Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

piątek, 17 lutego 2017

Czemu kobiety marzną

O tym ze kobiety czują chłód intensywniej od mężczyzn pisałem w poprzednim poście, wbrew jednak powszechnemu mniemaniu uczcicie zimna i marzniecie oraz wychładzanie organizmu to trzy różne zjawiska - aczkolwiek mogą występować jednocześnie. 
W czym te różnice? zapytacie, i słusznie.
Uczucie zimna to po prostu wrażenia przesyłane przez receptory na skórze, informujące mózg że na zewnątrz organizmu są takie a nie inne warunki termiczne - w tym wypadku chłód. Pełnią rolę ostrzegawczo-informacyjną. U kobiet jest to o tyle intensywne że posiadają na skórze receptorów więcej niż mężczyźni jednocześnie posiadając delikatniejsza, cieńszą skórę. 
Oczywiście uczucie zimna samo w sobie nie powoduje marznięcia ani wychładzania organizmu, spokojnie moglibyśmy przeszczepić w skórę foki receptory chłodu analogiczne do kobiecych i biedne zwierze cały czas by czuło zimno... nic a nic nie marznąć! Gdyż wyściółka tłuszczowa doskonale chroni organy wewnętrzne przed wychłodzeniem.
I tu jest pewien myk - nie wiem czy badano to na innych ssakach ale u gatunku Homo sapiens (?)  działa specyficzny mechanizm - bodźce receptorów czuciowych wpływają na pracę homeostatu jakim jest cały organizm. Np. zjemy coś słodkiego nasz mózg wysyła sygnał do wysepek Langerhansa, żeby wyprodukowały adekwatnie więcej insuliny...

I w ten sposób możemy zmarznąć...
W przypadku uczucia chłodu, zwężają się nasze zewnętrzne naczynia krwionośne, krew wolniej przepływa przez skórę (która wtedy wysyła jeszcze więcej sygnałów rzecz jasna - aż do momentu w którym tak zmarznie że receptory przestana być funkcjonalne), a cała jej ilość zostaje "zatrzymana" w organach wewnętrznych chroniąc je przed utratą zdolności życiowych (ach te zimne paluszki i stópki - prawda?).  Jednocześnie posyłany jest sygnał do mięśni by zintensyfikowały pracę co wywołuje drżenie i wydzielanie ciepła. To powinno wystarczyć... ale kobietom nie wystarcza! Gdyż kobiety mają zdecydowanie niższą proporcję masy mięśniowej do masy ciała niż mężczyźni (ideolożki gender mogą mieć na ten temat inne zdanie) Kobiety nadal marzną ale... do...

wychłodzenia organizmu czyli hipotermii dochodzi do nich zdecydowanie rzadziej niż u mężczyzn... !

Wyobraźmy sobie taką sytuację - jest konwój antarktyczny - UBot ustrzelił jakiś statek, krypa poszła na dno - marynarze w kapokach unoszą się na falach - część umiejąca pływać - stara się dotrzeć do brzegu lub miota się w poszukiwaniu resztek na które można by się wspiąć -  inni kulą się w sobie i trwają nieporuszeni. Jak myślicie którzy mają większe szanse na doczekanie pomocy? Odpowiedzcie sobie szybko w myślach nim przeczytacie dalej.

Można się było domyślić po akapicie, że dotrwali ci którzy popadli w stupor i jeśli tak odpowiedzieliście to ... macie 100% racji! 

Admiralicja Brytyjska tak szkoliła marynarzy! Nie macie szans gdziekolwiek dopłynąć - ale trwając nieruchomo, macie szanse doczekać pomocy! (A Admiralicja Brytyjska w przeciwieństwie do wojsk lądowych nie była patałachami, miała 500 lat doświadczenia i pomimo honorowania tytułów szlacheckich - karierę robiło się tam dzięki zdolnościom, pracy i osiągnięciom a nie pozycji towarzyskiej - zatem oni zwyczajnie... nie mylili się).

Nie myli się też prababcia Ewolucja! Dokładnie taki sam mechanizm mają wbudowany w siebie kobiety - popatrzcie na przystanki autobusowe - grupka mężczyzn przechadzająca się energicznie tam i na zad - oraz skulone w sobie zastygłe (stuporowate ;-) ) kobiety. Jeśli autobus nadjedzie w ciągu kilku minut - przegrane są kobiety - odczuwały duży dyskomfort, nic nie dostając w zamian. Co innego mężczyźni - są rozgrzani i gotowi do akcji... tyle że 10 tysięcy lat temu nie było autobusów!  Jeśli nagle się ochłodziło to; skulone kobiety zaszyte gdzieś w jakimś zakamarku - mogły korzystając z zapasów tłuszczyku na swoich ciałach, czując cały czas wściekły dyskomfort, przetrwać kilka dni - mężczyznom było ciepło kilka godzin, potem nieuchronnie wyczerpywały się zapasy energetyczne, przychodziło zmęczenie, zastój i ... śmierć.

 
Z drugiej strony jeśli autobus (ciepłe schronienie) jest stosunkowo łatwo dostępne to...

Ileż razy wściekałem się gdy mając do pokonania kilometr w mroźny dzień zamiast przyspieszać, idące ze mną kobiety (Mama potem Marzenka) zwalniały i "prowadziły się" żółwim tempem - dla mnie to było alogiczne - ale wtedy słyszałem "idź przodem"... I to... jest całkowicie naturalne - oraz ... logiczne! Mężczyzna docierał do miejsca schronienia, rozbijał obóz, napalił (był wszak rozgrzany i gotów do działania), przygotował schronienie... na co przychodziła zmarznięta kobieta i ... "kochanie zrób mi ciepłej herbaty, usiądź w pobliżu, potrzymam ci stopy na brzuchu, bo strasznie są zimne..."
 
Tak więc drogie dziewczyny, prababcia ewolucja dała Wam wprawdzie okazję do narzekania ale też zdecydowanie zwiększyła wasze szanse przeżycia! Czy okażecie jej wdzięczność czy ją "obrazicie słownie i ręcznie", to już wasza sprawa...   


13 komentarzy:

Wojciech Gotkiewicz pisze...

W tym, co napisałeś jest praktycznie sama racja, co potwierdzają moje naukowe obserwacje systematycznie przeprowadzane na gŁosiu. Luba Ma bowiem marznie zawsze, ale jakoś nigdy nie zamarza. Gdy ostatnio po raz kolejny wylądowaliśmy w zimowej czatowni, wytrwałem w niej jeden dzień i ... odmówiłem dalszej współpracy z uwagi na potencjalną hipotermię. gŁoś, dokładnie tak jak napisałeś, zaszył się w śpiwór, pozostał na posterunku i ... sfotografował przefajnego bielika :)))) PS. Szkoda, że zamiast Ewolucji nie mieliśmy jednak Ewoluca!

Joanna Jacolik pisze...

O tak , gdyby nie ta herbatka i masaż stóp, jak nic przyszłoby mężczyznom żyć we własnym towarzystwie.
Mam niskie ciśnienie krwi i nawet latem mam zimne stopy i dłonie 😁

makroman pisze...

Wojtku - to jak z tym przysłowie, "kobiety częściej chorują, mężczyźni częściej umierają" ;)

Joanno - w zasadzie sam nie wiem czemu ten kobiecy wyzysk znosimy...

Joanna Jacolik pisze...

Wyzysk powiadasz... A " Sexmisji to wczoraj nie oglądałeś.
Świat dał wam najpiękniejszy podarek - kobiety. My nie mamy z tego nic, no może tylko tę herbatę i masaż stóp😍

Wojciech Gotkiewicz pisze...

Wbity gwóźdź, powietrze w kołach, bigos, karcenie kota, wtachanie ciężaru, siedzenie na sofce przed przymierzalnią, przeganianie złych zwierząt (nawet ja to znam:))))) itp. itp. ... To właśnie MY!

gŁOŚ z bagien pisze...

HM. To dlaczego te dwa obrazki, które dostaliśmy w prezencie jakiś rok temu, wciąż stoją dumnie oparte o ścianę? Słowo "kret" też niektórym kojarzy się chyba raczej z małym czarnym zwierzątkiem, a nie z udrożnianiem rur? Mężczyźni zniewieścieli, a nam pozostało już tylko to zimno:).

makroman pisze...

hmmm kobiety są mocno przereklamowane ;)

makroman pisze...

gŁOŚu - Wy kobiety powinnyście o mężczyznach jednej rzeczy się dowiedzieć. Jak mężczyzna powiedział że coś zrobi to, to coś zrobi i nie ma sensu mu o tym co pół roku przypominać... ;)

Joanna Jacolik pisze...

Świat bez kobiet, byłby jak aura bez burzy i tęczy.

Joanna Jacolik pisze...

Gwóźdź, ktoś musi pokazać, gdzie go ostatnio schowałeś, powietrze w koła wdmuchnął pan na stacji paliw, kot zamienił się w tygrysa i trzeba częściej kuwetę mu sprzątać, niż karcić, usiadłabym na sofie ale brakuje mi miejsca,siaty dźwiga sąsiad, kupiłam łapkę i przeganiam insekty
.. zawsze myślałam, że mężczyźni wyżej mierzom

makroman pisze...

wszak nie domagam się terapii hormonalnych i likwidacji płci żeńskiej ;)

Wojciech Gotkiewicz pisze...

Makro, nie pisz już więcej o kobietach! Błagam!!

makroman pisze...

A miałem tyle pomysłów na "babskie" posty ... ;-((((((