Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

czwartek, 6 sierpnia 2009

Umilanie wiecznego spoczynku

Ostatnie powodzie w Tarnowie odebrały mi skrót na drodze z mieszkania do domu. Przyszła wielgaśna woda i zabrała kładkę precz, (na zdjęciach to tam gdzie dwóch facetów na wiadukcie kolejowym i znak zakaz jazdy rowerem - notabene przez nikogo nie respektowany), przy okazji demolując podczepione do filarów wiaduktu kolejowego przejście dla pieszych, koryto potoku i całą masę innych rzeczy. Na szczęście nie zniszczyła ani zabytkowych kościołów, ani też nie naruszyła wiecznego spoczynku osobom pochowanym na Starym Cmentarzu.

skutkiem czego muszę jeździć przez cmentarz, czyli praktyczne żadnego skrótu nie mam... jednak od czasu do czasu niedogodność ta jest mi rekompensowana czy to ładnym ujęciem stareńkiego nagrobku, czy tez jak na poniższych zdjęciach pokazem wokalno tanecznych zdolności pleszki.

Pleszka zwyczajna, pleszka (Phoenicurus phoenicurus)
Ptaszek z rodziny muchołówek, blisko spokrewniony z kopciuszkiem.



Straszny nerwus, musiał przy tym mieć gdzieś w pobliżu gniazdo.

Bardzo lubię tę rodzinę ptaków - są sympatyczne, stosunkowo czyste, wyjadają owady latające (które toleruję na zdjęciach, ale nie koniecznie na plecach, zwłaszcza gdy są spocone).

A przy tym wszystkim w przeciwieństwie do kopciuszka całkiem ładnie śpiewa.
Posted by Picasa

5 komentarzy:

meloman pisze...

Makro jeśli juz o powodzi. Masz jakieś doswiadczenia z walką z wilgocią na ścianach domu? Zapewne nie jeden mieszkaniec Twojej okolicy będzie miał z tym problem.

rado pisze...

Ptaszki miłe. Cmentarz również, bo uważam miejsca tymczasowego spoczynku, te stare już, za miłe.

Martwi natomiast, że zamierzasz się osiedlić na terenach zalewowych. Ja miałem to szczęście, że wybierałem działkę w czasie ,,wielkiej powodzi" - miałem więc okazję sprawdzić co i jak w tym czasie próby.

makroman pisze...

Ależ panowie - u mnie powodzi nie było! Jedynie tym traktem który widać na zdjęciach ze strony Tarnowa - skracam sobie drogę, mój dom jest 40 stóp wyżej (w/g google earth) wyżej i gdyby mnie zalało, to większość Tarnowa była by głęboko pod wodą - więc tego się nie obawiam.
Nawałnica jedynie podlała mi piwnicę i skrawek garażu - co uważam za straty żadne.

Ale kładki szkoda - jeździłem nią przez rampę kolejową - wolnym pedałowaniem za 10 minut byłem w domu, szybkim czas schodził do minut 5. Samochodem najszybciej (niedziela godzina 5 rano) udało mi się dotrzeć w 7 minut. W dzień jadę blisko 30 - ale mam objazd przez boczne dróżki już częściowo poza terenem miasta i skracam go do minut 14 - inaczej mówiąc rower jest bezkonkurencyjny jeśli jest kładka, jeśli jej nie ma czasy zrównują się prawie z czasami samochodowymi, bo rowery też się korkują.

Rado - ładne ujęcie "miejsce tymczasowego spoczynku" ...

Meloman - nie mam wielkich doświadczeń - zależy skąd masz wilgoć - jeśli z ziemi, to trzeba dom odizolować i na to nic nie poradzisz.

rado pisze...

No to dobrze. Też osadziłem się na górce, na łachach pisku na wszelki wypadek. Nic nie podsiąka.

Za docenienie ,,ujęcia" dziękuję. Czasami coś tak samo wyskoczy, niewiadomo skąd.

rado pisze...

O, i wyskoczyły ,,łachy pisku", niewiadomo skąd ;)