości;)
bardzo fajnie wygląda ta uliczka w tle,w czarnej pelerynie i cylindrze stworzyłbyś klimat z przełomu XIX i XX wieku:P

rado pisze...

Naprawdę miło czytać, że ktoś jeszcze przejmuje się braćmi młodszymi.

Anonimowy pisze...

Dobry człowiek z Ciebie:)
Zauważyłem ,że potężnie inspirują jednak te nasze internetowe przyjaźnie.

Rado na ten przykład nauczył mnie kochać pająki, ale ni chu, chu, nie mogę przekonać żony do takich uczuć:)))

dok

Tili Kaburo pisze...

Ładny łuk uliczki.
A my upychaliśmy młodego kopciuszka w gniazdku. Dzieci (moje) w płacz, że niedobrzy rodzice tudzież rodzeństwo wypchnęło jakiegoś wątłego nieszczęśnika z gniazdka, pozbyło się słabeuszka. Okazało się że to pierwszy odważny opuścił gniazdo.
Ale to było dawno temu.

Trzeba być dla młodzieży, oni mają trudniej niż my.

makroman pisze...

Tarnów ma sporo takich zakątków...chętnie oprowadzę.