Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

piątek, 13 listopada 2015

Zawieszony, czyli - jak bardzo myli intuicja...

Popatrzcie na trzy fotografie - miałem je ładnie zamknąć w kołowym diagramie ale... nie umiem! Pewnie za kilka godzin bym się naumiał, ale ja nie mam kilku godzin - znaczy mam, ale las czeka, pies szczeka a dzieci chodzą głodne (mogły by sobie zrobić same, ale im się nie bardzo chce... to inna sprawa).
No więc będą zdjęcia luzem.
W grę wchodzą też prawa autorskie - w diagramie trudno by mi było odpowiednio je oznaczyć - a jak zrobiłem kwerendę po moim fotoarchiwum to się okazuje że ani korków ulicznych ani dymiących kominów znaleźć nie mogę - pewnie się znajdą jak będę w nim szukał traszek lub salamander...

Zatem posłużę się zdjęciami z net:
CO MAJĄ ZE SOBĄ WSPÓLNEGO ?
 http://www.gazetakaszubska.pl


http://obserwator.org/index.php/gmina-ruciane-nida/16891-dymy-nad-nid 
(wcale nie było łatwo znaleźć, mnóstwo zdjęć wyszukanych przez Googla pokazuje buchającą z kominów... parę wodną, lub zgoła chłodnie kominowe - które w życiu dymu nie widziały)

(a tu już autorem jestem sam - choć szukałem zgoła innego ujęcia...)

Wiec jak myślicie - co te trzy zdjęcia mają ze sobą wspólnego?

Zapewne skojarzenia większość będzie miała podobne - truciciele kontra oaza czystego powietrza.
Prawda?
No więc nie do końca tak!  
Że samochody i kominy to truciciele zgodzi się każdy, wystarczy przejść w pobliżu i zaczerpnąć powietrza.
Ale lasy? Drzewa? To się w głowie nie mieści. Tymczasem:
Niedawno w serwisie PAP'u (bez uśmieszków proszę) pojawił się tekst: "

Wszechobecny, groźny, nieznany: czym naprawdę jest pył zawieszony? 

Wiecie czym oddychamy? 
Powietrzem? - no owszem ale co to takiego to powietrze - mieszanina gazów - słusznie ale nie tylko. 
Oddychamy aerozolem, zawiesiną lotną wszystkiego co jest na tyle małe by w powietrzu móc się unosić i nie opadać natychmiast na powierzchnię. 
Chemicznie rzecz ujmując to głównie siarczany i azotany, ale de facto wdychamy też różnorodne łańcuchy polimerów a nawet fragmenty DNA. Przy każdym wdechu wprowadzamy je do płuc a one stamtąd wędrują sobie poprzez błony komórkowe, do reszty naszego organizmu za pośrednictwem krwiobiegu. Cieszycie się? 

Zatem uciekamy z centrów miast do parków, do pobliskiego lasu, by oddychać czystym nieskażonym powietrzem a tam czekają na nas drzewa! Drzewa są dobre, prawda? Drzewa produkują tlen, drzewa absorbują dwutlenek węgla, drzewa dają cień i w ogóle kto nie lubi drzew? (z pominięciem lokalnych "konserwatorów" przyrody). Czyżby?
Drzewa żyją, A wszystko co żyje musi się bronić przed... czymś innym co też żyje. (w ogóle to trudno znaleźć dla życia coś bardziej niebezpiecznego niż inne życie). Drzewa bronią się także. Wytworzyły specyficzny rodzaj pola ochronnego wokół siebie. Spowijają się chemicznym obłokiem który ma za zadanie z jednej strony odstraszyć niepożądane owady (a jakie owady dla drzew są pożądane?) z drugiej zaś wyłapać i związać szkodliwe substancje chemiczne. O ile ten pierwszy motyw jest nam w gruncie rzeczy obojętny to ten drugi...
Drzewa liściaste emitują izopren te iglaste alfa-pinen, same z siebie dla nas to w zasadzie obojętne substancje, lecz... Lecz są one bardzo aktywne fizykochemicznie (jaki sens miała by emisja substancji mało aktywnych?) W przypadku który nas interesuje zarówno jeden jak i drugi czynnik stanowią idealne wprost zarodki kondensacji, wokół których gromadzą się spontanicznie i ochoczo gazy które emitujemy z rur wydechowych czy kominów. W efekcie otrzymujemy super morderczy aerozol. To co prawdopodobnie uległo by rozwianiu przez wiatry, lub rozproszyło się drogą dyfuzji, zostaje scalone, skomasowane i... jest na tyle lekkie że wciąż unosi się w powietrzu a jednak na tyle ciężkie że nie unosi się na wysokości kilkuset metrów (choć tam też) ale głównie na tej z której wciągamy do płuc kolejne oddechy...
i kolejne
kolejne
kolejne
stop! 


11 komentarzy:

Susan pisze...

Bywa, że świat pamiętam zapachami. Do dziś wiem jak pachniał pewien motel we Wrocławiu, jak Pireus, jak Santorini cz Kraków. Nie zapomnę pierwszego zapachu palonego przy mnie skręta ;)Jedyny i niepowtarzalny zapach Puszczy Goleniowskiej! No i zapach biblioteki. Wiele bibliotek- jeden zapach... Czymże byłoby życie gdyby nie ten lokalny smrodek. Brakiem wspomnień?

Anzai pisze...

To ciekawe, ale jak wytłumaczyć, że ten sam las, w tym samym miejscu pachnie inaczej wieczorem np. po upalnym dniu, i zupełnie inaczej rano, gdy chodzimy na grzyby?
Myślę też, że drzewa nie wszystko co żyje uznają za wrogów, niektóre ptaki, owady, a nawet zwierzęta są po prostu zwabiane.

AnikaIC pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
AnikaIC pisze...


Cóż począć z tym fantem/faktem?
Znajduję cztery rozwiązania: 1/ nie oddychać, 2/ zlikwidować cały przemysł, motoryzację i wszystko, co wytwarza trujące dymy (w tym wulkany), 3/ wyciąć drzewa, a przynajmniej nie szukać odskoczni w lesie, 4/ nie przejmować się zanadto nie pierwszym i nie ostatnim odkryciem naukowców, bo:
inni naukowcy nie dowiedli jeszcze (nie opublikowali rewelacji, lub opublikowali, ale jeszcze do nich nie dotarłeś) o neutralnym lub wręcz dobroczynnym oddziaływaniu na organizmy żywe owego pyłu zawieszonego, wydzielanego przez drzewa, które to istnieją (i wydzielają!) od ok. 400 milionów lat.
Żyjemy w epoce, w której najstarsi pradziadowie nie pamiętają czasów sprzed przemysłu i motoryzacji. Skoro my żyjemy, jako któreś tam pokolenie zabójczej cywilizacji, to znaczy, że jako ludzkość, jakoś się dostosowaliśmy. Mało tego, drzewa istnieją od tak dawna, a ludzkość od tak niedawna, że powstając, musiała wziąć poprawkę na różnego rodzaju ataki drobnoustrojów, związków chemicznych itd., czyli się dostosować.
Naukowcy będą niepocieszeni, ale moja intuicja prowadzi mnie prosto do lasu, na łąki i (nie)świeże powietrze :-)

AnikaIC pisze...

Hej, ustaw prawidłową godzinę na blogu - teraz jest 22:20, a u Ciebie 13:20

makroman pisze...

Suzan - lokalny smrodek lokalnym smrodkiem a pyły zawieszone nader rzadko mają swój zapach, stąd zresztą ich szkodliwość - bo wyczuwamy je jedynie w małym stopniu i nie powodują podniesienia alarmu.
Zapewne to wina matki Ewolucji która zaniedbała wyposażenia nas w stosowne mechanizmy obronne.

Anzai - tym samym. Rankiem jest chłodno i owady są znacznie mniej aktywne a tym samym natarczywe - w ciągu dnia robi się cieplej owady ożywiają się, ale też "ożywiają" się molekuły wydzielone przez drzewa, (termodynamika i ruchy Browna). Wieczorem zaś mamy tam istny kisiel pyłów zawieszonych. Jak masz znajomego alergika to zrób na nim doświadczenie - poprowadź go trzy razy do lasu w okolicy zanieczyszczonej wyziewani komunalnymi i przemysłowymi. Zobaczysz że rankiem będzie zdrów i wesół, w południe zacznie smarkać a wieczorem zdychać (weź apteczkę z antyoksydantami).
Oczywiście że nie wszystkie owady są dla drzew szkodliwe, ale drzewa niekoniecznie muszą się tym przejmować, nie znam przypadku symbiozy owadzio drzewnej, a skoro nie ma symbiozy, to lepiej "gonić wszystkich" niż bawić się w weryfikację czy pośród tłumu przybyszów są "dzihadyści" czy ich akurat w tej grupie nie ma.

Anikal - wreszcie zaglądnęłaś. Słusznie prawisz. Ludzie musieli przystosować się do zastanych warunków - ale zauważ że łowcy wychodzą nadal na łowy wczesnym świtem lub późna nocą - czyli wtedy gdy aktywność aerozolu jest najmniejsza.
Wiadomo że przemysłu nie zlikwidujemy, ani transportu a i ludzie żyć nie będą w naszym klimacie bez ogrzewania - nie wierzę też w jakieś super skuteczne metody filtracji. Z drugiej strony dobrze jest ludziom uświadamiać kilka prostych faktów - w parku miejskim powietrze nie jest zdrowsze a wręcz przeciwnie niż na środku skrzyżowania, tak samo w podmiejskim lasku, czy na obrzeżach autostrady. Co innego w głębi lasu. My ludzie ewoluowaliśmy na sawannach - nie w lasach, stąd nasz układ immunologicznym może być boleśnie drażniony przez to co emitują drzewa zwłaszcza gdy połączy się to z tym co sami emitujemy.
Godzina - pewnie ten blog "wisi" gdzieś na jankeskich serwerach - ale poszperam może znajdę ustawienia godziny.

Wojciech Gotkiewicz pisze...

A ja przestałem się przejmować takimi rewelacjami. Co jakiś czas pojawia się coś nowego, więc za chwilę dowiemy się, że dzieci powinny palić od urodzenia, a od przedszkola dodatkowo pić wódkę:)Skądinąd, jako palacz pewnie bym się ucieszył:)

gŁOŚ z bagien pisze...

Ja również staram się nie przejmować takimi nowinkami, gdyż po łąkach i mokradłach częściej spaceruję:)

makroman pisze...

Wojciechu i gŁOSIU - oczywiście macie rację - nie ma sensu wariacko gonić za nowinkami, ani tymi modowymi ani tymi naukowymi. Z drugiej strony, jak można przeczytać w zalinkowanym artykule kwestia udziału drzew w ogólnym stopniu zanieczyszczenia powietrza była rozważana już od drugiej połowy ubiegłego wieku - brakowało tylko odpowiednich metod badawczych by pogląd potwierdzić lub obalić.

Podaną informację można zresztą interpretować także w poniższy sposób.
Człowiek od samego swego zarania (jeszcze jako brachiator związany był z drzewami, potem ewoluował na otwartych przestrzeniach ale... zawsze gdzieś w okolicy drzewa były. Ich udział w naszym oddychaniu został już przez ewolucję "przyswojony" zatem pyły zawieszone nie są tak groźne jak nas nimi straszą.

Grzegorz Radoslaw Maziarski pisze...

Niestety pyły zawieszone to straszne dziadostwo. W MIelcu dobrze o tym wiemy. Jedna z fabryk truje nas tym dziadostwem od świtu do świtu, 24h/d ... Stężenia stężenia pyłów PM2.5 i PM10 prawie codziennie przekraczają dopuszczalne normy o kilkaset procent! .... Zmora .....

makroman pisze...

Grzegorzu - racja - co bardziej denerwujące w fabrykach można spokojnie zainstalować elektrofiltry, żeby było głupiej analogiczne technologie ludzie z AGH opracowali już dawno na potrzeby domowych kotłowni i...
I nic, kompletnie nic, nikt tego nie wdraża, nie ma tego jak kupić nikomu na tym nie zależy - tymczasem urzędactwo bezmyślne albo straszy nas kontrolami, albo obiecuje "dopłaty do wymiany pieców na "ekologiczne" (znaczy opalane gazem lub olejem), przy czym wpierw podniesiono akcyzę na olej opałowy co skutecznie zniechęciło potencjalnych użytkowników.