Zasoby naturalne powinny być zużywane w taki sposób, by czerpanie natychmiastowych korzyści nie
pociągało za sobą negatywnych skutków dla istot
żywych, ludzi i zwierząt, dziś i jutro

papież Benedykt XVI

wtorek, 19 maja 2009

Skakun arlekinowy oraz rozważania o pewnej książce

Strasznie małe toto jest!
W pierwszej chwili, nawet nie skojarzyłem że to pająk, wziąłem go za dziwną ...mrówkę!
Dopiero bliższe oględziny, pozwoliły rozpoznać w nim jakiegoś skakuna i tyle o resztę musiałem pytać jak zwykle na forum arachnea.
Przyznać muszę że tym razem, nie poszło im tak łatwo, były różne koncepcje, ale w końcu stanęło na skakunie arlekinowym, zwanym inaczej pląsem zebrą.




Wojowniczy to pajączek, drobiazg tyli, a stawia się do obiektywu...skacze (dla skakuna to oczywiste zachowanie, przód tułowia groźnie podnosi...

Ewentualnych malkontentów, co do jakości fotografii, spieszę poinformować że w oryginale ten osobnik miał 3 do 4 milimetrów - więc jeśli nie docenicie kompozycji i naświetlenia, to doceńcie choć skalę powiększenia jaka osiągnąłem i to bez żadnych magicznych sztuczek cyfrowych.



A pajączka napotkałem tuz przed przyjazdem autobusu , którym jechałem do pracy, nie mając czasu na robienie zdjęć, złapałem go do zasobniczka (który zawsze jest u mnie w plecaku) i porwałem ze sobą do pracy - tam zrobiłem mu około setki fotografii - z czego wybrać udało się kilka, które właśnie oglądacie - a następnie znów powędrował do zasobnika, na drugi dzień rano wrócił na swój klon, z którego go zabrałem.
Ciekawe czy jak opowie kolegom i rodzinie o porwaniu przez UFO to mu uwierzą?





W przerwach między betonowaniami - już niedługo widać koniec, jeszcze

tylko wylewki na balkonach i schody !!! czyli 90% betonowej roboty mam za
sobą (wolę nie zagłębiać się myślami w budowę ogrodzenia...) - jak
zwykle zwracam się do lektury i tu natrafiłem na małą perełkę,
kolejna staroć rzecz jasna, ale za to świetna - "Ludzie północy" Jurija
Simczenki. Zazwyczaj nie sięgam po książki powstałe w czasach ZSSR,
jako że mam alergię na wtręty o przewodniej sile , ideach Marx'a i o tym
co na temat myślał Lenin. Ale sięgnąłem, bo interesuję się
szamanizmem, a byłem pewien że gdzie jak gdzie, ale w książce pisanej
przez etnografa o ludach dalekiej północy, tego tematu nie zabraknie. I
nie rozczarowałem się.

Ale akurat nie to stanowi o wartości tej pozycji, chyba najważniejszy
jest tu...brak dystansu. Autor wnika w społeczność, staje się kimś z
zewnątrz, ale jednak kimś (być może właśnie na skutek tego ze z
zewnątrz)przed kim nie czyni się tajemnic, zostaje włączony w rytm
życia, śmierci, pracy i radości tego ludu. Prawie tak, jak by słuchać
opowieści genetycznego Nganasanina, który operuje współczesnym,
europejskim zakresem pojęć, który myśli jednocześnie jak europejczyk
i...koczownik, łowca i hodowca reniferów. A przy tym ile w tej książce,
humoru, smaczków obyczajowych, różnorodności osobniczej. I co równie
ważne nigdzie nie ma w niej...komunizmu - są kołchozy - ale jako
część opisywanej rzeczywistości, ani słowa propagitki, ani słowa o
Marx'ie, Leninie i kimkolwiek takim. Pomijając oczywiście wstęp
autorstwa Franciszka króla - który to odkrył (ja rozumiem, że bez
odpowiednich adresów, książka mogła by mieć trudności wydawnicze, ale
nawet wazelina podana w nadmiarze staje się środkiem przeczyszczającym)
- że ni mniej, ni więcej "dopiero władza radziecka wniosła zasadniczy
przełom w życie tego północnego narodu. Zniknęli kupcy wyzyskiwacze,
zaczęto organizować normalny skup futer, zakładać spółdzielnie
hodowlane i łowieckie...". No cóż głupota potakiwaczy jest największą
siłą tyranów.

Ale sama książka, jest naprawdę godna przeczytania, choćby po to by
dowiedzieć się jak można przy pomocy upolowanej kuropatwy
naprawić...układ podawania paliwa, w silniku łodzi.

A propos - po co ludzie mają skórę?
żeby się mięso nie paprało!!! to chyba oczywiste...prawda?

5 komentarzy:

rado pisze...

Przyjmę jednak rolę malkontenta posługując się ludowymi powiedzonkami:
,,wyżej dupy nie podskoczysz",
,,z motyką na księżyc" ;)
Ale poglądowo, do zbiorów - można.

Anico Novak pisze...

To jest naprawdę zabawne wyobrazić sobie jak w pracy wyjmujesz z zasobniczka skakuna arlekinowego i robisz mu około 110 zdjęć!
Mi nie przeszkadza specjalnie ich jakość, zresztą ręka sterana przy betonach ;)

makroman pisze...

To cały korowód jest. ale zazwyczaj nie robię tego przy obserwatorach.

Ręka nic wspólnego z tym nie ma, już od roku przestała mi drzeć po wysiłku, natomiast to małe draństwo ma ADHD i w miejscu nie ustoi, a głębia ostrości to jakieś dwa milimetry, więc jak zrobi choćby pół kroku to...już ostrości nie ma.

Anonimowy pisze...

JESTEŚ STRASZNIE NUDNY!TWOJ BLOG ROWNIEZ.
DLA CIEBIE WARTE UWAGI SA TYLKO PAJAKI, PTASZKI, ROPUSZKI,I INNE PŁAZY I GADY.MNIE PODNIECAJĄ SUPER SEKSOWNE LASKI O WYMIARACH 90-60-90A CIEBIE PLAZY I GADY...NO COZ W SUMIE TWOJE PRAWO A O GUSTACH SIE NIE DYSKUTUJE.DAM CI RADE LAPIEJ POSZUKAJ SOBIE JAKIEJŚ FAJNEJ KOBITKI A WTEDY NA PEWNO PRZESTANIESZ SZUKAC PUSTUŁEK I PAJACZKÓW

makroman pisze...

Anonim - to miłe co piszesz i cieszy mnie taka troska o moją osobę. Widzisz ja mam świetną laskę, już od dziesięciu lat jest moją żoną i z dnia na dzień jest bardziej seksowna i pociągająca.