Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

wtorek, 5 maja 2009

Oko w oko z jaszczurem

Dość niespodziewanie zawarłem z jaszczurem znajomość.
Kolejna nocna zmiana powoli zbliżała się do końca, a ja nie spodziewałem się niczego ... niespodziewanego (niby jakim sposobem można spodziewać się niespodziewanego? Więc skoro to było niespodziewane, czyli nie miałem prawa się tego spodziewać - to w sumie nawet proste rozumowanie w sam raz na poziomie przeciętnego urzędnika).

Wtem na sterownię wpada kolega i oznajmia mi, że obok wejścia do rozdzielni elektrycznej leży na ziemi jaszczurka bez ogona. Gdyby stała lub siedziała było by to niezwykłe, ale leżenie w przypadku jaszczurek nie jest specjalnym ewenementem. Zaintrygowało mnie natomiast to "bez ogona". Ponieważ wiem że kolega nie toleruje widoku gadów a węzy w szczególności, to przyjąłem że może mu coś wyobraźnie podsunęła, bo cóż by "jaszczurka bez ogona" miała robić w samym sercu elektrociepłowni?
Z drugiej jednak strony, nie od dziś różnorodność i nieprzewidywalność życia budzi moje najgłębsze zdumienie.
Ponadto przekonał mnie argument, że zaraz ją tam ktoś rozdepcze.

Wizja lokalna w całości potwierdziła słowa kolegi - przede mną leżała jaszczurka zwinka (Lacerta Agilis L), prawdopodobnie samczyk, faktycznie bez kilku członów ogonka i to podczas wylinki.




Delikatnie ująłem ją w palce i wyniosłem na zewnątrz, po drodze zahaczając o sterownię, aby z plecaka wydobyć aparat - wszystko jedną ręką, bo nie chciałem wypuszczać jej z ręki, mimo wczesnorannego otępienia, byłem pewien że będzie próbowała uciec, nie chciałem by zrobiła sobie krzywdę.

Ogonek prawdopodobnie straciła w dziobie jakiegoś ptaszora - być może pustułki, których tu niemało. Choć równie dobrze mógł być nadepnięty przez człowieka, ucięty podkaszarką lub przycięty w jakimś urządzeniu technicznym typu...drzwi. Synantropia pomimo oczywistych zalet, niesie jednak ze sobą także pewne niebezpieczeństwa. Budujemy swoje domy, miasta i fabryki z myślą o naszej wygodzie i bezpieczeństwie (dobre sobie - 90% fabryk w Polsce było budowanych beż żadnej myśli poza marksistowską), nie o wygodzie i bezpieczeństwie współistniejących z nami zwierząt.

Nadal jednak nie wiem jak znalazła się na drugiej kondygnacji, nie miała szans wyjść po schodach, prawdopodobnie poruszała się liniami kablowymi, tępiąc tam przy okazji świerszcze szare (które od kilku lat rozmnożyły się niebywale).



Zimny gad..człowiek ratuje mu życie, a on patrzy na mnie jak na ewentualny obiekt do zjedzenia. Mówcie co chcecie, ale nawet Spielberg w Parkach Jurajskich nie miał takiego ujęcia...pewnie dlatego że trudno jest w komputerze wygenerować prawdziwe uczucie - nawet jeśli to jedynie prosta emocja wypływająca z rdzenia kręgowego.



Posted by Picasa

6 komentarzy:

rado pisze...

Wejśc mogła i po schodach i po ścianie. Co prawda to nie gekon, ale na w miarę chropowatych powierzchniach radzi sobie całkiem nieźle. (np. po tynku typu ,,baranek" łazi bez problemu).

Polecam mojego gada:
http://el-do-rado.blogspot.com/2009/04/smoczek-ogrodowy.html

Crazy pisze...

Uwielbiam jaszczurki..;-)

sam mam jedną...

przemijanie pisze...

Ależ to okaleczone maleństwo ma wzrok zabójcy, a mimo to ogonek przehandlowała.

makroman pisze...

Rado - u mnie w pracy nie miała by szans, wszystko gładkie. Natomiast po instalacjach wewnętrznych to wszystko się porusza, nawet zaskrońce.

Crazy - to świetne zwierzaczki.

Przemijanie - bo gady to zasadniczo zabójcy, a zwinka to przecież drapieżnik.

meloman pisze...

Gdybyś nawet nic nie napisał Makro na temat tego ujęcia z głową gada, to i tak zwróciłem na nie uwagę. Oglądałem przed przeczytaniem. Zdjęcie jest naprawdę dobre.

makroman pisze...

Meloman - dzięki