Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

piątek, 4 listopada 2011

mierzenie łapki miernikowcem

Takie wspominki z czasu wakacji.
rzecz działa się na Piaskówce, to taka dzielnica Tarnowa, istotnie wielki wykwit piaskowy, pewnie jeszcze polodowcowy (bo żadna sensowna rzeka tedy nie płynęła) ale szczegułowo nigdy tego nie dociekałem.
W każdym razie jest tam park i plac zabaw.
Mikołaj urządza sobie tam strzelanki dla żołnierzy, Miłosz bawi się na huśtawkach a tata szuka żyjątek.
A jak szuka to i często znajduje.
tym razem padło na gąsienicę miernikowca.
Nazwa miernikowce pochodzi od charakterystycznego sposobu poruszania się przypominającego odmierzanie.

No to Miłoszek zgodził się na odmierzenie swojej łapki miernikowcem.



8 komentarzy:

Ewka pisze...

I ile odmierzył? :D Super żyjątko

makroman pisze...

Ja robiłem zdjęcia - liczył Miłoszek, a on umiał wtedy liczyć tylko do sześciu bo miał pięć latek ;-)

Zbyszek pisze...

I niektórzy to jedzą... dużo białka podobno:)

makroman pisze...

Znaczy głównie sikory i szpakowate
(nie mam na myśli młodych dziewczyn i staruszków;-) ). Dla człowieka mógł by się okazać trudny do strawienia, bo te białka nie zawsze poddają się naszym ludzkim enzymom trawiennym - choć generalnie jeśli chodzi o oportunizm żywieniowy to człowiek plasuje się nawet przed przedstawicielami rodziny Suidae. ;-)

Tili Kaburo pisze...

Cudne słoneczne zdjęcia i ta słodka łapka- moje dzieci starsze już, a tak by się jeszcze potuliło :)

makroman pisze...

O tak Miłosz jest taki przytulniasty, cieplutki i mięciutki.

deu pisze...

Odłóż MIłoszka zboczeńcu!!!


; )

makroman pisze...

;-)