Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

środa, 15 czerwca 2016

Wstężyk niemoralny?

Wstężyk gajowy to jeden z trzech gatunków wstężyków występujących w Polsce, obok ogrodowego i austriackiego, tyle że ten ostatni to tylko na południu. Od ogrodowego różni się ciemnym brzegiem  wylotu skorupy, a od austriackiego ilością wstążek na tejże - austriacki ma ich przesadnie wiele.

Gatunek synantropijny, świetnie znoszący wszelkie ludzkie fanaberie typu trucizny, koszenie trawy a nawet ręczną indywidualną akcję zbieraczą. Jest zresztą gatunkiem jadalnym, o czym warto pamiętać, obserwując "walke o pokój" jaka trwa ostatnimi czasy na naszej wschodniej flance, będącej jednocześnie wschodnią flanką NATO a wcześniej zachodnią flanką Układu Warszawskiego... cholerna geografia. Jadalny ale ponoć niekoniecznie jego walory smakowe dorównują winniczkowi... hmmm może nie będę próbował?
Jest natomiast przysmakiem drozdów i wystarczy żeby w okolicy tych ptaków było dużo (u mnie jest) aby problemu z wstężykami nie było. No chyba że w sąsiedztwie objawi się jakiś domorosły "mały chemik"... ślimaki i tak to przetrwają a populacja drozdów może takiej szansy nie mieć. 

Ale do sedna - czemu niemoralny? - bo jak na roślinożercę nader chętnie rezygnuje z postu i zajmuje się choćby psim żarciem.


 Wstężyk gajowy, ślimak gajowy (Cepaea nemoralis)


 To już chyba się domyślacie jakimi kolejami biegły moje skojarzenia ;-)


 A ślimak pokosztował i ... stwierdził że jednak będzie zachowywał się moralnie po czym poślimaczył się na trawę... nie doszedł. 
Ślad urywa się metr dalej... ale to nie ja go zjadłem.


12 komentarzy:

Grzegorz pisze...

Widać to jakiś wstężykowy hipster szukający alternatywnych metod żywienia :-)

Wojciech Gotkiewicz pisze...

Niemoralny i jednocześnie jadalny powiadasz? To bardzo dobre połączenie cech, bo to i podjeść można i ... eee Panie (że zacytuję Bareję:)). PS. Już tyle razy na Twoim blogu przysięgałem, że nie jestem robotem, że zaczynam sam w to wierzyć:)

Andrzej Rawicz pisze...

Niemoralny, bo gustuje w niewyszukanym menu? Kilka dni temu jakiś profesor opisywał produkcję leków na odnowienie flory bakteryjnej jelita grubego. Te kapsułki do połykania robi się z ludzkich ekskrementów! To znaczy, że my też jesteśmy niemoralni? ;)

makroman pisze...

Witaj Grzegorzu - coś w ten deseń ;-)

Wojciechu - w literaturze uczą że owoc niemoralny jest smaczny (znaczy z początku, bo potem to, oczywiście pełen goryczy itd... w końcu opowiastka musi być podlana morałem i dydaktyką) - a ten ... no właśnie... niekoniecznie musi smakować... no chyba że jest się drozdem ;-)
Wsadziłem tę weryfikację (Google jakoś dziwnie nie daje innej bardziej przyjaznej opcji odrzucania spamu)bo zawalali mi bloga reklamami. W sumie to zaglądnij np na strony serwisu Nauka w Polsce i spróbuj tam coś skomentować - "podaj ile jest dwa plis trzy?" zapyta skrypt odpowiesz pięć i.. to nie będzie poprawna odpowiedź!!! wtedy juz nie tylko uwioerzysz że nie ejste robotem... uwierzysz nawet w to ze nie jestes wielbłądem ;-)

Andrzeju - chodzi o skopjarzenia z nazwa łacińską ;-) Ale to fakt - flora bakteryjna przewodu pokarmowego to podstawa, zresztą już odchodzi sie od pobierania szczepów bakteryjnych z ekskrementów a zaczyna ich chodowlę in vitro.

Julijan Lemko pisze...

No wierzymy na słowo że jadalny.
Chociaż kto, z tą walką o pokój nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie chować się w lasach i jeść zupę z pokrzyw i gulasz ślimaczy.. ;)

Kto by pomyślał że to takie twarde sztuki..
Masz głowę na karku, a w głowie dużo wiadomości ;)

Pozdrowienia

Wojciech Gotkiewicz pisze...

Coś wiem na ten temat. Wskazywałem już, co nie jest pieczywem, statkiem powietrznym i, jakby czytali, to co piszę, właśnie teraz u Ciebie, poproszono mnie o zweryfikowanie, co jest, a co nie jest witryną sklepową:))) A swoją drogą, ile jest dwa plis trzy?

Zbyszek pisze...

To psie jedzenie ma coś w sobie. U mnie o godz. 19 czeka na nie stadko jeży. Wszyscy punktualni i wygłodniali. A w nocy resztki zjada kuna. Dodam, że skład tych smakołyków jest lepszy niż niejedna parówka w sieciówce.

gŁOŚ z bagien pisze...

W sumie to nie dziwię mu się, że zrezygnował. Powodów pewnie jest kilka. Nawet ja nie zdecydowałabym się na porcję prawdopodobnie równą ciężarem swojej własnej wadze. Właściwie to kształt i forma nawet podobna. To byłoby już nie ludzkie … Poza tym 5 grzech. Wszystko jasne.

makroman pisze...

Julianie - nawet kumple survivalowcy uważają go za ostateczna ostateczność ;-)

Wojciechu - sam nie wiem, żadna odpowiedź ich nie satysfakcjonowała, myślę że nawet wymienianie wszystkich liczb naturalnych aż po googleplex pewnie by ich nie usatysfakcjonowało.

Zbyszku - dokładnie - u mnie wprawdzie jeże w tym roku nie wyjadają ale sroki i sójki regularnie - raz nawet widziałem kopciuszka który usiłował się wznieść z psią chrupka w dziobie.

gŁOŚu - a wiesz, to całkiem zmienia moją perspektywę patrzenia na ślimaki ... ;-)

Susan pisze...

Jadalne powiadasz... jakiś pierdyliard tego na każdej grządce mam. Jeść nie będę ale je postraszę, że jak się nie zwiną same to je zjem. Może zrozumieją i stlenia się na wsiakij słuczaj? Jak myślisz? ;)
A może lepiej Ty powiedz tym drozdom gdzie moje grządki rezydują ;)
Raz w życiu jadłam ślimaki i przysięgłam sobie solennie, że ostatni...

Monika pisze...

no to go przyłapałeś:)pozdrawiam

makroman pisze...

Suzan - nie tyle ja co cioteńka Wiki... ale chyba można jej wierzyć. Natomiast jeść z własnej nieprzymuszonej woli nie zamierzam. Małże to co innego - choć niby to samo,ale w sumie inaczej wygląda...

Monika - na samym środku podjazdu...