Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

piątek, 5 czerwca 2009

pieczarki a'la pustynna burza

Jak donoszą najnowsze wieści z frontu, pieczarki osiedlowe, zwane też pieczarkami miejskimi (Agaricus bitorquis)
i z tego co wiem także
pieczarkami szlachetnymi (polnymi) (Agaricus campestris) bo trudno je odróżnić, zresztą myślę że doszło już do wymieszania gatunków

No więc wróćmy do sedna - pieczarki w obronie przed łakomstwem Macieja, zwanego Makro - zaczęły stosować daleko idący kamuflaż ochronny.
Co widać na poniższych przykładach.
Nic im to jednak nie pomaga, zostają wyłuskane przy pomocy skanerów niczym czołgi Hussajna na pustyni.

Następną czynnością sa oględziny i selekcja.
Ponizszy grzyb, jest już osobnikiem starszawym - acz ponętnym - coś jak Francja, po przejściach i trawiony od środka, ale nadal warty wzięcia na ząb.





Zmykam na zapiekankę ;- )

A jeszcze jedno - co to jest spóźnienie?
zobaczcie na ostatnie zdjęcie.

Posted by Picasa

6 komentarzy:

przemijanie pisze...

Pieczarka spryciula, pełne maskowanie zastosowała ;-)
Kwiat magnolii, teraz? A mówiłeś, że Tarnów jest najcieplejszym miastem w kraju :-))))

rado pisze...

Taka pieczarka smakuje o niebo lepiej tych ze sklepu. W sumie nic trudnego, bo te ze sklepu w ogóle nie mają smaku.
Rosną mi na ogródku, ale suka wyżera :(

makroman pisze...

Przemijanie - zauważ że ten kwiat ruszył już po pełnym ulistnieniu drzewka - co samo w sobie jest już ewenementem!
A Tarnów to faktycznie biegun ciepła


Gwoli historycznej ścisłości dodam że makro w tej właśnie fontannie kapał się w pełnym gajerze zaraz po otrzymaniu świadectwa maturalnego - potem było wielkie picie w Parku Strzeleckim.

Rado - tylko że chłodno! straszliwie wolno mi rosną, już wypatrzyłem kolejne kilka sztuk - w sam raz na pizzę - ale cóż z tego skoro odpowiednie rozmiary przybiorą dopiero za dwa trzy dni. A smak mają rzeczywiście świetny - te sklepowe smakują przy nich jak chusteczki higieniczne.

przemijanie pisze...

Tego kwiatka to nawet pod lupę wzięłam, bo go podejrzewałam, że w jakiś sposób się zakonserwował, ale z niego najwyraźniej esteta, który bez odpowiedniej oprawy nie chciał wystąpić ;-)
Po tym jak ostatnimi czasy marzłam w Nowym Sączu jestem skłonna zmienić zdanie i przyjąć założenie, że to Tarnów jest najcieplejszym miastem w kraju.
Trzeba przyznać, że panowie wykazują się większą fantazją od pań w świętowaniu dojrzałości.
Do dzisiaj śmieje mi się pysio na wspomnienie słynnych już kremówek, a od teraz, przechodząc obok jakiejkolwiek fontanny oczami wyobraźni ujrzę Makro w kąpieli ;-)
A propos, pamiętasz może czy było ciepło?

dok pisze...

Maćku,
z Tobą nigdy nie wiadomo, co Ci zasmakuje.
Zaprosi się takiego do domu, a on z doniczek powyjada:DDD

A czy kwiatu magnolii próbowałeś, bo wygląda apetycznie?

makroman pisze...

Przemijanie - średnio ciepło wtedy było, rok był podobny do obecnego, czasami bardzo ciepło, czasami znacznie mniej. natomiast od Lipca zrobiła się lampa i trzymała długo - pamiętam jak pociłem się zdając na studia.

Doc - doniczkowe mi zazwyczaj nie smakują, no chyba ze pielęgnujesz rzeżuchę, albo cebulki (mogą być tulipany - jadalne, choć niezbyt smaczne bo zdrewniałe) ;-)