Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

środa, 30 listopada 2011

Straszna sadyba strzelca sybaryty

Nie lubię myśliwych. jakoś nie znajduje usprawiedliwienia dla strzelania do zwierzaków.
Jeszcze odstrzał sztuk chorych i ogólnie selekcyjny mógł bym uznać - ale jak do jasnej cholery taki myśliwy rozpozna w nocy z odległości wielu dziesiątków metrów która sztuka jest chora, słaba, stara i zasługuje na wiązkę śrutu w dupie?
Zagadka natury...

Ale z lubością wspinam się na myśliwskie ambony.

ta była nowiutka - w tym roku postawiona, drewno jeszcze pachnące.

Wiele ambon widziałem ale takich luksusów w żadnej!
Podłoga i ściany wybite dywanikami, sznureczki w roli podwiązek rolujących zasłonki.

I ten fotel z ciepłą poduchą (albo myśliwy ma hemoroidy, albo strasznie mu dupsko marznie gdy czyha na pojawienie się ofiary)

Brak tylko suto zaopatrzonego barku - ale ten pewnie przynoszony jest w ramach myśliwskiego ekwipunku.

A teraz poczytajmy o Arturze Taborze facecie który umiał czatować skulony w klatce nie większej niż przestrzeń pomiędzy nogami stołu kuchennego przez wiele dni pijąc tam i jedząc oraz załatwiając wszystkie swoje naturalne potrzeby, aby uchwycić w kadrze któryś z rzadkich ptasich gatunków.

Nie nie zapałam do myśliwych szacunkiem...


No dobrze Aura, już schodzę...

7 komentarzy:

Biedrzyn pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Biedrzyn pisze...

Nieźle się chłopaki urządzili i co za gust!

rado pisze...

Też nie przepadam z tym ,,sportem". Wiem, że by mi się to podobało, ale gdzieś/kiedyś w prawdziwych borach - a nie w takich sztucznych warunkach.

deu pisze...

To są egzekucje, a nie polowania. Widziałem to samo, tylko ambona trzy razy niższa, a przed (15-20 m) wysypane otręby kukurydzy i takie tam. Dzik musi przyjść. Tylko co to za frajda? Można pałą zdzielić w łeb przez okienko, po co strzelać?

makroman pisze...

czytałem u Uryna opowieść jak to w Mongolii jego kumpel ustrzelił jelenia z łuku - mieli potem i satysfakcje z polowania i mnóstwo jedzenia - to rozumiem.

A takie odstrzeliwanie z ambony to faktycznie jak pisze Deu - egzekucja.

rado pisze...

Niby egzekucja. Ale co w taki razie powiedzieć o losie tych elegancko zapakowanych, w plasterkach...

makroman pisze...

Te jednakowoż wolności i życia i tak nigdy nie zaznały.
więc i żal jak by mniejszy.